Felietony

Laptopy bez czystego systemu to zło - cierpią na krótką przydatność do (spo)użycia

JR
Jan Rybczyński

Z wykształcenia psycholog zajmujący się ludzką str...

173

Laptopy to główne narzędzie pracy dla wielu czytelników AntyWeb i nie tylko. Po latach wyewoluowały godząc stosunkowo dużą moc obliczeniową i zaskakującą uniwersalność z coraz większą mobilnością. Wybór jest ogromny, każdy znajdzie coś dla siebie... z wyjątkiem jednej ich cechy, która wydaje się cof...

Laptopy to główne narzędzie pracy dla wielu czytelników AntyWeb i nie tylko. Po latach wyewoluowały godząc stosunkowo dużą moc obliczeniową i zaskakującą uniwersalność z coraz większą mobilnością. Wybór jest ogromny, każdy znajdzie coś dla siebie... z wyjątkiem jednej ich cechy, która wydaje się cofać, oferując coraz gorszą frustrację swoim użytkownikom. Chodzi o system operacyjny, który zamiast w czystej formie, został skonfigurowany do pracy przez producenta. To istny koszmar, który z biegiem czasu staje się coraz gorszy...

O problemie braku czystego systemu pisałem na AntyWeb w 2011 roku. Ponieważ było to dość dawno temu, po drodze pojawiły się kolejne sytuacje, które nie tylko przypomniały mi czemu napisałem tamten tekst, ale dały również zupełnie nowe, wątpliwej jakości doświadczenia w tej materii. Między innymi za sprawą generalnych porządków na laptopie Lenovo, którego recenzję możecie znaleźć tutaj. Wielokrotnie dłuższy, niż okres zwykłych testów, czas użytkowania spowodował wykrycie niezauważonych wcześniej problemów i niedociągnięć. Można więc potraktować pierwszą część tego artykułu jako uzupełnienie recenzji. W dalszej części będę skupiał się na problemach wspólnych dla wszystkich producentów.

Laptop Lenovo U310 ma problemy z WiFi

Otóż nie tak dawno odkryłem, że laptop Lenovo U310 cierpi na problemy z łącznością WiFi. W domu, czy innym miejscu, gdzie zasięg WiFi jest silny, problem nie występuje. Jednak na rozmaitych konferencjach, gdzie internet jest zawsze na cenzurowanym, a wiec zasięg jest słaby, a transfer niski, zorientowałem się, że akurat ja mam szczególnie duże problemy, żeby połączyć się z siecią. Jednym z powodów, może być stosunkowo słaba antena WiFi, która ma gorszy zasięg. Oprócz tego, czasami po nieudanym połączeniu z siecią, ta nagle znikała z listy dostępnych połączeń WiFi mimo, że jest zasięg wynosił 2- 3 kreski. Nie pomagało ani odświeżenie listy, ani nawet restart komputera. Co ciekawe, po podłączeniu telefonu przez USB z komputerem i wykorzystaniu jego anteny WiFi, wyszukiwałem sieć bez problemu i łączyłem się z nią, uzyskując stabilny transfer - ewidentnie wina po stronie laptopa.

Winny może być sprzęt i wówczas nic nie będę mógł na to poradzić. Nie jest jednak wykluczone, że to sterowniki wprowadzają dodatkowe problemy. Postanowiłem wiec zrobić generalne porządki. Zamiast przywracać mój własny obraz systemu, postanowiłem przywrócić laptop do ustawień fabrycznych i sprawdzić czy sytuacja ulegnie poprawie.

Ustawienia fabryczne - powinny być pomocne...

Lenovo posiada dedykowany przycisk na obudowie, który pozwala wejść w tryb odzyskiwania systemu. Bardzo wygodne rozwiązanie i znacznie szybsze niż instalowanie systemu z płyty czy pendrive. Problem polega jednak na tym, że ustawienia fabryczne nie nadają się do użycia, o czym prawie całkiem już zapomniałem, zrobiwszy własny obraz z oczyszczonego systemu. Tym razem jednak chciałem zacząć możliwie na czysto, aby wyeliminować ewentualne problemy w sterownikach WiFi. Cóż, na czysto to jednak złe słowo.

System oczywiście czysty nie jest. Rozumiem, że musi posiadać sterowniki, które z czasem robią się przestarzałe, ale nie ma innego wyjścia, jeżeli obraz ma być gotowy do użycia zaraz po przywróceniu. Mimo to na laptopie znajdę przeglądarkę Chrome... z rozszerzeniem Amazon - zwykłym paskiem zajmującym miejsce na ekranie, którego nie da się łatwo usunąć - trzeba całkiem odinstalować przeglądarkę. Po co mi instalacja Chrome, nawet jeżeli jestem użytkownikiem tej przeglądarki, skoro chcąc z niej korzystać muszę go go najpierw usunąć i zainstalować ponownie? Takich śmieciowych programów jest więcej, nie wyłączając antywirusa, co jest moim zdaniem karygodne. Antywirus głęboko integruje się z systemem i zwykle ciężko go całkowicie usunąć. A jeżeli ja korzystam z innego płatnego antywirusa? Jak wiadomo, posiadanie więcej niż jednego antywirusa to nienajlepszy pomysł, bo mogą się ze sobą pogryźć, nie mówiąc o podwójnym zamuleniu komputera.

Sytuacja pogarsza się z czasem

Jakby tego było mało, o ile można jeszcze jakoś ścierpieć te aplikacje w dniu zakupu nowego komputera bo są w miarę aktualne, to przywrócenie ustawień fabrycznych po roku od zakupu ujawnia nam całe muzeum nieaktualnych programów, od Adobe Readera w wersji 10 poczynając. Nie dość, że ten program słynie z dziur gdy nieaktualizowany, to dodatkowo jego kod źródłowy został niedawno wykradziony, co czyni go dodatkowo niebezpiecznym. Ja w ogóle z niego nie korzystam, zamiast niego wolę Sumatra PDF - program autorstwa polskiego programisty, który zajmuje raptem 4 MB (zamiast blisko 40 MB Adobe Readera) i dodatkowo pozwala mi otwierać pliki ebooków. Niestety producent zdecydował za mnie. Nawet gdybym korzystał z Adobe Readera, wolałbym zainstalować na czysto jego najnowszą wersję, niż zawsze aktualizować koszmarnie starą.

Na tym jednak nie koniec. Pobranie wszystkich 109 aktualizacji dla Windows 7, w tym aktualizacji do obsługi różnego sprzętu, zaowocowało np. tym, że po uruchomieniu monitor zawsze ustawiony jest na minimalną jasność - prawie nic na nim nie widać. Zmiany w ustawieniu jasności zapamiętywane są tylko do czasu kolejnego restartu lub wyłączenia komputera. W efekcie komputer z zainstalowanymi aktualizacjami na obrazie fabrycznym (bo nie powiem czystym) działa jeszcze gorzej. Ciężko w tym wypadku winić producenta, prawdopodobnie wina leży po stronie Windows. Gdybym jednak mógł zainstalować system na czysto, a potem wgrać od razu najnowsze sterowniki, problemu pewnie dałoby się uniknąć. W efekcie obraz systemu, który miał zaoszczędzić mój czas, wielokrotnie wydłużył się przez konieczność odinstalowania co niepotrzebne i szukania rozwiązań dla problemów, które nie powinny mieć miejsca. Nie muszę też chyba nikogo przekonywać, że autentycznie czysty system działałby po prostu szybciej i lepiej niż taki po czyszczeniu zaraz po przywróceniu obrazu.

Obraz systemu jest dobry, ale jak sam go sobie zrobię

Ktoś może powiedzieć, że to naturalna kolej rzeczy, że starszy sprzęt ma coraz gorsze wsparcie producentów, że nie da się tego uniknąć. Cóż, ja takich problemów ze sprzętem własnoręcznie złożonym nie mam i nigdy nie miałem. Po pierwsze obraz systemu jest rewelacyjny ale zawsze ma ograniczoną datę przydatności, dlatego co jakiś czas, np. raz na rok lub trochę dłużej, robię nowy obraz systemu ale źródłem jest system zainstalowany zupełnie na czysto, bez przywracania, z aktualnymi sterownikami i bez dodatkowych śmieci. Muszę więc mieć możliwość łatwego zainstalowania czystego systemu, czego nie mogę łatwo zrobić - źródła systemu nie znajdę w pudełku praktycznie żadnego laptopa na rynku. W niektórych przypadkach oznacza to zamówienie wysyłki osobnego dysku recovery, co jest oczywiście osobno płatne. No to jak to jest, mam licencję na system i mam prawo go na czysto postawić czy nie?

Drugi problem podczas instalacji ma charakter organizacyjny i jego stopień zależy od komplikacji u konkretnego producenta. Po pierwsze, często okazuje się, że pod jednym symbolem Laptopa, pod którym jest sprzedawany, kryje się kilkanaście różnych konfiguracji, które różnią się nie tylko ilością RAM, pojemnością dysku czy taktowaniem procesora, ale również modelem karty graficznej, dźwiękowej, sieciowej czy obecności innego sprzętu upakowanego wewnątrz.

Gdy już znajdziemy konkretny model i upewnimy się, że to na pewno ten, to pojawia się kolejny problem. Często niezbędne sterowniki do WiFi są wymieszane z zdecydowanie mniej koniecznymi aplikacjami pomocniczymi czy wręcz zbędnymi aplikacjami producenta, z których nigdy nie korzystaliśmy i przy okazji czystej instalacji chętnie byśmy się ich pozbyli. Zwykle da się to rozgryźć, jeśli poświęcić odpowiednio dużo czasu na lekturę niejednoznacznych i lakonicznych opisów plików, jednak nie zawsze tak jest. Czasem konieczne jest dochodzenie metodą prób i błędów, co nie sprzyja instalacji "na czysto".

Kalekie laptopy

Jak już wspomniałem, nie mam w ogóle tego rodzaju problemów przy sprzęcie stacjonarnym, który sam składałem. Wszystkie podzespoły mają dobre wsparcie producentów i dedykowane strony z aktualnymi sterownikami. Od razu wiadomo co jest potrzebne, a co zbędne. Instalacja systemu z płyty jest zawsze na czysto, a obraz mogę zrobić sobie sam, w odpowiednim momencie. Tym czasem problem laptopów jest mniej lub bardziej wspólny dla wszystkich producentów. Bez względu na specyfikację i cenę, większość sprzętów została okaleczona przez brak możliwości instalacji czystego systemu i umyślne zaśmiecenie go dodatkowymi aplikacjami, których większość użytkowników nie potrzebuje, bo chociaż jeden czy drugi program komuś się przyda, to cały zestaw nie podpasuje praktycznie nikomu.

Jeżeli komuś ten problem nie przeszkadza to tylko dlatego, że nie wie ile tak naprawdę stracił przez umowy producentów z dostawcami różnego oprogramowania, które zostaje automatycznie zainstalowane w procesie produkcyjnym. Dla mnie to o wiele większy problem niż wszechobecna reklama w telewizji czy internecie - kupuje narzędzie do pracy za zwykle duże dla mnie pieniądze i na wstępie dostaję problem, który muszę rozwiązać, poszukiwaniem czystej płyty instalacyjnej do danej wersji systemu, szukaniem sterowników na stronie i ewentualnym rozwiązywaniem problemów czy deinstalacją śmiecia, jeżeli nie zdecyduje się na reinstalację całego systemu. A były czasy kiedy do każdego laptopa dołączane były kilkanaście płytek ze wszystkiego rodzaju zainstalowanym oprogramowaniem i czystym systemem i użytkownik sam mógł zdecydować co chce zainstalować następnym razem.

Chciałbym, aby odrobinę bardziej świadomi i wymagający użytkownicy laptopów byli traktowani bardziej serio przez producentów sprzętu, którzy preinstalują system na swoich produktach.

A może czytelnicy znają przykłady producentów, lub konkretnych modeli laptopów z Windows, które domyślnie sprzedawane są z nośnikiem systemu operacyjnego lub ich system nie jest zaśmiecony antywirusem, Adobe Readerem i innym, opcjonalnym oprogramowaniem?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

system operacyjnylaptopy