14

Kto jest drugim Steve’em Jobsem?

Kto ma hopla na punkcie doskonałości, prostoty i precyzji? Kto chce, aby produkt wyglądał idealnie i niczym magnes przyciągał użytkownika swoim pięknem? Kto marzy o tym, aby urządzenia elektroniczne były czymś więcej niż tylko narzędziami do pracy/rozrywki? Jeżeli Steve Jobs chciałby, aby ktoś po nim przejął fanatyczną wręcz dbałość o produkt, to zostawił Apple w […]

Kto ma hopla na punkcie doskonałości, prostoty i precyzji? Kto chce, aby produkt wyglądał idealnie i niczym magnes przyciągał użytkownika swoim pięknem? Kto marzy o tym, aby urządzenia elektroniczne były czymś więcej niż tylko narzędziami do pracy/rozrywki? Jeżeli Steve Jobs chciałby, aby ktoś po nim przejął fanatyczną wręcz dbałość o produkt, to zostawił Apple w dobrych rękach. A bardziej konkretnie – w rękach Jonathana Ive’a.

Nie tak dawno pisałem o zmianach personalnych w Apple’u. Zdaniem wielu najważniejszą wiadomością była ta o odejściu z firmy Scotta Forstalla na skutek problemów z mapami w iOS 6. Moim zdaniem, mimo iż było to ważne wydarzenie, znacznie ciekawszym było dodanie obowiązków innemu pracownikowi firmy – Ive’owi. Jeszcze za życia Jobsa był on jedną z ważniejszych postaci w Apple, dzisiaj wyrasta na jeden z głównych filarów spółki. I bardzo dobrze.

Na skutek zmian kadrowych Ive objął dodatkowo dział Human Interface. Będzie więc teraz oprócz designe’u produktów zajmował się ich interfejsami. Co to oznacza w praktyce? Dla mnie to świetna wiadomość. Może w końcu coś ruszy się w ramach iOS, który od dłuższego czasu nie uległ żadnym poważniejszym zmianom. Jeżeli zaś pomysły Ive’a zostaną wzięte pod uwagę, sporo może się zmienić – zwłaszcza pod względem estetyki.

Wróćmy jednak do pytania z tytuły tego tekstu. Czy Ive, któremu tak wiele miejsca Walter Isaacson poświęcił w biografii Jobsa, może być następcą byłego CEO Apple’a? Na pewno nie na stanowisku. Moim zdaniem Tim Cook sprawdza się bardzo dobrze jako menadżer świetnie zarabiającej machiny i jeżeli nie popełni kardynalnych błędów, jeszcze długo będzie u sterów spółki.

Ive zaś podobny jest do Jobsa jako wizjoner. Jak dobrze określił to Micah Singleton, nowego szefa działu Human Interface można nazwać „duchowym następcą” Jobsa. Wraz z odejściem byłego CEO Apple’a zmieniły się nieco warunki. Dzisiaj szef firmy nie jest jej ikoną, ale przede wszystkim dyrektorem zapewniającym sprawne działanie. Czarowaniem klientów zajmuje się kto inny. Tyle że Ive mimo swojej ultrapoprawnej wymowy nie ma raczej ducha showmana. Tym będzie musiał dalej zajmować się Cook, który na razie radzi sobie tak sobie.

W każdym razie jestem bardzo ciekaw, co nowego zaprezentuje Apple w przyszłym roku. Jeżeli pomysły Ive’a w stosunku do oprogramowania zaczną wchodzić w życie, może być naprawdę interesująco. Zwłaszcza, że coraz głębsza integracja OS X z iOS jest już faktem.

Grafika: Photo Giddy, Apple