Sztuczna inteligencja

Krzyknij „gorąco mi” a nowy robot od Google pojawi się z zimnym napojem

Patryk Koncewicz
1

Siri to przy nim zabawka. Robot od Google wspierany sztuczną inteligencją samodzielnie interpretuje tekstowe komendy i zamienia na ruch dzięki informacjom znalezionym w sieci.

Wiecie, co jest nudne w asystentach głosowych? To, że zostały zaprojektowane do reagowania na konkretne i sprecyzowane polecenia. Aby efektywnie je wykorzystać, musisz znać komendy, które wybudzą u bota daną reakcję. Wyobraźmy sobie jednak sytuację, w której podczas porannego szykowania się do pracy zamiast sztampowego pytania „Hej Siri, jaka jest pogoda w Krakowie” mówisz: „Hmm… nie wiem, w co się dziś ubrać”, na co asystent odpowiada, że „koszula jest odpowiednia do temperatury, ale lepiej zabierz ze sobą kurtkę, bo wieczorem będzie padać”. Tak naturalna reakcja nie musi wcale ograniczać się do filmów sci-fi. Nowy robot Google już dziś rozumie polecenia znacznie lepiej, niż jakikolwiek inny asystent.

Robot-kamerdyner

Podczas jednej z prezentacji w laboratorium Google zlokalizowanym w kalifornijskim Mountain View, naukowiec Fei Xia wpisał na klawiaturze laptopa proste hasło „jestem głodny”. Przebywający w pomieszczeniu robot natychmiast ruszył w stronę blatu, na którym znajdowała się paczka chipsów. Chwycił ją za pomocą mechanicznego ramienia i posłusznie przyniósł ją do pracownika.

Źródło: Google

Robot od Google to „nowy gatunek” maszyn stworzy do głębszych interakcji z człowiekiem. W przeciwieństwie do innych „inteligentnych” robotów za jego ruchy nie odpowiada kod przypisany do wykonywania konkretnych czynności. Sztuczna inteligencja samodzielnie przeszukuje niezliczone ilości informacji w sieci, aby nauczyć się poprawnego interpretowania komend i zamieniania ich na ruch. W praktyce oznacza to, że jeśli robot usłyszy hasło „rozlałem mleko”, błyskawicznie pojawi się obok z mopem.

Uczony w Internecie

Naukowcy przekonali się, że sztuczna inteligencja szkolona na tekście zaczerpniętym z książek czy Internetu daje znacznie lepsze efekty niż tradycyjne programowanie do wykonywania poleceń. Dobrym tego przykładem jest OpenAI GPT-3, czyli narzędzie, które już raz udowodniło swoje możliwości, nabierając internautów na niezwykle wiarygodne prace naukowe. OpenAI GPT-3 potrafi interpretować ludzki język i na jego podstawie tworzyć naturalnie brzmiące zdania i wypowiedzi.

Robot od Google korzysta z jeszcze bardziej zaawansowanej wersji o nazwie PaLM. Dzięki niemu maszyna może skuteczniej „łączyć kropki” czyli analizować, w jaki sposób poszczególne słowa prowadzą do generowania sekwencji kroków, które wykonuje. Robotyczny kamerdyner powstał we współpracy z Everyday Robots, czyli podmiotu związanego z Google Alphabet, zajmującego się projektami badawczymi. Wysiłki skupiają się na nauce wykonywania bardziej abstrakcyjnych poleceń oparty na domysłach robota.

„Aby poradzić sobie z różnorodnością rzeczywistego świata, roboty muszą być w stanie dostosować się i uczyć na swoich doświadczeniach. Od robota zależy zrozumienie wszystkich drobnych subtelności i zawiłości języka” – Karol Hausman, badacz Google

Maszyny wciąż mają jednak przed sobą wiele trudnych zadań. Według Briana Ichtera – naukowca z Google – praca z robotami wymaga cierpliwości, bowiem dekoncentrują się znacznie szybciej niż ludzie i wystarczy zwykła zmiana otoczenia, aby sztuczna inteligencja popełniła błąd. Krótkie komunikaty nie sprawiają problemów, jednak w przypadku bardziej złożonych sytuacji roboty błędnie interpretują polecenia lub zdezorientowane nie podejmują żadnego działania. Zrozumienie kontekstu wymaga często zdroworozsądkowej wiedzy, której maszyny jeszcze nie posiadają. Nie możemy zatem na tym etapie mówić o pełnym zrozumieniu znaczenia słów, a raczej o bardzo dobrym odzwierciedleniu danych, przeczytanych przez boty w internecie.

Źródło: Depositphotos

Na moment, w którym na hasło „mecz za 5 minut” komercyjny robot przyniesie z lodówki zimne piwo musimy więc jeszcze poczekać, bo póki co dokonują tego jedynie w obrębie znanego im laboratorium. Ważne jest jednak to, że dziedziny robotyki i sztucznej inteligencji progresują bardzo szybko i w zasadzie z miesiąca na miesiąc publikowane są kolejne raporty naukowe z imponującymi dokonaniami. Może się więc okazać, że za kilka lat robot-kamerdyner będzie równie powszechny na sklepowych półkach co roboty sprzątające.

Stock image from Depositphotos 

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu