Felietony

Krwawa technologia

Grzegorz Marczak
24

Somalia czy Kongo są na mojej liście najbardziej przerażających miejsc na świecie. Głód, wieczne konflikty zbrojne oraz lokalni wataszkowie uważających się za panów życia i śmierci to dość charakterystyczne elementy życia w takich miejscach. I niestety, wiele z takich miejsc wspierane jest pieniędzm...

Somalia czy Kongo są na mojej liście najbardziej przerażających miejsc na świecie. Głód, wieczne konflikty zbrojne oraz lokalni wataszkowie uważających się za panów życia i śmierci to dość charakterystyczne elementy życia w takich miejscach. I niestety, wiele z takich miejsc wspierane jest pieniędzmi pochodzącymi ze sprzedaży smartphonu czy tabletu, który każdy z nas używa.

Problem ten na szczęście został zauważony i próbuje się z nim walczyć.

O co chodzi? Tantal, cyna, złoto czy wolfram to minerały, z których produkuje się procesory. W przypadku niektórych z tych minerałów na przykład tantalu aż 60% wydobycia zużywane jest na potrzeby produkcji elektroniki. W przypadku wolramu i cyny jest to ponad 30%, jedynie złoto zużywane jest w elektronice w śladowych ilościach (ok 9%).

https://www.youtube.com/watch?v=aF-sJgcoY20&feature=player_embedded

Minerały takie jak tantal wydobywa się jedynie metodami górniczymi. Przoduje w tym Afryka z czego bardzo dużo kopalni jest właśnie w Kongo. Niestety te kopalnie w dużej mierze są w rękach lokalnych watażków (ponad 50%), którzy stosują siłę i przemoc, a pieniądze pozyskane ze sprzedaży minerałów służą jedynie umacnianiu ich pozycji i krwawym walkom. Oczywiście Kongo to jeden z krajów bardziej dotkniętych tego typu procederem, choć oczywiście są też inne.

Conflict Minerals in Your Daily Digital Life

Na szczęście firmy technologiczne niedawno obudziły się z letargu. Nie stało się to oczywiście samo z siebie, pomogły media i organizacje, które walczą o to aby za nasze pieniądze nie mordować niewinnych ludzi, nie zmuszać ich do niewolniczej pracy i nie wspierać terrorystów i przestępców.

Grupa firm technologicznych na czele z Intelem, HP, Dell, Microsoft i Apple wprowadziła program Conflict Free minerals/ supply chain sprawdzający cały łańcuch logistyczny i eliminująca tych dostawców surowców, co do których były podejrzenia.

Walkę z podejrzanymi dostawcami minerałów/metali rozpoczął też rząd US, wydając przepisy związane z obowiązkowym ujawnianiem i raportowaniem do SEC swoich dostawców, którzy mogą nie być "Conflict Free". Miała też powstać czarna lista dostawców - natomiast z tego, co czytałem pracę nad nią się przeciągają ponieważ trudno jest jednoznacznie zdefiniować, które źródła i kopalnie są legalnie działające, a które są w rękach przestępców.

Działania firm technologiczny (jak podaje Intel) w sprawie ograniczenia zakupów minerałów i innych materiałów od podejrzanych dostawców ograniczyły przychody tak zwanych Warlordów (z tych źródeł) o ponad 55%.

Odnośnie tego tematu znalazłem w sieci ciekawy ranking pokazujący, które z firm technologicznych wprowadziły odpowiednie procedury i kontrolują swoich dostawców pod względem Conflict Free minerals. Zestawienie jest wprawdzie z 2012 roku, ale daje nam pogląd na sytuację.

Na górze rankingu jest całkiem dobrze

Conflict Minerals Company Rankings | RAISE Hope for Congo

Na dole natomiast znaleźli się ci, którzy mają jeszcze sporo do zrobienia

Conflict Minerals Company Rankings | RAISE Hope for Congo-1

Dlaczego o tym piszę? Moim zdaniem nowe technologie powinny rozwiązywać problemy, a nie stwarzać nowe. Trudno jest mi sobie wyobrazić, że kupując telefon firmy X wspieram niewolniczą pracę i przemoc w jakimkolwiek miejscu na świecie. Myślę, że warto aby każdy z nas konsumentów zainteresował się pojęciem conflict free, które nie tyczy się tylko minerałów i nie odnosi się tylko do rynku nowych technologii.

Niektóre materiały oraz informacje zawarte w powyższym tekście pochodzą od firmy Intel, która podczas konferencji IDF przedstawiała ten temat dziennikarzom.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu