16

Czytam, że Pokemony już się skończyły, więc napiszę, że tytuł ma się dobrze

Wyjeżdżając na urlop zastanawiałem się, czy po powrocie nadal będę czytał o Pokemon Go, czy z całego świata będą spływać doniesienia o tym fenomenie, czy będę dowiadywał się, którą gwiazdę przyłapano podczas zbierania Pokemonów, czy będzie to jeden z dominujących tematów podczas rozmów ze znajomymi. Pytania zadawane z kilku powodów, spore znaczenie ma oczywiście profesja, ale interesowałem się tym także przez sentyment. Intrygowało to, czy ten swoisty szał może trwać naprawdę długo. Teraz czytam, że impreza się kończy, ale to spora przesada.

Koniec Pokemon Go – tak można podsumować doniesienia niektórych mediów. Na takie wpisy trafimy zarówno w polskich internetach, jak i poza granicami naszego kraju, wątek podejmują i duże, „poważne” tytuły i autorzy, o których słyszę pierwszy raz. O końcu mody na Pokemon Go pisał wczoraj także Jakub i przyznam, że trochę mnie zaskoczył:

Przeważnie bywa tak, że o czasie, po którym następuje jej rozpad decyduje to, jak mocno się rozpoczęła. W przypadku Pokemon Go, mieliśmy do czynienia z czymś kompletnie niespodziewanym, a chwyciło jak jasna cholera. Nikt tego nie przewidział, wszyscy nagle zaczęli latać po miastach i szukać kieszonkowych stworów. Niektórzy robią to do dzisiaj, ale już teraz obserwuje się znaczny odpływ zagorzałych graczy mobilnego tytułu i będzie gorzej, bo ta moda stacza się po równi pochyłej. Ale to nic – taką kolej rzeczy można było sobie w trakcie „dośpiewać”.[źródło]

Odniosłem wrażenie, że kolega znajduje się w grupie, która dostrzegła już finisz entuzjazmu i wyczerpanie tematu. Na dobrą sprawę można to odnieść do wydarzeń z przeszłości: przecież kiedyś był szał na Cut the rope, 2048, Flappy Bird. Ale potem ludzie zapominali o tych tytułach. Do tego worka pakowane jest jeszcze Angry Birds, lecz moim zdaniem to nadużycie. W tym przypadku skala była znacznie większa, a moda trwała dłużej. Na dobrą sprawę trwa do dzisiaj, czego przykładem chociażby film (a powstanie kolejny). Sęk w tym, że koniec Pokemon Go może przypominać właśnie koniec Angry Birds: niby po zabawie, ale ludzie nadal w to grają, ktoś na tym zarabia.

Prawdą jest, że od gry odwróciło się kila milionów graczy. Jednak to było… do przewidzenia. Chyba nikt nie zakładał, że popularność tytułu będzie rosnąć w nieskończoność i przebije poziom popularności Androida? To nadal tylko gra mobilna, musiała trafić na sufit. I musiała stracić publiczność, którą zdobyła „przypadkiem”: osoby, które Pokemony pamiętają z dzieciństwa, a które dzisiaj rzadko w coś grają, ludzi sprawdzających czym żyje świat, społeczność w średnim wieku, która chce być na bieżąco, ale niekoniecznie na długo. Łatwo zdobyci, łatwo oddani.

Nie zmienia to faktu, że kilkadziesiąt milionów osób wciąż gra i zakładam, że spora ich część zostanie z tytułem dłużej. Zwłaszcza, jeśli twórcy będą w sensowny sposób rozwijać tytuł. Do tego wciąż mogą dochodzić nowi gracze, zwłaszcza ci młodsi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę i z Pokemonami i z cyfrową rozrywką na własnym sprzęcie. Nie zdziwię się, jeśli za rok tytuł będzie się mógł pochwalić kilkudziesięcioma milionami użytkowników. Na części z nich pewnie będzie można zarobić spore pieniądze. Rozwinie się wokół tego nawet społeczność, a temat będzie co jakiś czas podgrzewany filmem, aktualizacją czy doniesieniami o parku rozrywki z Pokemonami.

Koniec Pokemon Go jeszcze nie nastąpił. Wydarzyło się to, co musiało nastąpić. Nie ma jednak sensu pisać o klapie i wyczerpaniu się mody. Radzę poczekać kilka kwartałów, a najlepiej lat i dopiero wtedy odpowiedzieć na pytania o to, jakim produktem jest/było Pokemon Go: czy to zabawa na parę miesięcy, produkt jednorazowego użytku, totalna anomalia czy też rozrywka, która zbudowała sobie solidną bazę użytkowników (konkurencja będzie jej zazdrościć przez dłuższy czas). Sam nie podejmę się prognozowania, ale nie napiszę też, że tytuł trafia do piachu – tu może się jeszcze wydarzyć sporo ciekawych rzeczy.

Źródła grafik: ircenter.com, bloomberg.com