52

Brwi uniesione wysoko, szczęka na ziemi: świat oszalał na punkcie gry mobilnej. Pewnie sam zaraz odświeżę Pokemony

Od kilku dni przecieram oczy ze zdumienia: media bombardują mnie informacjami dotyczącymi nowej gry z Pokemonami w roli głównej. I nie są to media poświęcone wyłącznie grom mobilnym, szerzej cyfrowej rozrywce. Ba, to nie są serwisy skupiające się jedynie na nowych technologiach - na ten potok informacyjny (teraz to już rwąca rzeka) składają się też doniesienia z serwisów, których tydzień temu nie podejrzewałbym o zainteresowanie Pokemonami. Co więcej, zakładam, że i one nie spodziewały się, że nagle będą musiały ogarniać jakąś grę...

Pokemony to temat, który nie jest mi obcy – chociaż dzisiaj rzadko spędzam czas grając (ale jak już mnie poniesie, to na całego), nie mam większego pojęcia na temat wydarzeń w branży, nadchodzących premier i afer, to wątek związany z nowymi Pokemonami przyciągnął moją uwagę już kilka miesięcy temu. Gdy dowiedziałem się, jak będzie wyglądał ten tytuł, stwierdziłem, że to może być coś dużego: ciekawy pomysł + popularny tytuł = szansa na nową modę, dużo szumu oraz strumień kasy dla twórców. Nie podejrzewałem jednak, że dojdzie do takiego szaleństwa – 10% tego boomu byłoby dla mnie zaskoczeniem.

Dorosły chłop biega po mieście i łapie pokemony

Czytam w Sieci opisy z „polowań” i przyznam, że uśmiech pojawia się na twarzy: dorośli ludzie tropią i łapią pokemony. Daleko nie muszę szukać – redakcyjny kolega tak zakończył jeden ze swoich wpisów:

Sam zaplanowałem wczoraj wieczorny spacer celem łapania pokemonów i zwiedzenia wirtualnej okolicy w poszukiwaniu jajek, tymczasem serwery powiedziały „stop” i skończyło się na zwykłej przechadzce. I w zasadzie tak jest codziennie, gra działa przez większą część dnia, by wieczorem zatkać serwery. Jeśli wiec planujecie pokemonowe spacery, zerkajcie na stronę podpowiadająca jak aktualnie działają serwery Pokemon Go.

Jeśli tak dalej pójdzie, to za tydzień czy dwa pewnie sam się do tego przyłączę. Powodem nie będzie wpływ tłumu – wskazałbym raczej na nostalgię. Kilkanaście lat temu grałem namiętnie w Pokemony, z kolegami z klasy potrafiliśmy godzinami na ten temat rozprawiać i wymieniać się wskazówkami. Strategie i uzyskiwane wyniki wciągały zdecydowanie bardziej niż dyskusje na temat koleżanek z klasy. Zastanawiając się nad tym, doszedłem wczoraj do wniosku, że obecny szał nie powinien być aż tak wielkim zaskoczeniem: pokolenie, o którym przed chwilą wspomniałem, moi rówieśnicy, dorośli, ale niekoniecznie wyrośli z pewnych rzeczy. I to wcale nie jest zarzut.

Nasi rodzice nie mieli kontaktu z taką formą rozrywki, więc na początku nowego tysiąclecia nie mogliśmy obserwować tego, co dzieje się dzisiaj: ludzie w wieku lat 30 czy 40 zbierają pokemony, bo doskonale je znają, wychowali się na tej grze, jednocześnie dołącza do tego młodsze pokolenie, nierzadko ich dzieci. Za dwadzieścia lat jakaś gra z tego uniwersum będzie w stanie wciągnąć ludzi w przedziale wiekowym 5-55. ta górna granica nie będzie miała kilku przedstawicieli – może być silnie reprezentowana przez graczy, którzy w ten sposób będą chcieli wrócić do dobrze wspominanych czasów dzieciństwa i młodości. Nie twierdzę przy tym, że popularność gry opiera się wyłącznie na sentymencie – widocznie jest w niej jakiś czar, coś, co sprawiło, że świat oszalał…

Tyle hałasu o grę mobilną

Gdy czytam o wypadkach towarzyszących graniu w Pokemon Go, przeróżnych dziwnych historiach związanych z tym tytułem, gdy przewijam strony z newsami i na 50 informacji 35 dotyczy tego tytułu, dochodzę do wniosku, że to nie jest kolejna ciekawostka, o której będzie głośno jedną dobę. Ten tytuł może pomóc Nintendo, które w ostatnich latach było już przez niektórych skazywane na pożarcie. Co więcej, wzrost ceny akcji japońskiej firmy przełożył się na poprawę nastrojów na globalnym rynku – indeksy rosły, bo ludzie biegali po swoich miastach i szukali nieistniejących stworów. Musiałem kilka razy przeczytać to zdanie, by upewnić się, że to dzieje się naprawdę.

Kilka lat temu obserwowaliśmy modę na Angry Birds, ale dość raptownie się ona zakończyła. Potem było kilka tytułów, które wywołały spore emocje, lecz żaden nie namieszał tak, jak Pokemony. A można chyba założyć, że nie widzieliśmy jeszcze wszystkiego – jeśli temat naprawdę „chwyci”, to czeka nas więcej niż kilka dni z tym tytułem w mediach, na ulicach, w biurach i szkołach. Możliwe, że czas przypomnieć sobie strategie na poszczególne walki…

Grafika: youtube.com