7

Masz dość komarów? Najlepsza broń przeciw tym owadom spoczywa… w kieszeni

Kilka milionów ludzi rocznie umiera z powodu malarii - choroby, która rozprzestrzenia się za sprawa komarów. Ale za szkodliwe nie można uznać wszystkich przedstawicieli tych owadów, zdecydowana większość jest dla człowieka obojętna. Jak jednak odróżnić te groźne od gatunków, które krzywdy nam nie zrobią? Okazuje się, że z pomocą mogą przyjść smartfony. Każdy ma mikrofon, który wraz z odpowiednią aplikacją i wykorzystaniem uczenia maszynowego może się okazać całkiem skutecznym narzędziem w walce z brzęczącym wrogiem...

Komary to znacznie groźniejsi zabójcy niż większość zwierząt, których się obawiamy – człowiek panicznie boi się rekinów, węży, pająków czy dużych kotów, a to pijące krew owady zbierają co roku olbrzymie śmiertelne żniwo. Jak sobie z nimi radzić? Od lat stosuje się metody naturalne czy chemiczne, jakiś czas temu pisaliśmy też o ciekawym pomyśle jednego z producentów smartfonów:

Motorola ma swoje Moto Mods, a LG odstraszacz komarów. Technologia Mosquito Away Technology pozwala na ochronę przed tymi wrednymi krwiopijcami, dzięki tworzeniu przez telefon ultradźwięków, pozostających niesłyszalnych dla człowieka. Producent pochwalił się, że to pierwszy smartfon tego typu. Sama klapka z wbudowanym wyposażeniem może zostać bezproblemowo zamieniona na zwykłą, pozbawioną Mosquito Away.[źródło]

Odstraszacz od LG jest i pozostanie ciekawostką – to problemu nie rozwiąże. Znacznie bardziej przydatna może się okazać aplikacja MozzWear opracowana przez naukowców z Oksfordu. Jej atutem jest to, że potrafi rozróżniać gatunki komarów na podstawie wydawanych przez nie dźwięków. Warto przy tym mieć świadomość, że na około 3,5 tys. zidentyfikowanych do tej pory gatunków tych owadów, zaledwie kilka stanowi dla człowieka poważne zagrożenie. I warto wiedzieć, czy znajdują się blisko…

Dla nas ma to oczywiście mniejsze znaczenie, ale w niektórych rejonach świata ta wiedza może być bardzo przydatna. Smartfon z Androidem wyposażony w tę aplikację będzie w stanie wykryć i rozpoznać komary z odległości 10 cm. A im więcej takich rozpoznań, tym więcej danych, które można potem wykorzystać: do stworzenia map występowania poszczególnych gatunków czy wyznaczenia tras, którymi się przemieszczają. To z kolei może pomóc lepiej zwalczać groźne gatunki bez narażania na szwank całego ekosystemu. I nie trzeba do tego używać drogiego, specjalistycznego sprzętu – smartfony ma większość mieszkańców Zachodu, ale w Afryce czy Azji Południowej te urządzenia też stają się powszechne.

Taka globalna sieć wykrywania komarów opiera się m.in. na uczeniu maszynowym, którego zalety tłumaczy Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies:

Uczenie maszynowe otwiera przed nami ogromne możliwości. Niektóre samochody autonomiczne za jego sprawą nie tylko uczą się bezpiecznej jazdy, lecz również przewidują zachowania innych uczestników ruchu. Podobnie może rozwinąć się globalna sieć wykrywania komarów. Jest szansa, że sztuczna inteligencja nauczy się zachowania komarów na tyle dobrze, że z dużą dokładnością będzie w stanie określać, jaką trasę obejmą insekty i z wyprzedzeniem ostrzegać przed nimi użytkowników aplikacji. Na tym polega analityka predykatywna. Podobne mechanizmy wykorzystuje się w Big Data marketingu, by zmaksymalizować skuteczność reklamy internetowej.

Jak widać, te rozwiązania przydają się nie tylko w reklamie, tworzeniu autonomicznych samochodów, ale też w walce z poważnymi chorobami. A zastosowań będzie przybywać. Chociaż pisałem ostatnio, że te technologie nie są jeszcze doskonałe, że człowieka nadal nie da się zastąpić maszyną, to efektywność jego pracy może być poważnie „podkręcona” przez nowoczesne rozwiązania. Nie twierdzę, że aplikacja i smartfony wyeliminują malarię, wszystkie niebezpieczne komary, lecz mogą ograniczyć ich zasięg i zmniejszyć liczbę ofiar, pomóc zarówno turystom, jak i lokalsom. Jeśli to zadziała, to właśnie za takie możliwości powinniśmy doceniać inteligentne telefony.