Gry

Kolejne oszustwo na platformie Valve. Potrzebna większa kontrola na Steamie

KO
Kamil Ostrowski
11

Otwartość systemu dystrybucji jest świetna, aczkolwiek mam wrażenie, że lepiej by było, gdyby Steam pozostał w większym stopniu pod kontrolą Valve. Rozumiem, że czasy w których trafienie na Steama było wyróżnieniem już nie wrócą, ale nie każdy crap powinien przecież tam lądować. Poznajcie Ear...

Otwartość systemu dystrybucji jest świetna, aczkolwiek mam wrażenie, że lepiej by było, gdyby Steam pozostał w większym stopniu pod kontrolą Valve. Rozumiem, że czasy w których trafienie na Steama było wyróżnieniem już nie wrócą, ale nie każdy crap powinien przecież tam lądować.

Poznajcie Earth: 2066. Earth: 2066 to wypuszczony parę tygodni temu shooter, rzekomo inspirowany takimi grami jak Half-Life i Fallout. Tytuł ten wylądował w systemie Early Access, więc jej twórca zakłada, że zdajemy sobie sprawę, iż produkcja jest w toku. Problem w tym, że Earth: 2066 nie zasługuje na miano „produkcji w toku”. Earth: 2066 jest gamedeweloperskim odpowiednikiem bazgrania po pijaku na serwetce i nazywania tego wczesną wersją powieści. Aha, i sprzedawania jej za 19,99 dolara.

To jeszcze nie wszystko. Poznajcie Killing Day Studios, twórców gry. Prawdopodobnie do grona deweloperów pracujących na tym tytułem można zaliczyć tylko jedną osobę, która występuje na Steamie pod pseudonimem Muxwell. Otóż Muxwell tworzy grę, a raczej jej prototyp, który jest do niczego, wygląda do niczego, a w dodatku do jej promocji używa artworków będących przerobionymi wersjami grafik znalezionych w sieci (za które oczywiście nie płaci).

Jakby tego było mało, kiedy na stronie gry zaczynają pojawiać się krytykujący Earth: 2066, Muxwell najpierw kasuje możliwie dużo komentarzy, żeby wreszcie, będąc przytłoczonym ilością wpisów, zmienić nazwę tytułową forum gry na Steamie na „the troll tavern” (ang. tawerna dla trolli). Podsumujmy – człowiek, który za 19,99$ oferuje tytuł, wyglądający jak efekt game-jamu dla licealistów, wyzywa od trolli ludzi, którzy złapali go za rękę przy czymś, co jest ewidentnym oszustwem.

Ten przypadek dobitnie udowadnia, jak dziurawy jest obecnie Steam. Mała ilość tego typu historii może oznaczać tyle, że deweloperzy to stosunkowo uczciwi ludzie, nie pragnący wzbogacać się na szemranych interesikach i dwuznacznych moralnie uczynkach. Jest tylko jedno wytłumaczenie – kontrola jakości w Valve kuleje, albo jest symboliczna, Jeżeli jest inaczej, to jak bowiem wytłumaczyć, że coś takiego jak Earth: 2066 w ogóle się na Steamie znalazło?

Na szczęście, niewykluczone, że ta sytuacja niedługo się zmieni. Valve zrozumiało, że w tej sytuacji również jest winne i zaoferowało wszystkim, którzy kupili Earth: 2066 zwrot pieniędzy, o ile chęć takiego zwrotu zostanie zgłoszona do 19 maja. Jeżeli więc daliście się oszukać, to macie prawie dwa tygodnie, żeby się zdecydować czy chcecie wyjąć rękę z nocnika.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Valvesteam