83

Parytety w IT to jakiś żart. Pozwólmy ludziom robić to, w czym chcą być dobrzy

Pamiętam jak jakiś czas temu natknąłem się na publikację na Linkedin, której nagłówek doskonale ukazywał pewien problem. Niestety nie udało mi się tego odszukać, więc będziecie musieli uwierzyć mi na słowo. Był to po prostu anglojęzyczny wpis o mniej więcej takiej treści: „Jestem kobietą i umiem programować, więc czemu Dolina Krzemowa mnie nie zatrudnia?”.

Wydaje mi się, że sposób postrzegania świata przez autorkę tamtego wpisu jest negatywnym zjawiskiem. Generowanie sytuacji, w której twoja płeć czy rasa mają przeważać o tym, iż warto cię zatrudnić, to moim zdaniem patologia. Co ciekawe, ta moda zrodziła się po to, żeby zwalczać inną patologię… To coś na zasadzie: W Dolinie Krzemowej pracują prawie sami biali mężczyźni i jest to objawem dyskryminacji, dlatego zacznijmy dyskryminować białych mężczyzn, poprzez nadawanie priorytetu (w kwestiach zatrudnienia) każdemu kto jest innej rasy i innej płci.

Przynajmniej ja to tak odbieram. Odpowiadając na pytanie kobiety, która programuje: być może ktoś był lepszym kandydatem od ciebie? Może samo bycie kobietą, która programuje, nie jest gwarancją zatrudnienia?

Co jakiś czas duże firmy są piętnowane albo wychwalane za swoje wyniki w uzyskiwaniu takiej czy innej różnorodności w zatrudnieniu. W tym roku zatrudniliście o tyle więcej procent kobiet? Świetnie, znaczy to, że jesteście uczciwi i dobrzy, a nie źli i nieuczciwi. Zatrudnienie czarnych w waszej firmie podskoczyło o tyle punktów procentowych? Wspaniale, w końcu ktoś nie patrzy na ludzi przez pryzmat rasy… a nie, zaczekaj… wyszło zupełnie na odwrót.

Kobiety w IT to wciąż rzadkość

Otrzymałem informację prasową na podobny temat:

Chociaż rynek usług branży informatycznej rozwija się bardzo dynamicznie, kobiety w IT to wciąż zauważalna mniejszość. O tym jak wartościowymi pracownikami są Panie przekonuje łódzki oddział firmy Accenture, gdzie kobiety stanowią obecnie 18% kadry. To nie koniec! Firma stawia sobie ambitne cele, a jej działania employer brandingowe mają przekonać kolejne kandydatki do pracy w nowych technologiach.  Wśród nowo obsadzanych stanowisk przynajmniej 40 % z nich będą zajmowały kobiety, a w roku 2025 firma chce osiągnąć poziom zatrudnienia kobiet i mężczyzn – 50/50.

Dzielę się tylko moją opinią… kiedy czytam, że jakaś firma patrzy na ludzi jak na statystykę: „50% kobiet, 50% mężczyzn”, to nie widzę w tym niczego pozytywnego, wręcz przeciwnie. Kojarzy mi się to z tym, że ktoś nie zostanie zatrudniony, bo nie uczyni statystyki ładniejszą. Że zamiast zatrudniać tych, którzy są najlepszymi kandydatami, dojdzie do zatrudniania tych, którzy zbudują fajną statystykę pół na pół. Być może się mylę, nie wiem… po prostu tak to widzę.

Macie jutro zatrudnić jednego czarnego i jedną kobietę

Powyższy śródtytuł jest przykładem poleceń dla działu HR (zmyślonym, to tylko moje wyobrażenie, chociaż… kto by tam wiedział). Kiedyś byłoby to coś w stylu „zatrudnijcie programistę, który zna takie języki programowania”, ale to powoli odchodzi do lamusa.

Fundacja Instytutu Innowacyjna Gospodarka podaje, iż globalnie kobiety na stanowiskach IT stanowią mniej niż 25% pracowników. Wśród menedżerów w firmach technologicznych w Europie jest dwa razy mniej Pań niż w innych sektorach. Co zatem może motywować kobiety do podjęcia zatrudnienia w obszarze nowych technologii? Coraz częściej przyciąga je nie tylko atrakcyjność finansowa, lecz także coraz istotniejsza dla dzisiejszych pracowników elastyczność zatrudnienia pozwalająca na realizację własnych pasji oraz możliwość pogodzenia pracy z życiem rodzinnym.

Wydaje mi się, że…

kobieta i laptop

Myślę, że zamiast dążyć do tych absurdalnych statystyk i „zatrudniać pod statystykę”, lepiej byłoby łamać stereotypy i od samego początku umożliwiać wszystkim ludziom równe szanse. Moim zdaniem faktycznie jednym z problemów może być to, że ogólnie mówiąc dziewczynkom kupuje się lalki, a nie klocki lego… Że dziewczynce nie wypada interesować się techniką, programowaniem itd. bo przecież to nie jest kobiece, lepiej interesować się modą. Jeżeli ktoś narzuca dzieciom takie modele funkcjonowania, to widzę w tym prawdziwy problem. Zgadzam się z tym, że powinno się zachęcać kobiety do nauki na kierunkach zdominowanych przez mężczyzn, bo jak mówi informacja prasowa, którą otrzymałem:

Obecnie na kierunkach informatycznych w Polsce studiuje około 9 400 kobiet i aż 63 800 mężczyzn. Porównując te proporcje do lat poprzednich widać, że liczba studentek na kierunkach IT jest dość stabilna i oscyluje w granicach 13%. Od 2008 roku wartość ta wzrosła jedynie o 3 punkty procentowe, co pozwala stwierdzić, iż mimo inicjatyw takich, jak „Dziewczyny na Politechniki” czy siostrzanej „Dziewczyny do ścisłych”, kobiety nadal rzadziej decydują się na studia i pracę w tym sektorze rynku.

Zachęcanie do zainteresowań najróżniejszymi tematami, zachęcanie do podejmowania edukacji na kierunkach zdominowanych przez mężczyzn, organizowanie ciekawych warsztatów, stwarzanie miejsca pracy, które jest przyjazne dla wszystkich (nie tylko mężczyzn, nie tylko kobiet). Myślę sobie, że w tym leży prawdziwa wartość. Jeżeli natomiast ktoś mówi, że stawia sobie za cel, aby w firmie na nowych stanowiskach obsadzić połowę kobietami, no bo tak! To wydaje mi się to kiepskim rozwiązaniem…

Firma Accenture chce być przyjaznym miejscem dla kobiet

W odpowiedzi na pytanie jak przyciągać kobiety do IT? Możemy przeczytać:

Przede wszystkim łamiąc stereotypy i tworząc przyjazne, otwarte środowisko pracy, w którym kobiety będą mogły budować swoje kariery zawodowe, realizować swoje pasje i spełniać się w życiu rodzinnym.  Rodzicielstwo jest obszarem, który firmy chcące mieć dobrych pracowników muszą traktować bardzo poważnie. Kobiety zasługują tu na szczególną uwagę. Macierzyństwo to czas, w którym najczęściej aktywne zawodowo panie potrzebują możliwości skupienia się na sprawach osobistych i rodzinnych. Niezwykle istotne jest, aby w tym okresie kobiety miały poczucie bezpieczeństwa, że po urlopie macierzyńskim mają do czego wracać. Wiele firm wyznacza nowe standardy stawiając na wsparcie kobiet w tym okresie.

Programy na rzecz pracujących mam to nie puste słowa. Czternasty rok z rzędu magazyn Working Mother uznał Accenture za jedną ze „100 Najlepszych Firm dla Pracujących Matek”, przyznając jej miejsce wśród 10 liderów…

Myślę, że to naprawdę świetnie. Powyższe brzmi bardzo pozytywnie. Po prostu przystopowałbym z tym całym narzucaniem zatrudniania kobiet, bo wyznaczamy sobie statystykę – w tym dostrzegam niepokojący, sztuczny trend, którego realizowanie jest po prostu inną formą dyskryminacji.

Accenture postawiło sobie za cel, aby wśród nowo obsadzanych stanowisk przynajmniej 40 % z nich zajmowały kobiety, a w roku 2025 firma chce osiągnąć poziom zatrudnienia kobiet i mężczyzn – 50/50.

Afera z inżynierem Google

Paweł Winiarski opisał jakiś czas temu aferę, która moim zdaniem jest przykładem niezdrowego, negatywnego podejścia do tematu, czyli zamiast dawać wszystkim równe szanse… z góry stwierdzić, że kobiety są w czymś gorsze i zawsze będą w tym gorsze.

Ogromne zamieszanie wokół Google, sprawa rozeszła się echem na całym świecie. Niejaki James Damore, starszy inżynier w Google napisał w wewnętrznej notatce (zwanej również manifestem) firmy, że to nie dyskryminacja jest powodem tego, że kobiety rzadko obejmują wysokie stanowiska w branży technologicznej. Jest to spowodowane różnicami biologicznymi między mężczyznami a kobietami. Treść notatki została upubliczniona. Google nie tylko stara się teraz wyjaśnić, że nie popiera zawartej w niej treści i tez, ale promuje i zachęca kobiety do rozwoju.

Seksizm w pracy? Google na to nie pozwala i zwalnia bez skrupułów.

Źródło: informacja prasowa