Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Polska

Rządowe kafejki internetowe w każdej gminie. Turniejów w CS:GO tam jednak nie będzie

JS
Jakub Szczęsny
21

2500 kafejek internetowych, a raczej "klubów cyfrowych" - po jednym w każdej gminie. Celem wsparcia kompetencji cyfrowych Polaków, rząd PiS zamierza zbudować sieć przestrzeni, w których każda osoba może nauczyć się obsługi komputera, skorzystać z usług w Internecie lub po prostu pobuszować w jego zasobach bez celu. Adam Andruszkiewicz - sekretarz stanu ds. cyfryzacji w kancelarii premiera zaprezentował zarys tego pomysłu. Gdy tylko powstanie taki klub w mojej okolicy, chętnie go odwiedzę.

W takich klubach cyfrowych (właściwie, to mają być: "kluby rozwoju cyfrowego") ma pracować 5 tysięcy edukatorów rozwoju kompetencji cyfrowych. Jako że takie miejsca mają powstać z użyciem "infrastruktury" bibliotek, domów kultury oraz uniwersytetów trzeciego wieku, najprawdopodobniej ich pracownicy będą odpowiadać za wsparcie zainteresowanych w zakresie edukacji informatycznej. Adam Andruszkiewicz zapowiedział, że "państwowe kafejki" zostaną wyposażone w niezbędny sprzęt oraz oprogramowanie. Bardzo mnie to cieszy, jest to naprawdę ciekawy pomysł.

Tutaj trzeba sobie powiedzieć jasno: do rządowych kafejek nie będą przychodzić uczniowie, by potłuc w Fortnite'a, CS:GO, czy Among Us. Nie będą tam pojawiać się ludzie, którzy mają 20, 30, 40 lat - takie osoby zazwyczaj są już nieźle zaznajomione ze światem cyfrowym i chętnie z niego korzystają. Chodzi tutaj o seniorów, którzy bardzo często nie korzystają z zasobów Internetu, osadzonych tam usług czy nawet komputerów i smartfonów - niejako "na własne życzenie". Wychodzą z założenia, że "komu to potrzebne", albo "ja i tak zaraz umrę, nie muszę się już niczego uczyć". Emerytura w Polsce, generalnie starość w Polsce jest zazwyczaj smutna i... biedna.

Średnia emerytura w Polsce obecnie wynosi około 2500 złotych netto. Opublikowany przez GUS raport o jakości życia osób starszych w Polsce zawiera w sobie informację pochodzącą jeszcze z Badania spójności społecznej za 2018 rok: tylko 30% osób starszych (w wieku 65 lat i więcej) korzystało z Internetu w czasie 3 miesięcy poprzedzających badanie. Dla porównania, analogiczny odsetek dla całej populacji badanej (osoby w wieku 16 lat i więcej) wyniósł ok. 76%.

Dla osób starszych problemem dotyczącym korzystania z Internetu, komputerów, smartfonów - ogółu życia cyfrowego są pieniądze, obawa o to, że "coś popsują", paraliżujący strach przed używaniem tych rzeczy, gdyż nie chcą być kłopotem dla młodszych, którzy mieliby im ciągle pomagać. Osoby starsze, wychowane w "analogowych" czasach nie rozumieją pewnych zależności dotyczących świata cyfrowego - takich, które dla nas są oczywiste. Nie wiedzą o tym, że jak łączymy się z Facebookiem, to uderzamy do jednej z rozsianych po świecie serwerowni. Nie mają percepcji tego, że wiadomość wysyłana w komunikatorze przechodzi przez kable, sieci bezprzewodowe, serwery i tak dalej i tak dalej. Chmura obliczeniowa, chmura na dane to dla nich kompletna abstrakcja.

Wyżej wskazany raport zwraca uwagę na to, że osoby w przedziale wiekowym od 55 do 64 lat w analogicznym okresie jak powyżej, znacznie tłumniej korzystają z Internetu: aż 60 procent badanych "przyznało się" do używania globalnej sieci. To nie są ogromne liczby, ale różnica jest istotna.

Państwowa kafejka lekiem na wykluczenie cyfrowe? Nie bardzo to czuję

Wykluczenie cyfrowe seniorów wynika z wielu problemów: biednych emerytur (uważacie, że "trzynastki" i "czternastki" cokolwiek zmienią?), lichego dostępu do dobrej opieki zdrowotnej oraz dojmującej samotności. Osoby starsze, jak wskazałem wyżej nierzadko same też skazują się na takie wykluczenie, bo brakuje im już perspektyw na rozwój. Uważają, że już nic dobrego ich w życiu nie spotka.

A przecież usługi pozwalające na załatwianie spraw w banku, urzędzie mogłyby oszczędzić seniorom mnóstwo czasu, dojazdów oraz zaangażowania. Zamiast odbierać emeryturę w okienku w banku, mogliby spokojnie poczekać na nią w fotelu, sprawdzając czy znalazła się na koncie za pomocą telefonu lub komputera. Sprawy urzędowe mogliby załatwiać przez profil zaufany. To odrobinę idealistyczna wizja, ale jeśli udałoby się choćby garstkę seniorów przekonać: byłoby świetnie. Kluby rozwoju cyfrowego mogłyby na tym polu sporo zmienić. Ale takich seniorów należałoby również wyedukować w zakresie zagrożeń w cyberprzestrzeni. Oduczyć klikania w co popadnie, odpisywania na dziwne maile, reagowania na telefony rzekomo z banku lub od policjantów. Oszustwa na policjanta, wnuczka, księdza, syna księdza to rzeczy, które dzieją się non stop. Skoro na takie rzeczy łapią się nawet młodsi, starszych tym bardziej trzeba pod tym względem uświadamiać.

I tu pojawia się problem: teraz trzeba wyedukować osoby, które będą prowadzić zajęcia w takich klubach. Ale tak serio dobrze, bo jeżeli nauczyciel w takim miejscu będzie słaby, to i wpływ na rozwój kompetencji cyfrowych będzie lichy. Patrząc na to, jak wygląda edukacja informatyczna w Polsce już środowisku szkolnym (gdzie dzieci uczą się więcej samodzielnie, niż od nauczycieli...) - jestem pełen obaw o jakość trenerów rozwoju kompetencji cyfrowych.

Miejsca takie jak kluby rozwoju cyfrowego mogą być także "bramami" dostępowymi dla osób, które z powodów ekonomicznych są wykluczone cyfrowo. To oczywiście pewien margines w polskiej populacji - ludzie w skrajnej biedzie mogą tam przyjść, posiedzieć w Internecie, coś sobie wydrukować. Ale przecież takie centra już działają: biblioteki miejskie, gminne pozwalają każdemu zainteresowanemu usiąść i pokorzystać sobie z Internetu. I bardzo często są to naprawdę dobrze wyposażone stanowiska.

Najważniejsza kwestia to jednak aktywizacja osób wykluczonych cyfrowo, docelowych beneficjentów tego pomysłu. W gestii wykonawców tego programu (gmin, uniwersytetów trzeciego wieku, domów kultury, bibliotek i tak dalej) będzie dobranie metody dotarcia do seniorów i udowodnienia im, że potrzebują oni uczestnictwa w klubie rozwoju cyfrowego. Jeżeli to się nie uda, pomysł pod tytułem: "państwowa kafejka internetowa" "zsasinieje" i okaże się jedynie finansową porażką - bo w taki program trzeba będzie przed tym wpompować trochę pieniędzy. Jeżeli się one zmarnują, będziemy liczyć skalę tej wpadki w jednej z piękniejszych i dosadniejszych jednostek: sasinach. Gdy tylko pojawi się pierwsze takie miejsce, chętnie tam pójdę i z czystej ciekawości zobaczę jak to działa.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: