Technologie

Klawiatura Logitech, którą chętnie bym przetestował

Maciej Sikorski
19

Niejednokrotnie podkreślałem na AW, że gadżeciarzem nie jestem – korzystam z elektroniki, ale na tyle, na ile muszę. Gdy w sklepie pojawia się nowy, nawet najbardziej oszałamiający sprzęt, nie pałam żądzą przetestowania go. Raz na jakiś czas do sprzedaży trafia jednak produkt, który chętnie zobaczył...

Niejednokrotnie podkreślałem na AW, że gadżeciarzem nie jestem – korzystam z elektroniki, ale na tyle, na ile muszę. Gdy w sklepie pojawia się nowy, nawet najbardziej oszałamiający sprzęt, nie pałam żądzą przetestowania go. Raz na jakiś czas do sprzedaży trafia jednak produkt, który chętnie zobaczyłbym na swoim biurku i sprawdził, jak się z tego korzysta. Wczoraj trafiłem na taki – to Multi-Device Keyboard K480 firmy Logitech.

Wspomniana klawiatura to świeży produkt – wczoraj przez media przelała się fala informacji prasowych prezentujących urządzenie. Zajrzałem z ciekawości, popatrzyłem na grafiki, włączyłem krótki film i pozostało mi powiedzieć: fajne to. A do tego niedługo dostępne (w kolorze czarnym lub białym) i w rozsądnej cenie – w Polsce około 200 złotych. Cóż tak interesującego może być w małej klawiaturze zasilanej paluszkami? Możliwość obsługiwania nią przeróżnych urządzeń – jednocześnie podłączone mogą być trzy.

Na lewej krawędzi urządzenia widać pokrętło. Z jego pomocą można wybrać sprzęt, na którym chce się pisać. A klawiatura może współpracować z komputerami/tabletami/smartfonami wyposażonymi w Windowsa, platformy Google (Chrome oraz Android) lub OS Apple – zarówno dla sprzętu mobilnego, jak i stacjonarnego. Tym samym, możliwe jest pisanie tekstu na monitorze komputera, a potem, po szybkim przełączeniu, na sprzęcie mobilnym, który ustawia się w specjalnej szczelinie w klawiaturze. Jeśli ktoś nie potrafi sobie tego wyobrazić, to film wszystko wyjaśni:

Teraz wszystko jest już chyba jasne. Użytkownik może tworzyć dokument na komputerze (monitorze), szybko zareagować na wiadomości tekstowe pojawiające się na ekranie tabletu, np. na maila, a potem dorzucić jeszcze tweeta z pomocą smartfonu. Niektórym wyda się to szalone, całkowicie nieprzydatne, stwierdzą, że to przerost formy nad treścią. Są jednak zawody, w których takie rozwiązanie mogłoby się okazać naprawdę przydatne. Wystarczy wspomnieć o naszej pracy – kilka ekranów, między którymi można łatwo przeskakiwać brzmi naprawdę kusząco.

Plusem jest to, że sprzęt współpracuje z wieloma platformami, sprawia wrażenie poręcznego (niecałe 30 cm x 20 cm) i lekkiego (820 g), można go wpakować do plecaka i używać w podróży, podczas konferencji czy w barze. Bluetooth zapewnia ponoć 10-metrowy zasięg, więc pod tym względem nie powinno być problemów z obsługą. Jak już pisałem: chętnie położyłbym dłonie na tym sprzęcie na kilka dni. I może to zrobię.

Źródło informacji oraz grafik: logitech.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

logitechklawiatura