6

Kilkaset tysięcy złotych kary za wyzwiska w Sieci. Dzieje się!

Tydzień temu pisałem o areszcie dla dwóch Amerykanów, którzy używając emotikonów grozili trzeciemu. Na pierwszy rzut oka sprawa dość śmieszna, ale zatrzymane osoby dobry humor pewnie opuścił. W tym przypadku chodzi o groźby, lecz można pójść jeszcze dalej i srogo karać także za obrażanie drugiego człowieka za pośrednictwem Sieci. Kilkaset tysięcy złotych grzywny za kilka […]

Tydzień temu pisałem o areszcie dla dwóch Amerykanów, którzy używając emotikonów grozili trzeciemu. Na pierwszy rzut oka sprawa dość śmieszna, ale zatrzymane osoby dobry humor pewnie opuścił. W tym przypadku chodzi o groźby, lecz można pójść jeszcze dalej i srogo karać także za obrażanie drugiego człowieka za pośrednictwem Sieci. Kilkaset tysięcy złotych grzywny za kilka niecenzuralnych słów pod adresem innego internauty? Na Bliskim Wschodzie stwierdzili, że to dobry pomysł.

Media nagłaśniają sprawę, która wypłynęła z Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Sąd skazał tam internautę na grzywnę wynoszącą kilkaset dolarów (w lokalnej walucie), kara została wymierzona za obrażanie innej osoby za pośrednictwem aplikacji WhatsApp. Sporo osób uzna pewnie, że to jest już przesada i mogło do tego dojść tylko w państwie, w którym „nie rozumie się Internetu”. Ale to nie koniec – sąd wyższej instancji uznał, że kara jest zbyt łagodna i trzeba sprawę jeszcze raz rozpatrzyć. Pech oskarżonego polega na tym, że w ZEA zmieniło się prawo i obelgi rzucane w Sieci stały się przestępstwem – grozi za nie wysoka grzywna (nawet kilkaset tysięcy złotych, jeśli przeliczać na naszą walutę), więzienie, a w przypadku obcokrajowców deportacja.

whatsapp1

Ktoś stwierdzi pewnie, że to Bliski Wschód, a tamtejsze prawo trudno uznać za „normalne”. Jest srogie i lepiej uważać na to, co się robi. W tym miejscu warto chyba przestrzec turystów, by uważali co piszą, gdzie i do kogo w trakcie podroży. Może się przecież przytrafić sytuacja, gdy w przypływie gniewu zwymyślacie jakiegoś tubylca w mailu (np. w związku z noclegiem), poślecie mu emotikony z środkowym palcem. I to będzie bardzo nierozważny ruch, gdyż w myśl nowych przepisów takie zachowania mają być surowo karane. Przynajmniej w ZEA, ale kto wie, gdzie jeszcze pójdą tym tropem?

Kara takich rozmiarów jest przesadą i pod tym się podpiszę. Jednocześnie jednak wato zwrócić uwagę na drugą stronę medalu: nie można puszczać płazem każdego negatywnego zachowania w Internecie tylko dlatego, że to Internet. Tłumaczenia w stylu „to inny świat, tutaj można więcej” jakoś do mnie nie trafiają. Osoba agresywna, atakują innych, powinna mieś świadomość, że jej zachowanie w Sieci nie jest bezkarne. Obrażony człowiek też musi zdawać sobie sprawę z tego, że sprawa nie jest beznadziejna i może ukrócić poczynania takiej jednostki.

Piszę o tym patrząc na to, co zieje się w polskim Internecie. Ludzie atakując innych nie wstydzą się już nawet bluzgać i obrażać używając własnego nazwiska. Z jednej strony, jest progres, bo nie chowają się za bezimiennym awatarem, z drugiej strony, nie wiem, czy jest się z czego cieszyć: kończy się dyskusja, zaczyna się rynsztok. Widać to w mediach społecznościowych, w serwisach informacyjnych, portalach, wortalach. Przydałoby się kilka nagłośnionych przykładów ukarania osób rzucających na prawo i lewo obelgami oraz wulgaryzmami pod adresem innych. Może to ucywilizowałoby część społeczeństwa.