Moje przemyślenia

Każdy może pozwać Apple, a im i tak wszystko ujdzie na sucho...

16

Kimberly Wilkins zna już chyba każdy kto zagląda czasem na Youtube. Filmik z jej postacią i słynnym zdaniem „ain`t nobody have time for that” zrobił dosyć dużą furorę w internecie. Wydawałoby się, że autorka nie ma dosłownie czasu na różnego rodzaju dyrdymały, sama w końcu stwierdziła, że nie ma naw...

Kimberly Wilkins zna już chyba każdy kto zagląda czasem na Youtube. Filmik z jej postacią i słynnym zdaniem „ain`t nobody have time for that” zrobił dosyć dużą furorę w internecie. Wydawałoby się, że autorka nie ma dosłownie czasu na różnego rodzaju dyrdymały, sama w końcu stwierdziła, że nie ma nawet czasu na zapalenie oskrzeli(!), a tu się okazuje, że jednak ma go w nadmiarze i postanowiła pozwać Apple!

Kimberly, w internecie znana raczej pod pseudonimem „artystycznym” Sweet Brown, postanowiła pozwać Apple za udostępnienie utworu z jej głosem w iTunes. Konkretnie chodzi o piosenkę „I Got Bronchitis”, w której znalazło się kilka pociętych słów z wywiadu, który udzielała Sweet Brown.

Sweet Brown pierwszy raz pojawiła się w telewizji w momencie kiedy udzielała wywiadu dla lokalnej telewizji na temat pożaru kamienicy/bloku, w którym mieszkała. Dokładnie powiedziała, że uciekła z płonącego budynku, bo jest chora na zapalenie płuc, a nikt nie ma na to czasu. Internautom nie trzeba było dawać specjalnego znaku, internet chwyta szybko takie teksty i przerabia je na milion różnych sposobów.

Materiał wideo, którego główną bohaterką była Sweet w ciągu pierwszych 48 godzin od pojawienia się na Youtube obejrzało ponad milion osób. Dzięki temu bohaterka tego dziwnego i śmiesznego filmu stała się swojego rodzaju celebrytką zapraszaną do różnych programów, a nawet ostatnimi czasy została zatrudniona w startupie WePay, jako… rzecznik prasowy! Jako, że jej kariera z dnia na dzień nabiera coraz większego tempa, a ona sama piastuje dosyć ważne, reprezentacyjne stanowisko, nikogo nie powinno dziwić, że postanowiła walczyć o swoje prawa.

Kimberly pozywa Apple, program radiowy Bob Rivers Show oraz kilka innych podmiotów, za nielegalne i przynoszące korzyści majątkowe wykorzystanie jej wizerunku oraz głosu. W pozwie możemy znaleźć informację, iż strona pozywana od kwietnia 2012 roku poprzez platformę iTunes sprzedawała utwór „I Got Bronchitis”, który zawierał zdania ze wspomnianego wcześniej filmiku z Kimberly Wilkins. Pomimo przesłania kilku oficjalnych pism, ani Apple ani twórcy Bob Rivers Show nie usunęli danego utworu, ani nie podzielili się przychodami ze sprzedaży tegoż utworu. Dodatkowo, pozwani są oskarżeni o rozpowszechnianie informacji, iż autorka słów ich piosenki wyraziła zgodę na umieszczenie jej w platformie iTunes.

Zgodnie z informacjami, które wypłynęły do mediów piosenka została dopiero niedawno usunięta z iTunes. Zgodnie z pozwem, Kimberly domaga się zadośćuczynienia w postaci 15 milionów dolarów oraz oficjalnych przeprosin ze strony pozywanej.

Pomimo, że Apple jest jedną ze stron pozywanych to prawdopodobnie gigantowi z Cupertino żadne przestępstwo nie zostanie udowodnione. Firmę chroni specjalny akt prawny, a konkretnie chodzi o The Digital Millenium Copyright Act, który zapewnia ochronę prawną firmom, które zajmują się dystrybucją muzyki, materiałów wideo, ebooków i audiobooków. Generalnie jeżeli dystrybutor szybko zareaguje na informację o łamaniu praw autorskich nie poniesie żadnej odpowiedzialności karnej. W tym przypadku prawnicy Apple prawdopodobnie nie będą musieli nawet pojawiać się w sądzie.

Nie zmienia to jednak faktu, że w iTunes pojawił się utwór, który nie miał prawa tam się pojawić i pozostał w nim przez kilka miesięcy, w ciągu których nikt nie reagował na prośby Kimberly. Pomijam już fakt, że utwór został dodany przez Bob Rivers Show, trzeba jednak pamiętać, że Apple także zarabiał na tym całym procederze, a w tym momencie zostanie on wyczyszczony z wszelakiej winy.

Sam proces to raczej ciekawostka na skalę światową, bo Apple zarobił teoretycznie legalnie pieniądze na piosence, którą ktoś opublikował, a nie miał do niej praw autorskich. Oczywiście można stwierdzić, że Apple nie ponosi w tym wypadku winy, bo nie sprawdza każdego pojedynczego utworu i tego kto posiada do niego prawa autorskie. Jednak IMO chyba najbardziej fair wobec samej poszkodowanej byłoby gdyby Apple przyznało się do niemoralnego uczynku, czyli zarabiania na czyjejś krzywdzie.

Sam utwór zniknął już z iTunes, jednak można go posłuchać na Youtube ;)

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: