10

Jeżeli masz romans to najlepiej omijaj internet z daleka

Teoretycznie internet powinien sprawić, że zdradzanie i romanse staną się łatwiejsze. Oczywiście początkowo tak było, wielu z Was na pewno pamięta pierwsze chaty, pierwsze strony dla dorosłych czy chociażby portal Ashley Madison, dzięki któremu można rozpocząć romans. Z czasem internet stał się wrogiem i przyjacielem w jednym Dzięki internetowi rzeczywiście łatwiej jest nawiązać romans, z […]

Teoretycznie internet powinien sprawić, że zdradzanie i romanse staną się łatwiejsze. Oczywiście początkowo tak było, wielu z Was na pewno pamięta pierwsze chaty, pierwsze strony dla dorosłych czy chociażby portal Ashley Madison, dzięki któremu można rozpocząć romans. Z czasem internet stał się wrogiem i przyjacielem w jednym

Dzięki internetowi rzeczywiście łatwiej jest nawiązać romans, z drugiej strony jednak, łatwiej jest też wpaść i dać się złapać. Aktualnie internet to przede wszystkim social media, czyli kanały, dzięki którym świat coraz częściej dowiaduje się o zdradach i romansach gwiazd showbiznesu, polityków czy sportowców. Wystarczy raz nie wylogować się z własnego konta, by ktoś „życzliwy” przeskanował nasze wiadomości. Zasadniczo wystarczy, że przez przypadek ktoś doda nieodpowiednie zdjęcie (dowód zdrady) ze swojego smartfona, a brukowce będą tylko czekać na takie okazje.

Zasadniczo nie trzeba być gwiazdą rocka czy telewizji by zostać złapanym na zdradzie dzięki social mediom. W 2012 roku przeprowadzono w Wielkiej Brytanii badanie, którego wyniki są na szokujące. W badaniu chodziło o sprawdzenie co było najczęstszym powodem rozwodów, a konkretniej co jako powód wpisywał współmałżonek w pozwie, który się o niego ubiegał. W ponad jednej trzeciej pozwów rozwodowych wpisanym powodem był Facebook, a dokładnie to co osoba pozywająca znalazła na profilu swojego współmałżonka (wiadomości prywatne).

Nie byłoby w tym nic dziwnego, jednak twórcy tego badania postanowili pójść do źródła tego problemu, czyli przepytać prawników zajmujących się rozwodami na terenie USA.  Co ciekawe 66% ankietowanych prawników z USA użyło argumentów, a właściwie dowodów znalezionych na Facebooku w sprawach rozwodowych. Natomiast 81% ankietowanych prawników zwróciło uwagę na wzrost liczby pozwów rozwodowych, których powodem był romans, który rozpoczął się dzięki social mediom.

Internet jest dla wszystkich, więc wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich

Internet to potęga, a social media to ogromna baza ludzi ze zdjęciami. Podryw faceta/kobiety na jedną noc jest coraz trudniejszy, bo dana osoba już następnego dnia będzie mogła nas znaleźć właśnie dzięki tej gigantycznej bazie danych jaką jest np. Facebook. Sam przyznam szczerze, że znam tylko jedną, ale to jedną osobę, która nie ma kont na najpopularniejszych portalach SM (Facebook, Twitter, Google+, Linkedin). Anonimowy seks z dopiero co poznaną osobą nie jest już tak anonimowy, gdyż następnego dnia możemy się spodziewać np. wiadomości prywatnej na FB, like pod check-inem z klubu, w którym to zrobiliśmy lub zaczepienia (Poke).

Tego typu jednonocne skoki w bok w normalnym życiu bez SM, prawdopodobnie rozwijałyby się przez lata. Przez rozwijanie mam na myśli poznawanie się, pogłębianie ewentualnej relacji etc. Dzięki internetowi i właśnie social mediom dzieje się to po kilku kliknięciach myszki i stuknięciach w klawisze klawiatury. A przynajmniej tak twierdzi K. Jason Krafsky, autor książki: „Facebook i Twoje Małżeństwo”. Zasadniczo będąc w związku, a w szczególności w takim kiedy obie strony są aktywnymi użytkownikami FB, często zdarza się tak, że obie strony sprawdzają kogo druga połówka dodała do znajomych, czyje zdjęcia polubiła etc. Jak już nadmieniłem, coraz więcej prawników w USA, wykorzystuje nieostrożność, a może raczej głupotę osób, które miały romans i upubliczniły za pomocą SM kompromitujące/obciążające zdjęcia.

– Jeśli mnie naprawdę kochasz to mi podaj swoje hasło do Faceboka!

Inną sprawą jest dzielenie się hasłami do różnego rodzaju portali społecznościowych. Często zdarza się tak, że pary udowadniają sobie w ten sposób miłość. Generalnie podanie drugiej połówce hasła np. do naszego Facebookowego konta ma oznaczać całkowite bezgraniczne zaufanie, a poniekąd udowodnienie, że nie ma się nic do ukrycia.

Istnieje nawet portal, który opisuje najciekawsze przypadki zdrad, które miały miejsce dzięki Facebookowi. Facebookcheating.com został założony przez Craiga Grossa, który z boku obserwuje zmiany społeczeństwa, zdrad i romansów. Craig w swoich obserwacjach zauważył, że największe problemy z zaufaniem mają partnerzy w związkach, w których jedno nie upubliczniło informacji o tym z kim jest w związku lub w małżeństwie. To trochę ironiczne, bo niektórzy najzwyczajniej w świecie nie chcą takich rzeczy podawać do wiadomości publicznej. Powód, a po co sąsiedzi, koledzy z pracy mają wiedzieć i gadać? Ten jakże banalny problem w większości związków, które obserwował Craig powodował duże problemy z zaufaniem do osoby która nie podała informacji o swoim związku.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że publiczne podanie informacji o związku (na Facebooku) tworzy pewną psychiczną barierę, która nie pozwala zdradzać. Jakby nie było, stalkerzy i stalkerki raczej nie będą brały się za osoby, które mają podane na Facebooku status: żonaty lub w związku z osobą X. Co więcej, osoba która podaje informacje o swoim związku lub małżeństwie nie będzie chętna do zdrad, gdyż podświadomie będzie czuła, że w pewnym momencie może to wypłynąć na powierzchnię, a konkretniej na Facebooka.

Zdradzą Cie nawet twoje gadżety!

Z drugiej strony mamy wszechobecną technologię, którą mamy wypełnione plecaki i torby (laptopy) oraz kieszenie (smartfony). Oprogramowanie szpiegujące, a raczej kontrolujące co użytkownik konkretnie robi na komputerze są znane już od kilku dobrych lat. Program Timesnapper może robić zdjęcia co kilka minut, dzięki czemu będziemy wiedzieli co nasza druga połówka robiła na swoim komputerze (tak na wypadek gdyby usuwała wiadomości na FB).

Jednak nie zawsze korzystamy z laptopa i nie zawsze mamy go ze sobą, dlatego powstają aplikacje do śledzenia naszych smartfonów. Zasadniczo zainstalowanie takiego oprogramowania trwa kilka sekund, a dodatkowo dzięki np. aplikacji Poof możemy ukryć pewne ikony w telefonie śledzonej osoby. Dzięki temu możemy śledzić kogoś bez wzbudzania jego podejrzeń. Zresztą czasem nie trzeba instalować specjalnych aplikacji, oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie się check-inował w domu kochanki czy w hotelu. Jednak pamiętajmy, że na popularności zyskują takie aplikacje jak Find My Friends czy Glympse i coraz więcej osób instaluje je świadomie na swoje smartofny. Obie aplikacje wykorzystują GPS by określić lokalizację naszych znajomych, więc jeżeli mamy zainstalowaną którąś z tych aplikacji, a mówimy żonie, że będziemy pracować do późna w biurze lepiej żebyśmy tam faktycznie byli.

Google najlepszą metodą na zdradę partnera?

To oczywiście nie wszystko. Pamiętajmy o usługach Google. Będąc w związku zawsze warto dwa razy się zastanowić czy warto zdradzać, bo prawda jest taka, że kobiety wyczują zdradę na kilometr. A jak się już dowiedzą, to trzeba jak najszybciej zmienić nazwisko, imię, a najlepiej zrobić sobie operację plastyczną i uciekać do Hondurasu. Kobiety oczywiście są zdolne do różnych rzeczy jak się dowiedzą o zdradzie, zaczynając od spalenia naszych ciuchów, przez zdemolowanie naszego ukochanego auta, a kończąc na założeniu bloga, na którym znajdzie się nasza podobizna oraz dane personalne. Oczywiście w internecie istnieją takie strony jak CheaterVille czy Shame and Name do których codziennie dopisywanych jest kilkaset niewiernych mężów i żon. Pamiętajcie o tym, że jeżeli raz zostaniecie dodani do takiej bazy ciężko będzie usunąć z niej swoje imię i nazwisko, na które może trafić np. Wasz przyszły szef lub znajomy.

Sens i logika

Człowiek to myślące „zwierzę”, nauczył się usuwać historię przeglądarki i wiadomości z FB czy Gmaila, a także stworzył takie aplikacje jak SnapChat, Vine czy Cate. Wszystko da się obejść i każdego da się oszukać, wykiwać, wyprowadzić w pole. Wszystko byle by zdrada nie wyszła. Nie chce podrzucać komukolwiek sposobu do ukrywania zdrady, czy namawiać do tego uczynku, bo sam uważam, że to złe. W tym wszystkim najbardziej przeraża mnie to, że z dnia na dzień uczymy się kombinować i oszukiwać na nowe sposoby. Zastanawia mnie tylko jedno: po co?