Google

Jeszcze w tym miesiącu zobaczymy Androida M – Google niechcący ujawnia szczegóły

JS
Jakub Szczęsny
102

Tym razem wyciek informacji zapewnił nam sam gigant, który omyłkowo (a może nie?) ujawnia, co zostanie pokazane już 28 maja na dorocznej konferencji I/O 2015. Wiele osób oczekiwało nowej wersji Androida i wychodzi na to, że entuzjaści się doczekają. Przez chwilę na oficjalnych stronach wyszukiwarkow...

Tym razem wyciek informacji zapewnił nam sam gigant, który omyłkowo (a może nie?) ujawnia, co zostanie pokazane już 28 maja na dorocznej konferencji I/O 2015. Wiele osób oczekiwało nowej wersji Androida i wychodzi na to, że entuzjaści się doczekają. Przez chwilę na oficjalnych stronach wyszukiwarkowego giganta wisiała informacja o nowej wersji systemu i oczywiście została ona potem zdjęcia, ale... w Internecie nic nie ginie.

Oczywiście są powody do uciechy - Google nie spoczywa na laurach, ciągle udoskonala swoją platformę mobilną i dopieszcza ekosystem. Lollipop to natomiast świetny kawałek kodu, pomimo pewnych wpadek, które zdarzają się niemal każdemu. Wraz z "piątką" wreszcie mogłem powiedzieć, że ten system dojrzał, zarówno pod względem typowo technicznym, jak i wizualnym. Cukierkowy Android dalej pozostał nieco pstrokaty, ale za to całkiem płaski. To zaś bardzo pomogło mi w pozytywnym odbiorze "piątki". Szkoda jednak, że to, co miało być poważną zaletą tego systemu, potem okazało się mrzonką. Niektóre urządzenia po tym, jak zostały zaktualizowane, działały zauważalnie gorzej. I tak oto rozpoczęła się krytyka systemu - całkiem niesłuszna, bowiem za słabym działaniem tego systemu stoi nie Google, ale producenci smartfonów, którzy nie przyłożyli się do optymalizacji oprogramowania.

I tu naturalnie przechodzimy do zasadniczej wady Androida. Google już dawno przestał mieć wpływ na to, jak wygląda (czasowo) proces aktualizacji. Choć ostatnie dane wskazują, że Lollipop znajduje się na co 10-tym urządzeniu, wynik jest tak niesamowicie lichy, że należy w tym upatrywać jeszcze większy problem w przyszłości. Obrońcy Google zapewne powiedzą, że co z tego, że aktualizacje stoją w miejscu - wszak gorączkowe aktualizowanie jest tylko domeną geeków, a zwykły użytkownik najczęściej aktualizację ma daleko w poważaniu. Nie do końca już tak jest - moja siostra, mój tata - osoby niezaznajomione z technologiami są bardzo sumienni w instalowaniu każdej nowej aktualizacji, o której powiadamia telefon.

Siła, różnorodność i dostępność Androida stały się dla niego zatem przekleństwem. Producentom nie opłaca się tworzyć aktualizacji, niektórzy w ogóle kpią sobie z nowych wersji platformy i porzucają tańsze urządzenia, z których zarobili mniej.

Natomiast w kontekście Androida M, Google być może zdecyduje się pokazać projekt podobny do Google Auto - tym razem sprzężony z Androidem. Reuters niegdyś podawał informacje o tym, że kolejna wersja systemu Google miałaby zawiadywać samochodem, jak centrum dowodzenia z prawdziwego zdarzenia, monitorując stan wszystkich czujników, integrując dane z nawigacją, itd.

Pozostaje nam czekać na I/O 2015. Android M jest blisko - znając Google, zapewne ochrzci go nazwą jakiegoś łakocia. Był KitKat - może teraz czas na Milky Way'a?

Grafika: 1, 2, 3

Źródło: Droid-Life

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu