Motoryzacja

Jesteś spółką giełdową? Nie żartuj, jeśli nie potrafisz. SEC bierze się za „Voltswagena”…

KK
Krzysztof Kurdyła
5

Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, czyli SEC, o której Musk powiedział ostatnio że to środkowe E oznacza Elon, postanowiła mu udowodnić,  że nie poluje wyłącznie na twitty CEO Tesli. Tym razem na cenzurowanym znalazł się nie kto inny niż Volkswagen. A właściwie to jego elektryczne alter ego, czyli Voltswagen, symbolizujące najbardziej nieudany żart prima aprilisowy w historii spółek giełdowych.

VW problemy z kalendarzem

Nie, żeby sam pomysł był zły, ba, można powiedzieć, że był nawet całkiem błyskotliwy. Problem w tym, że koncern ogłosił go, czy też wypuścił w świat przez pomyłkę, o kilka dni za wcześnie. Co gorsza, zamiast szybko się przyznać, wysoko postawieni oficjele początkowo potwierdzali, że to wszystko prawda, zapewne licząc, że 1 kwietnia ujawnią żart i wyjdą na najbardziej zabawną firmę świata.

Newsy rozlały się na cały świat, a co gorsza dla Volkwagena, na tę wiadomość euforycznie zareagowała giełda, na której akcje koncerny wzrosły o 12,5%, a kapitalizacja poszybowała o miliardy w górę. Dopiero to prawdopodobnie spowodowało, że zarząd VW zaczął żart wygaszać i przyznał się, że miał to być tylko prima aprilisowy psikus.

Teraz psikusem zajmie się wspomniana Komisja, która bada efekty rynkowe tego nagłego skoku wartości akcji, to czy ktoś w podejrzany sposób z niego nie skorzystał oraz czy nie zostało załamane prawo dotyczące spółek giełdowych. Czym się to skończy? Nie wiadomo, ale Volkswagen musi się liczyć z możliwością nałożenia wielomilionowych kar, choćby za nieodpowiedzialne zachowanie zarządu.

Kompania Wschodnioindyjska już nie istnieje...

Jeśli mam być szczery, dla mnie jest to kolejny dowód na to, że XVII w. holenderski wynalazek jakim są akcje jest przestarzały i w naszych czasach, błyskawicznego obiegu informacji i rozmytej odpowiedzialności właścicielskiej po prostu szkodliwy. Oczywiście nikt z tym nic nie zrobi, na świecie trwają raczej zawody w wymyślaniu jeszcze głupszych instrumentów finansowych.

W efekcie, coraz częściej będziemy słyszeć o tym, że komisje w typie SEC sprawdzają czy żarty jakiegoś CEO, niezależnie czy błyskotliwy czy zupełnie czerstwy, nie jest czasem próbą nielegalnego wpływania na kursy akcji w giełdowym kasynie. Co ciekawe, samo ogłoszenie, że SEC podejmuje śledztwo, najczęściej obniża kurs danej spółki, czy w takim razie komisja nie powinna sprawdzić też sama siebie? ;)

Źródło: [1]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu