4

Jeden obiektyw, jedna matryca. Dzięki Panasonicowi to wystarczy do nagrywania 3D

Wraz z premierą „Avatara” świat ogarnęła „trójwymiarowa gorączka” telewizory sprzedawały się na pieńku, a w hipermarketach do przymierzenia specjalnych okularów ustawiały się kolejki. Stopniowo jednak „boom” wygasał, a konsumentom zaczynały doskwierać pewne niedogodności związane z oglądaniem materiałów w 3D. Producenci, chcąc namówić klientów do kupowania nowych urządzeń skupili się na nowym, równie chwytliwym sloganie „4K”, […]

Wraz z premierą „Avatara” świat ogarnęła „trójwymiarowa gorączka” telewizory sprzedawały się na pieńku, a w hipermarketach do przymierzenia specjalnych okularów ustawiały się kolejki. Stopniowo jednak „boom” wygasał, a konsumentom zaczynały doskwierać pewne niedogodności związane z oglądaniem materiałów w 3D. Producenci, chcąc namówić klientów do kupowania nowych urządzeń skupili się na nowym, równie chwytliwym sloganie „4K”, co było zresztą doskonale widoczne podczas tegorocznego CESu. Jednak niektórzy z nich ciągle nie ustają w pracach nad nowymi, wygodniejszymi sposobami kręcenia trójwymiarowych filmów, które mogą zaskakiwać pomysłowością inżynierów. Jednym z nich jest Panasonic. Zaprezentował on niedawno światu nowatorską matrycę, która w pojedynkę radzi sobie z uchwyceniem 3D.

W głównej grafice widzicie standardową kamerę 3D od Panasonica, a jak działa ta jedno-obiektywowa? Otóż, jak czytamy na stronie TechOn: „aby przechwytywać obraz 3D należy oddzielić od siebie światło wpadające do lewego i prawego oka, aby upewnić się, że te dwa rodzaje światła padają na różne piksele matrycy CMOS.” Informacja, jak konkretnie dokonał tego Panasonic, została przedstawiona na poniższych schematach.2 (1)3

W procesie produkcyjnym japońska firma skorzystała ze „struktur łączących soczewki i lustra uformowane w postaci wzorców, których rozmiar jest mniejszy niż długość fali światła”. Dla przypomnienia, część promieniowania elektromagnetycznego, które nasze oko rejestruje jako światło widzialne przypada na fale o długości w zakresie od 380 do 780 nm. Tak małe rozmiary struktur, spowodują że światło padające na matrycę, będzie załamywane przez soczewki i dzięki temu trafi do tego właściwego miejsca, a będzie ono dokładnie określone dzięki podwójnie ułożonym pikselom. Jeden z pary będzie przychwytywał część obrazu dla „prawego oka”, a drugi dla „lewego”.

Obraz z matrycy będzie następnie przetwarzany w celu osiągnięcia trójwymiarowego efektu. Przekłamania takiego obrazu skalkulowane przez producenta wyniosły mniej niż 5 % i polegały na niedokładnym przeliczeniu odległości między obiektami. A propos obiektów, najważniejszą wadą technologii Panasonica jest odległość w jakiej muszą znajdować się filmowane rzeczy, która nie może przekraczać 1 (słownie: jednego) metra od obiektywu.

Sprzęt ten został zaprezentowany podczas konferencji ISSCC 2013 w San Francisco, a jego planowane użycie w urządzeniach mobilnych zostało określone na przyszły rok. O samej matrycy warto jeszcze dodać, że ma ona rozmiar 2,1 MPix.

Jest to pierwsze takiego typu rozwiązanie na rynku, choć w podobnym kierunku poszedł niedawno również Samsung wypuszczając swojego „bezlusterkowca” NX300, który jest jedynym kompaktem umożliwiającym nagrywanie stereoskopowych filmów przy pomocy jednego obiektywu. Z tym, że tam innowacyjność polegała użyciu specjalnej przegrody przepuszczającej światło raz lewym, raz prawym kanałem.

Źródło i grafiki

Foto