5

Jakub, ja bym chętnie zobaczył naszych kopaczy (piłkarzy) w starciu z robotami

Kilka godzin temu pojawił się tekst Jakuba, w którym przywoływał imprezę odbywającą się w Chinach: mistrzostwa świata robotów. Mistrzostwa w piłkę nożną: RoboCup World Championships. Kolega z redakcji ma pewne obawy dotyczące tego wydarzenia, jego następstw – nie chce, by sport stracił swego ducha, by wyparowały z niego emocje, gdy do gry wkroczą maszyny. A […]

Kilka godzin temu pojawił się tekst Jakuba, w którym przywoływał imprezę odbywającą się w Chinach: mistrzostwa świata robotów. Mistrzostwa w piłkę nożną: RoboCup World Championships. Kolega z redakcji ma pewne obawy dotyczące tego wydarzenia, jego następstw – nie chce, by sport stracił swego ducha, by wyparowały z niego emocje, gdy do gry wkroczą maszyny. A ja spytam: skąd założenie, że w przypadku spotkania robotów nie będzie emocji?

Zacznę od tego, że chyba czasem przesadzamy pisząc o rywalizacji świata analogowego z tym cyfrowym. Jakub stwierdził, że dzisiaj piłka to FIFA (gra), czasy trudne, bo dzieciaki rzadziej biegają za futbolówką. A ja napiszę, że z okna mam widok na kilka boisk – to przeznaczone do nogi jest bardzo intensywnie eksploatowane. Dzieciaki pewnie grają na komputerze i FIFA jest im znana, ale same też biegają. I w dzień, i czasem w nocy, bo oświetlenie jest tu całkiem niezłe. Grają upalnym latem i w styczniu, gdy zalega śnieg. Nie tylko dzieciaki – przychodzi też młodzież, przychodzą nawet dorośli. Czasem ciekawe spotkania tu oglądam.

Obserwując tych ludzi dochodzę do wniosku, że prawdopodobnie jesteśmy w błędzie pisząc o ludziach, którzy już nie odchodzą od komputerów, a ich życie jest w pełni cyfrowe. Jasne, tacy też są. Ale spory odsetek społeczeństwa nadal znajduje odpowiedni balans, nie daje się totalnie wciągnąć do cyfrowego świata. Gdy na znaczeniu zyskiwała telewizja, pewnie też wieszczono, że ludzie będą przyspawani do foteli i kanap stojących przed odbiornikami. Częściowo tak się stało, ale z drugiej strony, przybywa chyba osób uprawiających sport. Przez wspomniane okno widzę czasem treningi profesjonalnej szkółki piłkarskiej, brzdące mające po kilka lat prowadzą przed sobą piłkę…

Czy to ma znaczenie w omawianym temacie? Ma. Jeżeli człowiek nie rezygnuje z uprawiania sportu, to pewnie nie zrezygnuje też z oglądania go w „ludzkim wydaniu”. Nie będzie zatem tak, że przyjdą roboty, zastąpią na boiskach czy innych arenach sportowych ludzi i ciekawej piłki już nie zobaczymy. Taką wizję w ubiegłym roku lansowała jedna z firm promująca się przed Mundialem – materiał dobry i fajnie się to oglądało, ale taki scenariusz wydaje mi się coraz mniej prawdopodobny. Robotyka nie będzie rozwijana „zamiast”, ale „obok”.

Twórcy mistrzostw robotów, drużyny, które na nie ściągają, nie chcą wyrzucić piłkarzy z boiska, to raczej próba pokazania, gdzie dzisiaj znajduje się robotyka, jakie są jej mocne i słabe strony, jak wygląda postęp. Podobno da się go zauważyć, dekadę temu wyglądało to znacznie gorzej. Obejrzałem dzisiaj dłuższy fragment meczu robotów i chociaż nie ma w nim ciągłej akcji wgniatającej w fotel, to materiał wciągał. Skąd założenie, że taki mecz w wykonaniu robotów dobrej jakości, dopracowanych, rozwiniętych będzie nudny? Owszem, maszyny są zaprogramowane, ale cały czas się uczą i coraz częściej same podejmują decyzje, tak rodzi się sztuczna inteligencja. Gdy będzie stała na wysokim poziomie, mecz robotów może powalać akcją, zmianami sytuacji, dynamiką, ilością emocji.

Napiszę całkiem serio, że chętnie zobaczyłbym drużynę z polskiej ekstraklasy w starciu z robotami. Przy okazji lektury informacji na temat mistrzostw świata robotów, dowiedziałem się, że celem jest stworzenie drużyny maszyn, która mogłaby w 2050 roku konkurować z mistrzami świata (ludźmi). Czyli ze sportowcami z naszego podwórka byłaby w stanie zmierzyć się znacznie wcześniej. I może w końcu zobaczylibyśmy coś ciekawego (a przy okazji nie żenującego) na rodzimych boiskach okupowanych przez „profesjonalistów”. Ja naprawdę chcę to zobaczyć.

Niech mistrzostwa zyskują na popularności i to wśród firm, studentów, sponsorów, publiczności, niech dadzą owoce w postaci rozwiniętej robotyki, którą można zastosować znacznie szerzej, niż tylko w sporcie czy rozrywce. Tradycyjny sport przez to nie zniknie, ewentualnie pojawi się kolejna forma zagospodarowania czasu wolnego – co kto lubi. Pisałem już o walkach robotów, które możemy oglądać za kilka-kilkanaście lat, dlaczego maszyny nie miałyby „poharatać w gałę”?

Na koniec jedna uwaga. Właściwie to dwie. Po pierwsze, wspomniałeś Jakubie, że o wielkich sportowcach pisze się książki. Prawda jest niestety taka, że dzisiaj tych książek powstaje zbyt wiele – pisze się o każdym i to jest przygnębiające, bo giną w tym natłoku prawdziwi herosi – nie tylko w sporcie. A po drugie, nie deprecjonuj grzybobrania – akurat tam emocji może być mnóstwo ;) Mogę Cię kiedyś zabrać, przekonasz się, że to lepsze niż mecze Arsenalu…