Felietony

Człowiek kontra korpo. Jak bardzo jesteś bez szans, gdy coś idzie nie tak?

Jakub Szczęsny
6

Globalizm powoduje rozwój dużych korporacji, które dają nam wszystko: od rozrywki, przez dostarczanie informacji, aż po zarządzanie finansami skończywszy. Duzi mają siłę przebicia: pieniądze na pompowanie swoich rozwiązań, ludzi którzy im to opracują oraz siłę rozpędu, która powoduje że przez rynek idą jak burza. Na samym końcu tego wszystkiego jesteśmy my - konsumenci.

Jeżeli kupujesz coś w Internecie, to idziesz do Allegro, albo Amazona. Jak chcesz oglądać seriale - myślisz o Netfliksie, HBO, YouTube. Jak potrzebujesz systemu operacyjnego - przybywasz do Microsoftu lub spoglądasz w stronę Apple. Rola korporacji w naszym życiu jest przeogromna. Usługi i produkty są skrojone tak, żeby działały i dawały nam satysfakcję. Co jednak, gdy coś idzie nie tak? Czasami wydaje się, że jesteśmy na straconej pozycji. Nierzadko jednak okazuje się, że nie taki gigant straszny i jest w stanie pomóc.

Kamil Świtalski: nasz redakcyjny weteran, jak chodzi o zakupy wskazuje, że również w Polsce, Amazon prowadzi całkiem zręczną i przyjemną politykę zwrotów oraz ochrony kupujących. Potrzebujesz coś oddać bez podania przyczyny? Dostałeś coś, co Ci się nie podoba i nie spełnia Twoich oczekiwań? Towar przybył uszkodzony? Takie sprawy są załatwiane od ręki: mimo ogromu zamówień i niewielkiego, aczkolwiek istotnego z punktu widzenia skali procentu... procesy związane ze zwrotami i obsługą reklamacyjną są jak najbardziej w porządku. I tutaj trzeba oddać korporacji, że dba o konsumenta. Jednak to zrozumiałe: bo zadowolony klient wróci ponownie do Amazona. Tym bardziej poczuje się z firmą związany, jeżeli nawet wystąpił u niego problem... ale rozwiązano go w sposób iście koncertowy.

Jak to kurier (?) chciał mnie zrobić w bambuko

Tutaj pięknie zachowało się Glovo. Jestem akurat w szpitalu i potrzebowałem użyć opcji "Cokolwiek", aby dostarczyć mi niestandardową rzecz do szpitala. Nieważne jest już to, co to tak generalnie było: liczy się fakt, iż było mi to bardzo potrzebne. Nie mam w Krakowie nikogo, kto by mi to podrzucił (teraz już mam i jest to Patryk Koncewicz: dzięki, Patryk!), Musiałem więc radzić sobie sam.

Odebrałem zamówienie i po pierwsze: otrzymałem nie to, czego dokładnie chciałem. Kurier przystał na wymianę na drugi dzień. Okej, mogłem poczekać. Nie udało się wymienić wszystkich produktów: okej, niech już będzie. Już pomijam fakt, iż kurier nie był w stanie w pełni dogadać się po polsku. Po angielsku zresztą też nie. Łamanym rosyjskim doszliśmy do porozumienia. Pojawiła się jednak inna kwestia: na paragonie znajdowała się o jedna pozycja za dużo. W gąszczu tych, które serio zamówiłem, pojawiła się jedna "ekstra", która została doliczona do rachunku. I niestety, ale gdybym tego nie zauważył... pewnie zapłaciłbym i sprawa by się rozeszła po kościach. Kurier twierdził, że o niczym nie wie i musieli naliczyć to mu w sklepie.

Nie bawiłem się w dochodzenie: nie wiedziałem bowiem, kto zawinił. Uderzyłem bezpośrednio do supportu Glovo, podałem numer zamówienia. I tam sprawa była prosta: okazałem paragon, któremu zrobiłem zdjęcie przy kurierze, zgłaszając mu błąd na moją niekorzyść. Co zrobiło Glovo? Bez zbędnych pytań, zarządzono natychmiastowy zwrot należności za "ekstra" produkt, którego nie otrzymałem. To nie były wielkie pieniądze, raptem 13 złotych. Liczy się jednak fakt, a całe zamówienie opiewało na ponad stówkę. Za usługę kuriera zapłaciłem 30 złotych i oczekiwałem profesjonalnej obsługi.

Mimo lekkiego "kwasu", Glovo zachowało się w porządku. Nawet "zbyt w porządku". Wszak mogłem skłamać, mogłem napisać do ZEN, które pewnie wyjaśniałoby sprawę za mnie. Ale udało się bez tego. Mega bezproblemowe rozwiązanie problemu, który przecież mógł nadszarpnąć wizerunek firmy. A tu proszę.

Media społecznościowe i serwisy contentowe: supportowe piekiełko

Rozmawiam z kumplami z branży, którzy twierdzą iż "dobicie" się do supportu Facebooka - jeżeli już się uda - jest piekłem. Sprawy albo procesowane są bardzo długo, albo decyzje - pomimo oczywistości sytuacji - są podejmowane "nazbyt" arbitralnie. Nie ma sztywnego schematu postepowania: istnieje jednie wola moderatora / pracownika obsługi klienta. I tak oto, reklama na Facebook Ads może zostać wstrzymana z niewiadomego powodu, a Ty teraz biegaj za supportem, odwołuj się i czekaj na decyzję tygodniami, bo nie jesteś priorytetowym klientem. To niedorzeczne, ile mogą trwać takie rzeczy. A przecież czas nie gra na korzyść kampanii reklamowych, gdzie liczy się sprzedaż "tu i teraz". Załóżmy, że chcesz wystartować na Black Friday, ale z powodu niekorzystnej decyzji wszystko idzie w pierony: a Ty nie możesz czekać.

Te firmy angażują się w polityczne i ideologiczne wojenki, ale w prostych sprawach dają ciała. To frustrujące i niesprawiedliwe. Jesteśmy na łasce wielkich firm, które nic nie muszą. I tak zarobią swoje pieniądze.

przekazał mi znajomy, który nie chce być wymieniony z imienia i nazwiska

Osobnym problemem są serwisy contentowe takie jak YouTube chociażby, z którym nie jest mi ostatnio po drodze. Jak zapewne pamiętacie, dalej "toczę boje" o to, co dzieje się wokół sprawy Krzysztofa Kononowicza. Doprowadziłem razem z kilkoma zaangażowanymi w temat osobami do tego, że problemem legendy Internetu zainteresowały się duże media. Był nawet reportaż w Sprawie dla Reportera - w kontrowersyjnej konwencji, ale jednak. To Antyweb rozpoczął maraton medialny patocontentu z Kononowiczem w tle. Od naszego reportażu tak na dobrą sprawę o "Kandydacie na kandydata" znowu zaczęło być głośno.

Przeczytaj o tym, co dzieje się z Krzysztofem Kononowiczem. Sprawdź duży materiał Antyweb o kanale "Mleczny Człowiek"

Streszczę jedynie. Krzysztof Kononowicz cierpi na szereg chorób, w tym cukrzycę. Istnieje podejrzenie niepełnosprawności intelektualnej - na co wskazywano w orzeczeniach o niepoczytalności w trakcie popełniania m. in. czynów ustawicznego, ciągłego znęcania się nad zwierzęciem. Również i Rafał Kosno - białostocki aktywista (z niewiadomego źródła, ujawniając wrażliwe dane Kononowicza), udostępnił orzeczenie w sprawie stanu zdrowia psychicznego Pana Krzysztofa, gdzie wskazano na upośledzenie w stopniu lekkim. Zachodzi więc przesłanka do tego, aby wyrazić istotne podejrzenie nieświadomości zainteresowanego, w czym w ogóle bierze on udział. A jest nagrywany w często ośmieszających go filmach na kanale "Mleczny Człowiek".

Osoby zaangażowane w sprawę Krzysztofa Kononowicza regularnie otrzymują groźby, są pomawiane i szkalowane przez osoby uczestniczące w tym biznesie. Ja jestem nazywany patostreamerem, Paweł Kołodziej, znany jako "Barnej" (prowadzi kanał na YouTube: Paweł Wawa 2, gdzie pojawiają się czasem kontrowersyjne materiały). Kołodziej wielokrotnie jeździł do Krzysztofa Kononowicza w trakcie ataków cukrzycy, kiedy to osoby nagrywające go, nazywające się "opiekunami" - miały jego stan zdrowia absolutnie gdzieś.

Jeden z użytkowników serwisu Wykop, znany jako Farara (o którym mówi się, iż przejawia objawy choroby mentalnej), aktywnie pomawia Pawła Kołodzieja, zarzucając mu pedofilię i molestowanie syna. "Barnej" postanowił wypowiedzieć się na temat swoich doświadczeń w kontakcie z serwisem YouTube.

Próbowałem kontaktować się z YouTube w sprawie pomówień na kanale jednego z użytkowników, który twierdzi iż jestem pedofilem i molestuję swoich bliskich. Firma na to nie reaguje, stawia niepotrzebne wymogi proceduralne (potwierdzenie zgłoszenia roszczenia u służb porządkowych / w wymiarze sprawiedliwości - przyp. red.), co naraża moje dobre imię na szwank. Moderacja tam nie istnieje - "mały" człowiek w zetknięciu z takim gigantem może realnie niewiele. Jest skazany na decyzje dyktowane przez widzimisię.

Paweł Kołodziej, "Barnej"

Warto dodać, że serwis YouTube, mimo ogromnej burzy medialnej wokół Krzysztofa Kononowicza, dalej uważa że nie zostały naruszone żadne Standardy Społeczności. Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich, który wystąpił do białostockich: sądu oraz prokuratury, a także powiadomił UODO i KRRiT. Ta przedostatnia instytucja nie ma instrumentów prawnych, aby zająć się samodzielnie kwestią udostępnienia danych Krzysztofa Kononowicza (sam Kononowicz musiałby wystąpić z wnioskiem do UODO). Jeżeli chodzi o trzy pozostałe instytucje, wszystko jest na dobrej drodze.

KRRiT ma sprawdzić, czy reportaż w Sprawie dla Reportera aby nie naruszył zasad w kontekście eksponowania patologii społecznych oraz treści szkodliwych społecznie. Rzeczywiście, tak mogło się stać: jednak podzielam zdanie niektórych medioznawców: redakcja Sprawy dla Reportera działała w dobrej wierze, mając intencję nagłośnienia sprawy wykorzystywania chorego człowieka do celów zarobkowych na YouTube. Bez tego, ta sprawa nie zaszłaby tak daleko.

W sprawie pomówień w kierunku "Barneja" oraz kwestii Kononowicza, wysłaliśmy do Biura Prasowego Google pytania. Ciekawe jest to, iż właściciel kanału "Mleczny Człowiek", gdzie prezentowano materiały z Kononowiczem oblewającym się moczem i ekskrementami, chwalił się ostatnio "prywatnym managerem" ze strony YouTube, który ma pomagać w rozwoju kanału. Co więcej, "Mleczny Człowiek" otrzymał tzw. "srebrny przycisk", nagrodę za przekroczenie 100 tys. subskrypcji. Dołączono do tego list, w którym podziękowano twórcom patocontentu za "wzorowy kanał". Tak, wiem - to zupełnie "randomowy" list i każdy taki dostaje. Ale i tak - podpisuje się pod tym Google.

Warto dodać, iż w materiale "Rządowa dotacja na pijackie libacje i onanizm u Kononowicza? Sprawdzą czy patostreamer z południa Polski go wykorzystuje" autorstwa dziennikarza Bogumiła Storcha, który ukazał się w Gazecie Krakowskiej, wskazano na to, kto jest twórcą i operatorem kanału "Mleczny Człowiek". Według informacji tam zawarty, jest nim niejaki Sławomir Nowak, mieszkaniec Krzyżowej w woj. śląskim. Ów człowiek, kiedy zajmowałem się aktywniej działalnością kanału "Mleczny Człowiek" i zarobkową stroną jego istnienia - pozwolił sobie zadzwonić ze skargą do redakcji Antyweb i pytaniem, o to ile zarabiam ja. Powód? Bo ja pytam, ile on zarabia na Kononowiczu. Osoby związane z kanałem "Mleczny Człowiek" podejrzewane są o notoryczne tworzenie multikont i szkalowanie dziennikarzy oraz zainteresowanych losem Kononowicza - ofiarą takowego postępowania stała się m.in. Pani Blanka Aleksowska z Polska Press.

Co możesz w walce z korporacją?

To zależy od korporacji. Są takie, które wiedzą o tym iż konsumenci tworzą ich sukces i walczą o to, by zadowolenie każdego z nich było na jak najwyższym poziomie. Inne natomiast mają Cię daleko w poważaniu. Nie ma na to reguły. Chciałbym jednak, żeby w moim materiale znajdowały się same dobre przykłady. Tych złych i tych godnych pochwały można namnożyć mnóstwo. Ja ukazałem tego jedynie wycinek.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu