4

Jak reklama może wykiwać policjantów

Reklama dźwignią handlu – hasło znane od pokoleń. I ciągle aktualne. Tyle, że reklama musi się zmieniać wraz ze zmianą czasów w których jest wykorzystywana. Z różnych powodów: czasem dotyczy to polityki czy wzorców kulturowych, innym razem skali, na jaką się działa. Należy też brać pod uwagę rozwój technologiczny i wykorzystywać narzędzia, jakie daje. To […]

Reklama dźwignią handlu – hasło znane od pokoleń. I ciągle aktualne. Tyle, że reklama musi się zmieniać wraz ze zmianą czasów w których jest wykorzystywana. Z różnych powodów: czasem dotyczy to polityki czy wzorców kulturowych, innym razem skali, na jaką się działa. Należy też brać pod uwagę rozwój technologiczny i wykorzystywać narzędzia, jakie daje. To one mogą być kluczem do sukcesu.

Od dawna czytam o reklamie szytej na miarę, o rozwiązaniach, które startupy przygotowują z myślą o handlu, by zwiększać sprzedaż i podkręcać zyski. Stare sztuczki przestają wystarczać, w XXI wieku przydałoby się oprzeć reklamę o nowoczesne pomysły. Z pomocą przychodzą wielkie zasoby danych dotyczących klientów, nawet konkretnych osób i z pewnością będzie z tego robiony użytek. Nie skończy się jednak na tym, że na nasz smartfon czy komputer przyjdzie oferta zakupowa i kupon rabatowy. Nie, to sięgnie znacznie głębiej.

Kilka dni temu trafiłem na reklamę piwa, która pojawiła się u naszych zachodnich sąsiadów. Stanęła na chodniku, reaguje na przechodniów. Niby nic nadzwyczajnego, w Polsce też już widzieliśmy takie akcje. W tym przypadku jednak maszyna nie tylko reaguje na ruch – jest też w stanie stwierdzić, kto obok niej przechodzi, staje, by zapoznać się z przekazem. Mężczyznom dziękuje, młodzieży również, a panie zachęca do picia piwa. Odgrywanych scenek jest kilkadziesiąt. Ludziom pewnie się to podoba, zwłaszcza kobietom. A to przecież do nich chciał trafić reklamodawca.

Mniej więcej w tym samym czasie trafiłem na inny film poświęcony ciekawemu wykorzystaniu reklamy: pewien przedsiębiorca sprzedający w Rosji postanowił zainteresować klientów włoskimi specjałami. Problem polega na tym, że na te produkty nałożono embargo. Jak wyjść z tej sytuacji? Inteligentna reklama wyświetla zwykłym przechodniom właściwy przekaz i zachęca do kupowania włoskiej żywności, a gdy rozpozna policjantów zamienia się w reklamę matrioszek. Proste? Proste.

Oczywiście w obu przypadkach można stwierdzić, że dużo szumu narobiono pisząc o samym pomyśle i twórcom pewnie o to chodziło, ale z czasem te pomysły zaczną się upowszechniać, przestaną dziwić, będą spełniać rolę, do której zostały stworzone. A wraz z rozwojem technologicznym i dopracowywaniem tych rozwiązań, możemy się spodziewać, że baner zaserwuje nam reklamę, która prawdopodobnie trafi w nasze potrzeby – młoda kobieta nie zobaczy suplementów diety dla panów mających problem z prostatą, a starszy pan staników sportowych. Oglądasz to, co według maszyny, może trafić do twojego koszyka zakupowego. A im dalej w las, tym ciemniej: automat zacznie w końcu zatrzymywać ludzi używając ich nazwisk. XXI wiek.