58

Jak okiełznać Timeline – czyli facebookowa Oś czasu krok po kroku

Timeline (lub też po naszemu Oś czasu) jest już stałym elementem każdego profilu na Facebooku. Chyba nikt nie ma wątpliwości co do tego, że Zuckerberg wprowadził swego rodzaju rewolucję, z którą niektórym ciężko się pogodzić (a jeszcze ciężej oswoić). Zanim jednak wyrzucicie komputer za okno lub pogryziecie klawiaturę (albo, o zgrozo, usuniecie konto!) przejrzyjcie ten […]

Timeline (lub też po naszemu Oś czasu) jest już stałym elementem każdego profilu na Facebooku. Chyba nikt nie ma wątpliwości co do tego, że Zuckerberg wprowadził swego rodzaju rewolucję, z którą niektórym ciężko się pogodzić (a jeszcze ciężej oswoić). Zanim jednak wyrzucicie komputer za okno lub pogryziecie klawiaturę (albo, o zgrozo, usuniecie konto!) przejrzyjcie ten krótki przewodnik, który, mam nadzieję, będzie dobrym punktem wyjścia do dalszego odkrywania możliwości (oraz ułomności) Osi czasu.

W porównaniu z poprzednim wyglądem Facebooka Oś czasu może się wydać tworem skomplikowanym, przeładowanym i mało intuicyjnym. W gruncie rzeczy jednak nie taki diabeł straszny – wystarczy nam znajomość kilku podstawowych funkcji, żeby efektywnie wykorzystywać Oś czasu do kontrolowania i zrządzania udostępnianymi elementami. Dla osób, które są już z Osią czasu za pan brat, może się to wydać zatem zbiorem oczywistości i zbędnym zajmowaniem miejsca w sieci (uprzedzam złośliwe komentarze).

Nasza Oś czasu swoją nazwę zawdzięcza (jak się nietrudno z resztą domyślić) ogólnej idei, jaka przyświecała przy jej tworzeniu. A było to skonstruowanie interfejsu, który w chronologiczny sposób podsumowywałby całą aktywność użytkownika, dając mu przy tym możliwość zaglądania głęboko w przeszłość. Aby to zrobić, musimy wykorzystać znajdujące się w prawym górnym rogu przełączniki. W moim przypadku mogę cofnąć się aż do 2009 roku, czyli utworzenia facebookowego konta. W poprzedniej wersji interfejsu nie było to tak proste i, aby przejrzeć archiwum publikowanych treści, musieliśmy w nieskończoność kręcić rolką myszki.

Funkcją, która niewątpliwie się nam przyda podczas przeglądania aktywności, jest odkrywanie wszystkich zdarzeń. Nie każdy zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że Oś czasu zawiera tylko wyróżnione elementy. Aby zobaczyć je wszystkie, należy skorzystać z menu na górnej belce (widać je na poniższej grafice).

Do naszej Osi czasu możemy dodawać zdarzenia (a jakże!). Wystarczy w tym celu najechać kursorem myszy na ten pionowy pasek, który ciągnie się w centralnej części profilu. Zobaczymy wówczas charakterystyczny znak plusa, który po kliknięciu aktywuje listę dostępnych czynności. Co najważniejsze, możemy tutaj dodawać również zdarzenia z przeszłości. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, by przenieść się do roku 2009 i opublikować swoje zdjęcie. Osobiście nie widzę tutaj żadnego praktycznego zastosowania. Najprawdopodobniej w zamyśle twórców było zachowanie chronologicznego porządku wydarzeń w naszym życiu.

Oś czasu pozwala nam również na większą personalizację profilu poprzez dodanie dużego zdjęcia w tle. Jest to idealne rozwiązanie dla użytkowników, których nie satysfakcjonuje mały awatar, a chcą by w ich profilu wyświetlała się fotografia bardziej efektowna. Zdjęcie możemy dodać z komputera lub ze swoich albumów. Wystarczy w tym celu kliknąć w górnej części profilu, gdzie będzie się ono wyświetlało. Dodatkowo Facebook oferuje nam możliwość kadrowania, gdy zdjęcie jest zbyt duże.

Jedną z bardziej interesujących funkcji Osi czasu jest oznaczanie postów gwiazdką. Jeżeli któreś z opublikowanych przez  nas zdarzeń jest szczególnie ważne i chcemy, mieć do niego łatwiejszy dostęp oraz wyróżnić w profilu, wystarczy, że klikniemy na charakterystyczną gwiazdkę, która rozciągnie je na całą szerokość Osi czasu – dokładnie tak, jak na obrazku poniżej.

Dostęp do archiwalnych treści publikowanych w naszym profilu ma jeszcze jedną zaletę – możemy je w prosty sposób ukryć. Na początku istnienia naszych profili mogliśmy lekkomyślnie publikować rzeczy, które potem poszły w niepamięć, a które niekoniecznie powinny być widoczne dla wszystkich użytkowników (inna sprawa, że przed kilkoma laty Facebook nie był tak przystępny w określaniu, dla kogo udostępniona treść ma być widoczna). W tym celu wystarczy kliknąć na ikonkę pisaka, pod którą znajdziemy tę, jak i wiele innych, przydatnych funkcji.

Timeline daje też jeszcze jedną opcję, z której jednak nie skorzystamy bez pewnego… dodatku. Skrypt GreaseMonkey FacebookDeletes pozwala bowiem dokonać masowych czystek w naszym profilu i usunąć ze znajomych wiele osób jednocześnie. Jeżeli wykurza Was zbyt duża liczba osób na tej liście, z którymi już nie utrzymujecie kontaktu, a nie chce się Wam „odklikiwać” wszystkich pojedynczo (korzystając ze skryptu zaznaczamy tylko tych, których chcemy w naszym „elitarnym” gronie zostawić), to może to być sposób na Wasz problem. Jedyna uwaga – mimo obsługi skryptów GreaseMonkey przez Chrome nie udało mi się go aktywować u siebie. Działał za to pod Firefoksem, dla którego jest dedykowany.

Znacie zatem podstawy korzystania z Osi czasu. Można ją pokochać, można jej nienawidzić – i tak będziemy ją mieli w swoim profilu, prędzej czy później. Czy to strzał w stopę Facebooka? Trudno powiedzieć. Osobiście widzę w takim rozwiązaniu wiele zalet, a także swoistą świeżość i (o dziwo) intuicyjność. Pewnie dlatego też aktywowałem Timeline kilak tygodni temu, zostając przy nim bez żadnych wyrzutów sumienia. Więcej (choć niewiele) informacji na temat Timeline można znaleźć na specjalnej podstronie informacyjnej, którą przygotowała administracja serwisu.