18

Jak nie robić eksperymentu społecznego? Proszę bardzo – oto genialny przykład

Poza pisaniem w Internecie wcześniej dużo więcej zajmowałem się problemami społecznymi, badaniem pewnych zjawisk zachodzących w społecznościach, poznawaniem opinii osób na pewne tematy, przeprowadzaniem wywiadów. Nauki społeczne stoją dziś przez wieloma wyzwaniami – postępem technologicznym wpływającym na społeczeństwo i niestety… przed spłycaniem pewnych problemów. Dobry przykład? „Eksperyment”, którego autorem jest Łukasz Wdowiak, a jego efekty […]

Poza pisaniem w Internecie wcześniej dużo więcej zajmowałem się problemami społecznymi, badaniem pewnych zjawisk zachodzących w społecznościach, poznawaniem opinii osób na pewne tematy, przeprowadzaniem wywiadów. Nauki społeczne stoją dziś przez wieloma wyzwaniami – postępem technologicznym wpływającym na społeczeństwo i niestety… przed spłycaniem pewnych problemów. Dobry przykład? „Eksperyment”, którego autorem jest Łukasz Wdowiak, a jego efekty opublikowano na stronie dla millenialsów – NOIZZ.

O NOIZZ pisaliśmy wcześniej – już wtedy wyrażałem swoje pewne obawy co do przyszłej jakości treści pojawiających się na tym portalu. Wtedy również konkludowałem na podstawie już umieszczonych tam wpisów, że kierunek, którym chce podążać NOIZZ niekoniecznie jest taki, jakiego sam bym oczekiwał jako osoba również będąca millenialsem. Wiecie, średnio mnie obchodzą być może śmieszne, ale zupełnie nieprzydatne mi „psychotesty”, z których wynika tyle, ile ze stron internetowych próbujących wmówić mi, że jestem w ciąży, albo że wygrałem nowego iPhone’a.

wanderer-814222_1280

A Internet to świetne narzędzie dla domorosłych, niezależnych twórców. W tym medium nikt nie ma tak naprawdę monopolu na treści. Każdy może zostać twórcą i koszt wejścia w to medium jest relatywnie niskie. To znaczy, że każdy może zostać Elżbietą Jaworowicz (tylko czy każdy będzie w stanie siedzieć tak niewygodnie jak ona?), każdy może sobie znaleźć pewien problem i go badać. Publika wybierze – czasem dobrze, czasem źle. Jednak mając pogląd na ogół mediów w Polsce jestem pewien, że w czytelnikach cały czas jest chęć poszukiwania treści po prostu dobrych, wyczerpujących i przemyślanych. Do Pana Łukasza rzecz jasna nie mam absolutnie nic jako człowieka. Natomiast do jego filmu już tak.

Materiał opublikowany na NOIZZ właśnie dotyczy prostego „eksperymentu” na ulicy (nie możemy osadzić tego filmu, kliknijcie na link) – osobom bezdomnym proponuje się albo wódkę i papierosy… albo jedzenie. W tym miejscu zatrzymajcie się przez chwilę, spróbujcie się wczuć w rolę bezdomnego (wiem, dziwnie to brzmi, ale spróbujcie) i pomyślcie, co byście wybrali? Nie chcę generalizować, są różne przypadku, jest wiele powodów, dla których człowiek traci stabilność finansową, własne lokum i zaczyna być odzierany ze swojej godności.

I to jest właśnie klucz do rozważań nad materiałem Pana Łukasza. Powszechnie występuje przeświadczenie, że bezdomność wynika wprost z patologii, jednak jest to generalizacja pogłębiająca wypychanie bezdomnych poza margines. Warto poszukać dobrego badania pogłębionego, które świetnie obrazuje przyczyny takiego zjawiska. Świetnie przygotowano badanie Korporacji Badawczej Pretendent, gdzie zbadano bezdomność, jej skalę i przyczyny na terenie Gliwic. Badanie przeprowadzono za pomocą IDI (wywiad pogłębiony), gdzie w opozycji dla zwykłych ankiet dostarczających głównie danych ilościowych, można wyciągnąć znacznie więcej informacji. Pozwala to także na dostrzeżenie rzeczy, których nie brało się pod uwagę w trakcie konstruowania badania. W rozdziale mówiącym o przyczynach bezdomności porównano dane ilościowe pochodzące z lokalnego ośrodka pomocy społecznej z jakościowymi zebranymi podczas badania. Pewnym wnioskiem jest to, że problemu upraszczać nie można. Społeczeństwo robi to jednak i stanowi to element „samoobrony” przed wykluczonymi z niego bezdomnymi.

Niestety, ale tej właśnie wrażliwości, patrzenia dalej niż czubek własnego nosa zabrakło u Pana Łukasza. W swoim filmie dawał on bezdomnym prosty wybór: Wódka i papierosy versus jedzenie. Gdyby Pan Łukasz zrobił choć minimum obowiązkowego rozeznania, zauważyłby, że jego metodologia w „eksperymencie” jest kulawa od samego początku. Bezdomni na ulicach w zimne dni to osoby, które nie godzą się z postanowieniami regulaminu noclegowni. Tam nie można ani pić, ani być pijanym. Po drugie – bezdomni, którzy wędrują sobie po ulicach i zaczepiają przechodniów z prośbą o „złotówkę, dwa do chleba, Panie Kierowniku”, jedzenie znajdą sobie wszędzie. Za pieniądze kupią wódkę, wino albo papierosy. Przejdźcie się w Rzeszowie w okolicach dworca PKS/PKP – tam wędrujący panowie najpierw zapytają o pieniądze na chleb. Jak nie dacie/nie macie/macie na karcie, to zapytają o papierosa.

couple-872390_1280

Nie wiem jaki był zamiar Pana Łukasza. Zapewne miał bardzo dobre chęci. Panie Łukaszu, jednak problemy społeczne to nie tylko fejm, kalekie eksperymenty i pokaz umiejętności pracy z kamerą. To nie jest Minecraft, przeróbka Biedronki, Blok Ekipa, czy Kapitan Bomba. Mnie uczono, że w pracy z ludźmi należy wykazywać się odpowiednią wrażliwością – zawsze. Co nie oznacza, że trzeba połknąć kija od szczoty i trzymać się sztywno utartej konwencji. Ale gdy w grę wchodzą ludzkie tragedie… ową wrażliwość trzeba przyodziać i dbać o nią bardziej niż zwykle. Bo bezdomność to naprawdę tragedia.

Czytelnicy NOIZZ poprawili mi humor

Moje przemyślenia nie są oryginałem w tej sprawie – czytelnicy NOIZZ również zauważyli to, że „eksperyment” jest obarczony niedoskonałościami i w mniej lub bardziej wybrednych słowach wyrazili to na łamach portalu. Tu nie chodzi o to, że ktoś dostał po głowie i nie byłem to ja. Cieszy mnie to, że ludzie mają w sobie jeszcze tyle wrażliwości, że potrafią temat przemyśleć. Czapki z głów.

Grafika: 1, 2, 3