46

„Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego” – czy warto dać All-in-one szansę?

Komputery All-in-one zaczynają zdobywać coraz większą popularność. Kolejni producenci uzupełniają swoje portfolio o urządzenia skupiające w jednej obudowie wiele podzespołów, które w przypadku tradycyjnych konfiguracji rozsiane były na biurku i obok niego. Za wygodę użytkowania trzeba jednak słono zapłacić. Czy komputery All-in-one mają szansę zdominować klasyczne „składaki”? Do przemyśleń na ich temat zmusiła mnie informacja […]

Komputery All-in-one zaczynają zdobywać coraz większą popularność. Kolejni producenci uzupełniają swoje portfolio o urządzenia skupiające w jednej obudowie wiele podzespołów, które w przypadku tradycyjnych konfiguracji rozsiane były na biurku i obok niego. Za wygodę użytkowania trzeba jednak słono zapłacić. Czy komputery All-in-one mają szansę zdominować klasyczne „składaki”?

Do przemyśleń na ich temat zmusiła mnie informacja na pewnym portalu newsowym dotycząca premiery nowego sprzętu w tym właśnie segmencie ze strony Acera. Za 2600 zł dostawaliśmy tam maszynę z przodu wyposażoną 23-calowy, dotykowy wyświetlacz IPS Full HD i kamerę HD; z boków w głośniki , a z tyłu w Intela i5, 8 GB RAMu i dysk 1 TB. Pomyślałem wiec:

„Hmm… całkiem niezła oferta”

I w tym właśnie momencie dałem się wkręcić w tryby marketingowej maszyny. Od lat specjalnością wszelakich gazetek reklamowych i „super ofert” są przecież maszyny, które mają olśniewać kilkoma (w biedniejszych wersjach jednym) parametrami odciągającymi wzrok i umysł od meritum sprawy, które wyraża się sentencją, że o wydajności komputera decyduje jego najsłabszy komponent.

W tym akurat wypadku okazałaby się nim karta graficzna, czyli Intel Graphic 4000 zintegrowana z procesorem. Co prawda nie jest to wcale tragedia, ale o zastosowaniach wymagających dużej mocy obliczeniowej można zapomnieć. Sam, posiadam taki układ w moim laptopie Lenovo Y580, jednak wspiera on głównie przeglądanie sieci, co nie jest wymagającym zadaniem. Dlatego postanowiłem odpalić wczoraj z jego użyciem najnowsze „Medal of Honor” i niestety nawet na najniższych detalach gra miała tendencje do bardzo nieprzyjemnych dla oka i ręki leżącej na myszce przycięć.

omni2027_frontleft_hero-11381807

Jednak tak naprawdę komputery tego typu zaprojektowane zostały z myślą o kliencie, szumnie nazywanym biznesowym, który oprócz wspomnianego surfowania po Internecie, musi także czasami wypełnić tabelki w Excelu, albo przygotować prezentację. Wtedy na jaw wychodzi oczywista zaleta All-in-one:

Wygoda użytkowania

Mam tu na myśli uwolnienie się od wszędobylskich kabli, a także szeroko pojęte zaoszczędzenie miejsca. Śmiem zaryzykować tezę, że każdy z nas jeśli tylko posiada „składaka” to w pakiecie otrzymał także plątaninę przewodów za biurkiem, która może nie jest zbytnio irytująca, ale jeśli można ten problem rozwiązać w bardziej estetyczny sposób to dlaczego nie.

Zobacz też: jaki komputer all-in-one wybrać?

Problem zaoszczędzenia miejsca także należy rozpatrywać w specyficzny i unikatowy dla każdego sposób. Czasami przecież dodatkowa obudowa stojąca obok biurka to żaden kłopot, jeśli jednak jesteśmy już przy klientach biznesowych, to należy pamiętać, że firmy często starają się jak tylko mogą ograniczyć ilość miejsca jaką zajmuje pojedynczy ich pracownik, chcąc upchać do jednego boxu jak najwięcej ludzi. Wtedy kupno all-in-one zdecydowanie się opłaca. A skoro już przy kosztach jesteśmy…

Koszty

Wspomniany na początku sprzęt Acera jest sztandarowym przykładem dla urządzeń swojego segmentu. Trzeba więc przyznać, że nie jest to tania zabawka, a każdy klient, nie tylko biznesowy, nie lubi wydawać więcej niż musi. Komputerów AIO nie ma co nawet porównywać do „składaków” w jednym przedziale cenowym pod względem wydajnościowym, gdyż wtedy „wszystko w jednym” okazuje się „wszystkim w jednym, nie do wszystkiego”. Nawet po doliczeniu obowiązkowych monitora i głośników, rachunek staje się prostu – jeśli zależy Ci na szybkości, nie tędy droga.

Niestety, dla fanów brzytwy Ockhama, All-in-one przegrywa pod tym względem nawet z poczciwymi laptopami, które przecież także ograniczają miejsce i kable. Jednak w zamian otrzymujemy niewielki jedynie uszczerbek na mobilności i większy, a co ważniejsze dotykowy ekran.

img_gallery-z1_four

Technika nie stoi jednak w miejscu i cały czas posuwa się do przodu. Kiedy więc chcemy wymienić jakiś podzespół w swoim „składaku” na nowszy to nie ma z tym żadnego problemu. Oczywiście należy wcześniej sprawdzić czy jest on zgodny z posiadaną płytą głównej. W przypadku AIO nie jest jednak już tak wesoło i od lat z segmentem tym związane jest przekonanie o niemożliwości samodzielnej wymiany jakiegokolwiek podzespołu.

Oczywiście w przypadku starszych modeli jest to nie tylko przekonanie, ale wręcz najprawdziwsza prawda. Jednak pojawiające się obecne na rynku produkty, jak np. ten od HP, pozwalają już na wymianę pewnych elementów, takich jak np. dysk, a nawet dołożenie dedykowanej karty graficznej.

Lecz nawet brak możliwości modernizacji nie musi być jakąś wielką wadą. Mam takie wrażenie, że kiedyś świat komputerowy poruszał się po prostu szybciej. Pamiętam, że na komputerze zakupionym pod koniec 2002 roku za wcale niemałe pieniądze, już kilka miesięcy później nie działały najnowsze premiery (a wszystko przez felernego GeForce’a 4…). Musimy więc porzucić tego typu myślenie, które po prostu nie przystaje do obecnej rzeczywistości, gdzie sprzęt nawet sprzęt zakupiony przed laty, w zadowalającym stopniu zaspokaja potrzeby binarne silników graficznych.

Dell_Studio_One_19_AIO_Computer_Sexy_White_Top_Full_Body_Looking_Computers_Gadgets

Jednak nawet jeśli już krzem nie wyrabia, a wydajność jest nam potrzebna, to czasami bardziej opłaca się zakupić nowy komputer, aniżeli próbować (jeśli się da) modernizować stary. Choć już niedługo cała ta sytuacja może ulec diametralnej zmianie. Pod koniec roku swoją premierę będą przecież miały długo oczekiwane next-geny, a nowe konsole zawsze ciągną rynek technologii i wymuszają zakupy szybszych chipów. Niestety tak to już było, że developerzy nie przejmowali się zbytnio optymalizację swoich kodów pod kątem PC, wymagając tylko od nich coraz większej mocy obliczeniowej. Teraz może się to jednak zmienić, gdyż zarówno PS4, jak i Xboxa One można nazwać komputerem zamkniętym w konsolowej obudowie.

Nada się?

All-in-one wcale nie jest tak złą inwestycją jak może się to na pierwszy rzut oka pecetowego wyjadacza wydawać. To, że takie platformy mogą odnieść sukces pokazuje zresztą przykład iMaców, które Apple forsuje już od dawna. A jako alternatywę dla tego typu rozwiązań można zainteresować się komputerami SFF, choć to już inna bajka.

Jeśli więc nie straszne Wam wydanie większej ilości pieniędzy, aby cieszyć się estetyką i wygodą posiadania wszystkiego w jednym pudełku, to zakup  komputera All-in-one jest najlepszym wyjściem. A i dodatkowo będziecie mieli na czym zawiesić oko, bo design, niektórych urządzeń jest naprawdę atrakcyjny.

Foto 1, 2, 3, 4