7

Jak było na Aula Roadshow Kraków

Autorem tekstu jest Piotr Peszko, pasjonat uczenia się, fan e-learningu poszukujacy nowych rozwiązań dla starych problemów. Autor bloga o edukacji i pomysłodawca konferencji educamp. Wiedziałem, że coś się dzieje i stwierdziłem, że się wybiorę. Na dzień św. Sergiusza przypadło bowiem wspomnienie Auli (aulars.pl) krakowskiej. Z nadzieją na bycie punktualnym wybrałem się w pielgrzymkę do centrum. Zawiodły skróty, […]

Autorem tekstu jest Piotr Peszko, pasjonat uczenia się, fan e-learningu poszukujacy nowych rozwiązań dla starych problemów. Autor bloga o edukacji i pomysłodawca konferencji educamp.

Wiedziałem, że coś się dzieje i stwierdziłem, że się wybiorę. Na dzień św. Sergiusza przypadło bowiem wspomnienie Auli (aulars.pl) krakowskiej. Z nadzieją na bycie punktualnym wybrałem się w pielgrzymkę do centrum. Zawiodły skróty, zielona fala radykalnie zmieniła kolor na mocno jesienny, miastosmoczny parkometr nie chciał mojej gotówki i spoźniłem się 20 min. Wbiegam do AlboTak, a tam wszystko pod kontrolą. Mateczka Unia i jej córka Innowacyjna Gospodarka zadbały o to, aby rejestracji stało się za dość, a uczestnicy wprowadzeni byli w jakże cudowny nastrój – dla mnie plus, bo nic mnie nie ominęło.

Pierwszym prelegentem peregrynacyjnej edycji Auli był Paweł Przybyszewski z Investin, który z dużym prawdopodobieństwem zostanie od dzisiaj zwany “Wielkim Inwentorem”. Opowiadając o drodze jaką należy pokonać od pomysłu do pieniędzy, ze szczególnym uwzględnieniem “ratów”, “witów” i “eresefów”, a także procesu oceny projektów, nie pomijając przykładów mierzenia szczęk i pomieszczeń w 3D zabrnął do ostatniego slajdu pt. Killing Questions. O ironio pytanie z tego gatunku go spotkało.

Przedstawiciel przeintelektualizowanej akademicko krakowskiej społeczności rozpuszczonych startupowców zapytał:
– Jak chronić swój biznes w przypadku mniejszościowych udziałów?
a początek odpowiedzi zdradził treściwość sedna, mianowicie:
– To jest bardzo trudne pytanie i nie da się na nie łatwo odpowiedzieć…
Niestety z całym szacunkiem dla Pawła – szach mat – i cokolwiek, co było później nie miało już znaczenia.

Drugą częścią aulowego nabożeństwa było wystąpienie Piotra Waglowskiego, który przemawiał, tu cytat z prelegenta, do „masy intelektualnego potencjału” na temat prawa autorskiego i tajemnic, które się z nim wiążą. Moim zdaniem była to najlepsza prezentacja wieczoru, po pierwsze dlatego, że dowiedziałem się o wielu szczegółach związanych z prawem autorskim, które oczywiste nie są, a także kilka ciekawostek. Na przykład, że mogę wybrać się na Wawel i pokłócić się z ochroną o robienie zdjęć (wyjaśnienie: Na Wawelu jest niezgodny z prawem zakaz robienia zdjęć -> http://prawo.vagla.pl/node/7376), po drugie dowiedziałem się, że zastosowanie prawa autorskiego wymaga cechy twórczej utworu, więc moje głupie miny do przemysłowej kamery, nawet jeśli utrwalone sztuką nie będą.

O jakości wystąpienia i rzeczywistym zainteresowaniu tematem świadczyć mogła tocząca się pod koniec dyskusja.

Było ładnie, gwarno, ale spokojnie niektórzy już trawili włoskie podpłomyki, inni w spokoju i ciszy popijali izotoniki przygotowując się do kolejnej intelektualnej eskapady, aż tu nagle. Zadziała sie magia.

Tomasz Wesołowski, który widniał w agendzie tuż obok tytułu prezentacji: „Innowacje, czyli o nowatorskich projektach internetowych na rynku reklamowym” się zniknął, a pojawił się Michał Kraus (PR&Marketing Manager, Empathy Interactive), który opowiadał o strasznie mnie wkurzających ledowych billboardach i programie do kupowania na nich reklam. Faktem jest, że miał najlepiej wizualnie przygotowaną prezentację, ale pomimo tego, że właśnie wróciłem z Auli, uważnie słuchałem popijając napój z nieszczęsnym: „Free” to jakoś nie jestem w stanie zidentyfikować myśli przewodniej i celu tej prezentacji. Pewnie to dlatego, że dawno nie byłem na żadnym barcampie, a teraz są już nowe trendy.

Dobrze, że Aula przyjechała ze swoim wesołym miasteczkiem, piwem i pizzą do Krakowa, bo spotkałem kilku znajomych, którzy w pocie czoła budują lepszą Polskę. Okazało się, że w konstruktywnych dyskusjach i wymianie zdań siła. Za to organizatorom bardzo dziękuję.

Nie dziękuję jednak za rozdawanie pizzy w trakcie, kiedy ktoś mówi i nie dziękuję uczestnikom za brak szacunku do mówiącego i bezustanne gadanie, zwłaszcza w trakcie dyskusji.

Podsumowując, bo godzina późna, stwierdzić muszę, że moim zdaniem cel spotkania został zrealizowany, bo jak wikipedia rzecze: peregrynacje mają zachęcać do podejmowania praktyk i angażować w życie wspólnoty. Amen.

PS. Drodzy organizatorzy, wybaczcie, ale w ankiecie oceniającej nie koloryzowałem. Mam nadzieję, że nie wpłynie to na wskaźniki.