43

iPhone w teorii jest wart więcej niż cały Microsoft, lecz to bez twórcy Windows nie wyobrażam sobie świata

Jesteście w stanie wyobrazić sobie istnienie produktu, którego sprzedaż przewyższałaby dochody z całej gamy innych usług i urządzeń liczącego się na rynku konkurenta? Takim gadżetem jest iPhone, zaś „pobitą” przez niego korporacją – Microsoft. To tylko część interesujących informacji, które znaleźć możemy w świetnym artykule opublikowanym w Vanity Fair. Wszyscy wiemy, kim jest Steve Ballmer. […]

Jesteście w stanie wyobrazić sobie istnienie produktu, którego sprzedaż przewyższałaby dochody z całej gamy innych usług i urządzeń liczącego się na rynku konkurenta? Takim gadżetem jest iPhone, zaś „pobitą” przez niego korporacją – Microsoft. To tylko część interesujących informacji, które znaleźć możemy w świetnym artykule opublikowanym w Vanity Fair.

Wszyscy wiemy, kim jest Steve Ballmer. Człowiek, który przejął z rąk Billa Gatesa stery w Microsofcie nie ma ostatnio najlepszej passy. Wyczekiwany przez niemal wszystkich system operacyjny Windows 8 został nazwany przez kilku Bardzo Ważnych Ludzi katastrofą. Inny system operacyjny, tym razem mobilny, nie do końca spełnił oczekiwania ludzi czekających na ciekawą alternatywę dla rządzących na rynku esów: Androida i iOS. Wyszukiwarkę Bing ciężko jest nazwać konkurencją dla usługi, od której Google zaczęło podbój Sieci, zaś Xbox cieszy się popularnością głównie w swojej ojczyźnie i raczej nieprędko strąci PlayStation 3 z tronu w Europie i Azji.

Jasne, niemal każda firma chciałaby mieć takie problemy: być numerem dwa lub trzy w świecie gadżetów elektronicznych, móc wydać 8,6 miliarda dolarów wyłącznie na interesujący dodatek do swojego systemu czy uratować największego w Europie producenta telefonów komórkowych przed niechybną śmiercią. Chyba jednak żaden z szefów największych na świecie korporacji nie chciałby nigdy przeczytać w poważanym magazynie, że jego firma jest warta mniej niż… smartfon konkurencji. Vanity Fair uświadamia nam, co następuje:

Jeden produkt firmy Apple – rzecz, która nie istniała jeszcze pięć lat temu – sprzedaje się lepiej niż wszystko, co Microsoft ma do zaoferowania. Więcej niż Windows, Office, Xbox, Bing, Windows Phone i każdy inny produkt stworzony przez Microsoft po 1975 roku. W zakończonym w marcu pierwszym kwartale 2012 roku, iPhone przyniósł dochód 22,7 miliardów dolarów, podczas gdy Microsoft Corporation – 17,4 miliarda.

Gorąco polecam Wam przeczytanie całego artykułu opublikowanego na stronie internetowej Vanity Fair. Znajdziecie w nim opisane niemal wszystkie najciekawsze momenty w historii firmy twórców systemu Windows: założenie firmy przez Paula Allena i Billa Gatesa, złote lata dziewięćdziesiąte, rozpoczęcie pikowania na początku nowego millenium i obecne starania o to, by nadążyć za konkurencją, która nie zaspała momentu wybuchu mediów społecznościowych, technologii mobilnych i konieczności bycia „cool”.

Warto pamiętać, że nie wszystko w życiu jest czarno-białe. iPhone jest produktem jedynym w swoim rodzaju, który gdyby został wyprodukowany przez jakąkolwiek inną firmę, wtedy najprawdopodobniej nie sprzedawałby się w połowie tak dobrze, jak jako smartfon z logo nadgryzionego jabłka. Warto też się zastanowić, czy gdyby nie on, to czy iTunes odniosłoby taki sam sukces z pomocą samych iPodów. Wiem jedno i myślę, że spora część naszych Czytelników myśli podobnie: nie jestem w stanie wyobrazić sobie świata bez Microsoftu, za to bez jednego i żeby nie było – świetnie przemyślanego – smartfona, owszem.