121

iPhone to najbezpieczniejszy smartfon na świecie

Często zapominamy o bezpieczeństwie naszego smartfona. To błąd, bo magazynujemy tam nie tylko krępujące zdjęcia, ale również sporo danych, które w niepowołanych rękach mogą narobić nam niemałych szkód. A skoro FBI łamało zabezpieczenia iPhone'a 11 przez 2 miesiące, to jakiś losowy Seba, który zwinie Wam go z kieszeni czy plecaka, nie złamie go nigdy.

Nie wiem czy wiecie, ale FBI stworzyło specjalne laboratorium, w którym tęgie głowy próbują dostać się do smartfonów iPhone. Nie że hobbystycznie – to najpopularniejsze telefony w USA, więc kiedy istnieje prawdopodobieństwo, że na sprzęcie zatrzymanego czy podejrzanego o popełnienie przestępstwa/terroryzm mogą znajdować się przydatne informacje, pojawia się chęć uzyskania do nich dostępu. A to, że iPhone jest twardym zawodnikiem przy przesłuchaniach, chyba nikogo nie powinno dziwić. Co jakiś czas sieć obiegają informacje jakoby FBI czy inne służby prosiły Apple o pomoc przy dostaniu się do danych magazynowanych na wyprodukowanych przez nich smartfonach. Powiem więcej:

Apple ugięło się pod naciskami FBI i nie wprowadzi szyfrowania end-to-end w usłudze iCloud.

A to znaczy, że faktycznie zabezpieczenia stanową duży problem i amerykańskie służby boją się, że ich powiększanie, całkowicie odetnie im drogę do danych.

I teraz uwaga, bo to będzie dobre. Bloomberg dotarł do listu wysłanego do amerykańskiego sędziego J. Paula Oetkena przez pracowników rządowych. Chciano dostać się do danych, ale właściciel odmówił podania hasła, do czego ma prawo i…

FBI spędziło niemal dwa miesiące by odblokować smartfona iPhone 11.

Specjaliści grzebali przy iPhonie 11 dwa, serio, dwa miesiące żeby się do niego dostać. Lev Parnas, do którego należał telefon jest w tej chwili na oku służb w związku z jakąś aferą dotyczącą politycznego przeciwnika Donalda Trumpa, więc sprawa jest dość dużej wagi i pewnie informacje były dla niej kluczowe. 2 miesiące nad smartfonem nie oznaczają wcale sukcesu, a problematyczne są między innym przerwy w możliwości pisywaniu pinu kolejny raz.

Bezpieczeństwo smartfona, czy to faktycznie takie ważne?

Dawno, dawno temu utrata komórki oznaczała na dobrą sprawę tylko kilka rzeczy. Ktoś mógł za darmo podzwonić z naszego abonamentu lub opróżnić kartę prepaid. Do tego uzyskać numery telefonów naszych znajomych. O utracie samego urządzenia, które nie było przecież tanie nie wspominam, bo to logiczne i zawsze boli tak samo mocno. Dziś oprócz wymienionych wyżej kwestii, możemy stracić dużo więcej. Do aplikacji niewymagających dodatkowego logowania podpinamy karty płatnicze, w smartfonie rozgrywa się też nasze cyfrowe życie, daje więc złodziejowi dostęp do profili w serwisach społecznościowych – przynajmniej do czasu aż nie zmienimy haseł i nie wylogujemy się z programów zainstalowanych w urządzeniu mobilnym. Do tego dochodzą notatki synchronizowane między użytkownikami, pliki w chmurze oraz cała galeria zdjęć i filmów. Nie wiem jakie fotki sobie robicie, ale bardzo bym nie chciał by moje trafiły do osób trzecich. Podejrzewam, że co odważniejsi przed obiektywem nie chcieliby tego jeszcze bardziej. A bagatelizujemy bezpieczeństwo smartfona na potęgę, skupiając się bardziej na tym czy telefon nie obije się podczas upadku. Skąd ta pewność? Znam po prostu najpopularniejsze kody pin. Kombinacje cyfr 12345 to nie jest dobry pomysł na kod dostępu do smartfona.

Powiecie, że czytnik linii papilarnych jest lepszy i ja się z tym zgadzam, ale pamiętam też aferę z Samsungiem i foliami na ekran. Sprawa była do tego stopnia poważna, że banki blokowały dostęp użytkownikom Galaxy S10.

Użytkownicy iPhone’ów mają powody do radości. Apple konsekwentnie stawia na bezpieczeństwo

Na korzyść iPhona działa również polityka Apple dotyczące aktualizacji i nowych wersji systemu operacyjnego iOS. Ten oczywiście nie jest idealny, ale trafia do wszystkich użytkowników od razu i jeśli firma znajdzie jakąś lukę w zabezpieczeniach, możemy mieć pewność że dostaniemy odpowiednią łatkę. Te błędy oczywiście się zdarzają, ale ważne jest też, że firma reaguje, często bardzo szybko. Z Androidem jest trudniej z uwagi na fragmentację rynku, mnóstwo sprzętów różnych producentów – ba, nawet w obrębie jednego modelu pojawiają się różnice sprzętowe związane z konkretnym rynkiem. No i trzeba też przecież łatać nakładki systemowe, co leży po stronie ich producenta, który nie musi wcale uznać, że jest to tak palący problem, jak donoszą media. Wiele telefonów z niższej półki traci też często wsparcie albo dostaje nowego Androida na przykład rok po innych. A przecież nowe systemy powstają też po to by być jeszcze szczelniejszymi i gwarantować większe bezpieczeństwo.

Przeczytaj też: Recenzja iPhone 11

Oczywiście żadne zabezpieczenia nie zastąpią zdrowego rozsądku. Smartfona trzeba pilnować, blokować ekran, może ograniczyć najbardziej wrażliwe dane i jednak nie nosić ich ze sobą w kieszeni. Sami wiecie jak jest – impreza, dobra zabawa, a potem “ojej, gdzie mój telefon?”. Nie wiem jak Wam, ale mi na bezpieczeństwie danych w smartfonie zależy i nie ukrywam, że był on jednym z powodów, dla którego kilka miesięcy temu wróciłem do iOS i kupiłem iPhone 11. A skoro FBI łamało ten sprzęt przez 2 miesiące, to raczej po kradzieży lub zgubienia smartofna nie muszę się martwić o to, że złodziejaszek dostanie się do zgromadzonych na nim danych.

źródło