Apple

iPhone SE 2022 - kompletne nieporozumienie czy (znowu) hit sprzedażowy?

TS
Tomasz Szwast
58

iPhone SE 2022 - smartfon, o którym powiedziano i napisano już właściwie wszystko. Czy zasługuje wyłącznie na głosy krytyczne? Może jednak polityka Apple ma sens, a taki zabieg był potrzebny? Smartfon z odzysku ma sens? Odpowiedzi, choć wydają się oczywiste, wymagają analizy.

iPhone SE 2022 to jedna z wiosennych nowości od firmy Apple. Na smartfon i jego producenta, już od pierwszych chwil po premierze, spadła lawina krytycznych głosów. Można śmiało powiedzieć, że został dosłownie zmiażdżony krytyką, a pojawiające się na jego temat prześmiewcze materiały wideo i teksty wyrosły jak grzyby po deszczu. Pozostaje jednak pytanie, czy tak mocno negatywne głosy są zasłużone? Czy istotnie ten smartfon nie ma do zaoferowania nic, co uzasadniałoby przeznaczenie na jego zakup kwoty nieco przekraczającej 2000 złotych? Obawiam się, że tak. Próba obrony tak przygotowanego i wycenionego smartfona jest z góry skazana na porażkę, dlatego wcale nie mam zamiaru tego robić. iPhone SE 2022 okazał się, w pierwszej kolejności, potężnym rozczarowaniem. Oczekiwania przerosły finalny produkt? Zdecydowanie tak, zwłaszcza w jednym, podstawowym aspekcie - cenie.

iPhone SE 2022 miał zaorać średniaki z Androidem...

Mam wrażenie, że właśnie z takiego założenia wyszło wielu analityków branży, którzy niezwykle ochoczo zapowiadali premierę nowego urządzenia. Zgodnie z ich koncepcją, iPhone SE 2022 miał okazać się smartfonem, który przeniesie firmę Apple do walki na zupełnie nowym froncie. Do walki o zdecydowanie innego klienta, niż dotychczas. Zapowiedzi mówiły wprost - iPhone SE 2022 będzie tani, a może nawet bardzo tani, przez co przekona do siebie wszystkich tych, którzy nie decydują się na przejście pod chorągiew Apple właśnie z powodu wysokiego progu finansowego.

iPhone SE 2002. To nawet nie jest on. I co z tego?

W jednym z artykułów zapowiadających premierę ujrzałem wręcz szokującą cenę, jaką Apple miało sobie zażyczyć za ten smartfon. iPhone SE 2022 w najtańszej wersji, zgodnie z knowaniem jednego z analityków, miał kosztować 199 dolarów amerykańskich. Wyobrażacie to sobie? Urządzenie o najwyższej dostępnej wydajności na rynku w cenie, plus minus, 1099 złotych. Założę się, że byłby to niekwestionowany lider sprzedaży smartfonów nie tylko w Polsce, ale też w wielu innych krajach na całym świecie. Kto wie, być może nawet pobiłby niekwestionowany rekord sprzedaży tej kategorii urządzeń w Polsce. Ten, choć minęło już wiele lat, w dalszym ciągu należy do Huawei P8 Lite, który sprzedał się w zawrotnej ilości przeszło 1,5 miliona egzemplarzy. Tak, w samej tylko Polsce.

Tymczasem, to tylko plotka, która okazała się bardzo daleka od rzeczywistości. iPhone SE 2022, w podstawowej wersji, kosztuje 429 dolarów amerykańskich, co przełożyło się na 2299 złotych. W tej cenie, nawet biorąc pod uwagę możliwości systemu iOS, długość wsparcia technicznego, kompaktowe wymiary i osiągi najmocniejszego układu SoC, jaki kiedykolwiek trafił do smartfona Apple, ciężko nazwać go opłacalnym.

Cóż, a miało być tak pięknie...

...a jedynie ukazał głębokość przepaści między tymi światami

Jak bardzo beznadziejny jest iPhone SE 2022 na tle konkurencji z Androidem? Nie będę odkrywczy i sięgnę po najbardziej oczywiste porównanie, jakie w tym momencie przychodzi do głowy. Niemal w tym samym czasie na rynek trafił bardzo ciekawy smartfon z systemem od Google - Samsung Galaxy A53, kosztujący 200 złotych mniej, czyli 2099 złotych. Rozmiar przepaści technologicznej między nimi, na pierwszy rzut oka, przyprawia o zawroty głowy.

Przytaczanie w tym miejscu pełnej tabelki ze specyfikacją techniczną obydwu urządzeń nie ma sensu, ponieważ większość śledzących technologiczne nowinki z branży mobilnej doskonale wie, czym różnią się między sobą te smartfony. Wystarczy wspomnieć, chociażby, gigantyczną różnicę w wyświetlaczach. W telefonie z Androidem znajdziemy ekran w technologii Super AMOLED, z częstotliwością odświeżania 120 Hz i rozdzielczością Full HD. Jego przekątna to 6,5 cala. Co oferuje oponent? Matrycę IPS o rozdzielczości bliskiej HD, z częstotliwością odświeżania 60 Hz i przekątną 4,7 cala. Poza rozmiarem ekranu, co pozostaje kwestią w pełni subiektywną, technologiczny nokaut w wykonaniu urządzenia wyprodukowanego przez Samsunga.

Telefony w tej bryle oglądamy od 2014 roku

Przepaść pogłębia się gdy przejdziemy do możliwości fotograficznych. Samsung Galaxy A53 oferuje użytkownikowi poczwórny aparat główny (podstawowy, ultraszerokokątny, makro, głębia), gdzie iPhone SE 2022 tylko ten pierwszy. Z przodu również różnica na korzyść Samsunga - 32 Mpix przeciwko 7 Mpix w smartfonie Apple.

Dodajmy do tego znacznie bardziej rozbudowaną aplikację aparatu, a także zdecydowanie mocniejszą baterię by jednoznacznie stwierdzić, że Samsung Galaxy A53, w kwestii dostępu do multimediów, dosłownie niszczy iPhone'a, mimo że kosztuje od niego mniej. Dość powiedzieć, że Apple poskąpiło chociażby tak popularnego dodatku, jak tryb nocny w aparacie. A skoro o trybie nocnym mowa...

Apple A15 Bionic... i co z tego?!

Podstawową różnicą między iPhonem SE 2020 a SE 2022 jest zastosowany układ SoC. W nowszym smartfonie znalazł się Apple A15 Bionic, czyli dokładnie ta sama konstrukcja, co w iPhonie 13. Problem w tym, że nie do końca wiem, do czego mógłby się przydać w tak skonfigurowanym smartfonie.

Owszem, potrafi korzystać z łączności 5G, ale na tym jego atuty praktycznie kończą się. Po co smartfonowi tak mocny procesor, skoro multimedia wyświetla na ekranie o niskiej rozdzielczości, w dodatku ze standardową częstotliwością odświeżania? Może do trybu nocnego, by dzięki mocy AI poprawiać zdjęcia? Nic z tych rzeczy! Trybu nocnego w iPhonie SE 2022 nie ma i nie będzie.

Beznadziejny smartfon? I tak znajdzie nabywców

Mam wrażenie, że w tym konkretnym przypadku wymiana układu SoC na nowszy nie przynosi użytkownikowi realnych korzyści. Zwłaszcza, jeśli ten mieszka w takim kraju, jak Polska, gdzie na ten moment sieć 5G wcale nie jest dodatkowym atutem i jeszcze długo nie będzie. Być może jedyną, rzeczywiście odczuwalną zmianą na plus będzie wydłużony czas pracy na baterii względem rynkowego poprzednika. To akurat bardzo istotne, zwłaszcza, że w iPhone SE 2020 to właśnie bateria była achillesową piętą.

Przestańcie narzekać, przecież to świetny smartfon!

Z ciekawości obejrzałem kilka zagranicznych materiałów poświęconych najnowszemu iPhone'owi. Z niektórych z nich wynika zupełnie inny obraz tego urządzenia, niż widzimy to w polskich mediach. Dla przykładu, jedna z najpopularniejszych youtuberek opowiadających o urządzeniach Apple, iJustine, zwraca uwagę niemal wyłącznie na atuty tego smartfona, miejscami wręcz zachwycając się nad nim. Dlaczego tak?

W swoim materiale zwróciła uwagę przede wszystkim na to, że ten smartfon wciąż nieźle wygląda, jest bardzo dobrze wykonany i kompaktowy. Naturalnie, dzięki potężnym podzespołom jest również bardzo szybki, a zdjęcia wykonywane głównym aparatem, zwłaszcza w dobrych warunkach oświetleniowych, wciąż mogą się podobać. Czyżbyśmy zatem usilnie szukali mankamentów gdzieś, gdzie ich nie ma i krytykowali iPhone'a SE 2022 zupełnie bezzasadnie?

Moim zdaniem wcale nie. Znamy bowiem doskonale możliwości konkurencji z tej samej, a nawet niższej półki cenowej. A tutaj, praktycznie w każdym aspekcie poza wydajnością i możliwością współpracy z innymi urządzeniami Apple, inni oferują zdecydowanie więcej.

iPhone SE 2022 - drogi smartfon dla nikogo?

Czyżby iPhone SE 2022 miał okazać się totalną klęską i poważną wpadką wizerunkową Apple? Cóż, to niewykluczone, choć zdecydowanie bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest ten, w którym będzie sprzedawał się jak ciepłe bułeczki. Nie lubię się zakładać, ale mam przeczucie, że bez trudu znajdziemy go w pierwszej dziesiątce najchętniej kupowanych smartfonów w 2022 roku. Kto zatem powinien się nim zainteresować?

Z całą pewnością nikt, kto obecnie korzysta ze smartfona z systemem Android. To nie jest właściwy model na przesiadkę, zwłaszcza jeśli ma być pierwszym urządzeniem z ekosystemu Apple. W tym budżecie można bez trudu znaleźć lepsze urządzenie z systemem od Google i tego się trzymajmy. Podobnie raczej nie poleciłbym go komuś, komu zależy na możliwościach fotograficznych i szeroko pojętej obsłudze multimediów. Dość powiedzieć, że iPhone 12 mini bez problemu uda się kupić za mniej niż 3000 złotych. Co w nim znajdziemy? Chociażby lepszy aparat i większy wyświetlacz, w dodatku wykonany w technologii OLED.

Gdzie zatem iPhone SE 2022, najprawdopodobniej, znajdzie grono swoich nabywców? Przede wszystkim wśród osób, które już teraz korzystają z jednego ze starszych iPhone'ów, takich jak SE, 6S, 7 czy 8 i uważają, że najwyższy czas zmienić na nowszy model, bez jednoczesnej zmiany przyzwyczajeń w kwestii rozmiaru urządzenia i sposobu korzystania z niego. Z opinii osób, z którymi rozmawiałem na ten temat, najistotniejszym atutem SE 2022 pozostaje Touch ID. Grono klientów Apple pozostających nieufnymi wobec nowej metody autoryzacji, Face ID, pozostaje zaskakująco duże. Dla nich ten smartfon to wciąż najlepsze wyjście, oczywiście o ile zależy im na systemie iOS.

Co sądzicie o tym wzornictwie? Wciąż świeże, czy raczej już czerstwe?

Dodatkowo, iPhone SE 2022 będzie najtańszym iPhonem w cennikach operatorów, co z pewnością skutecznie napędzi jego sprzedaż. Ktoś jeszcze skusi się na niego? Zapewne klienci biznesowi, którzy w swoich firmach korzystają właśnie z rozwiązań Apple, bądź po prostu chcą wyposażyć pracowników w smartfony właśnie tego producenta. Dla nich to również będzie najtańsza opcja, z której z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa skorzystają.

Podsumowując, iPhone SE 2022 to, jak za swoją cenę, naprawdę mizerny smartfon, który w większości aspektów nijak przystaje do możliwości urządzeń oferowanych w tej cenie w bieżącym roku. Mam jednak wrażenie, że to wcale nie przeszkodzi mu w świetnej sprzedaży. Cóż, pracujący dla Apple analitycy rynku doskonale wiedzą, co robią, a wyniki finansowe firmy z Cupertino tylko to potwierdzają.

Choć, na ten moment, to wciąż wróżenie z fusów, spróbuję odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Czy iPhone SE 2022 to nieporozumienie, czy hit sprzedażowy? Zapewne jedno i drugie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu