7

iPhone Air czy iPhone Pro? Kilka propozycji kolejnego flagowca Apple

Wczoraj wspominałem o budowaniu napięcia związanego z premierą iPhone’a 6, jednocześnie zwróciłem uwagę, iż na temat tego sprzętu mówi się w branży od dłuższego czasu. Kiedyś pisałem o plotkach dotyczących urządzenia oraz o oczekiwaniach mediów, analityków, klientów, dzisiaj wrócę do tego produktu, ale nie będzie już o przeciekach. Tym razem czysta zabawa: projekty. Prawdopodobnie nie […]

Wczoraj wspominałem o budowaniu napięcia związanego z premierą iPhone’a 6, jednocześnie zwróciłem uwagę, iż na temat tego sprzętu mówi się w branży od dłuższego czasu. Kiedyś pisałem o plotkach dotyczących urządzenia oraz o oczekiwaniach mediów, analityków, klientów, dzisiaj wrócę do tego produktu, ale nie będzie już o przeciekach. Tym razem czysta zabawa: projekty. Prawdopodobnie nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością (przynajmniej większość z nich), to fantazja designerów i zapaleńców, którzy chcą się podzielić ze światem swoją wizją kolejnego smartfonu Apple.

Projektów ukazujących nowe smartfony, tablety czy smartwatche nie brakuje, nie są też czymś nowym. Z każdym rokiem ich przybywa, a projektanci skupiają się na rożnych firmach. Prym wiedzie jednak Apple. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie po zagłębieniu się w sprawę. Czy to dziwi? Nieszczególnie – łatwiej zainteresować świat swoją wizją telefonu giganta z Cupertino, niż chińskiego producenta, który w skali globalnej nadal nie odgrywa wielkiej roli. Ludzie poświęcają zatem swój czas i tworzą, my możemy oglądać i oceniać. Czasem efekt jest mizerny, czasem przyzwoity, są i takie propozycje, które wiele osób chętnie zobaczyłoby w sklepie. Poniżej kilka przykładów – sami oceńcie, za które autorom należą się słowa uznania.

iPhone 6 Pro

iPhone 6 Pro

Pierwsze, co rzuca się w oczy w tym projekcie, to brak ramek po bokach – niektóre firmy idą zdecydowanym krokiem w kierunku zmniejszania obudowy widzianej przez użytkownika, ale z w przypadku innych, ramki nadal są bardzo widoczne. W tym przypadku sprawa jest o tyle ciekawa, że brak bocznego obramowania nadrabiają dwa szerokie pasy pod i nad ekranem. Chyba zbyt duże i niepotrzebnie wydłużające sprzęt. Może to tylko moje wrażenie, ale ten projekt ma w sobie coś z topowych smartfonów Huawei. Ciekawe, czy to przypadek?

Zaskoczeniem zapewne nie jest propozycja dobrego aparatu albo funkcja śledzenia rytmu serca. Najbardziej zastanawia rysik (stylus), który raczej nie jest kojarzony z produktami Apple. Steve Jobs nie przepadał za rysikami i uważał je za kule u nogi w sprzęcie mobilnym (poniżej dowody). Można wręcz stwierdzić, że to nie jest styl giganta z Cupertino. Ostatnio obserwowaliśmy jednak spektakl związany z przejmowaniem firmy Beats i wypada przy tej okazji spytać, czy na Apple nadal należy patrzeć przez pryzmat Jobsa? Może Cook (albo jego następca) kiedyś zdecyduje się na wykorzystanie rysika? iStick, jak nazwał go projektant. Czy to jest dobre rozwiązanie? Zdania są podzielone – jedni uważają stylus za świetne narzędzie, inni nie widzś w nim pomocy i uznają za balast. Ilu ludzi, tyle opinii.

Wspomniany projekt ma jeszcze jeden dodatek: iController. Sprzęt spełnia przede wszystkim funkcję kontrolera do gier i być może zapowiadałby się widowiskowo, gdyby nie fakt, że ciężko wyobrazić sobie w praktyce takie cuda. Obraz wyświetlany na ścianie? Ok, ale kto stoi/siedzi nieruchomo podczas takiej rozrywki? Projektor niby ruchomy, lecz to nie zniweluje problemów. Znacznie bardziej kuszące wydaje się połączenie projektora i wirtualnej klawiatury – takie rozwiązanie mogłoby się czasem sprawdzać w pracy. Inna sprawa, że podobne pomysły pojawiały się już w przeszłości i nie ma w tym powiewu świeżości.

Skoro jesteśmy już przy projektorach, to dorzucę jeszcze jeden koncept. Tym razem nie zaproponowano futerału z projektorem (pikoprojektorem) – ten ostatni został umieszczony w samym urządzeniu. Ta propozycja wydaje się bardziej logiczna, ale realizacji pewnie i tak się nie doczeka. Zresztą, czy taki dodatek faktycznie byłby wykorzystywany na masową skalę?

iPhone 6 Air

iPhone Air

Był już model Pro, czas na Air. Ten drugi koncept nie jest jakimś totalnym szaleństwem i odejściem od stylu Apple. Na dobrą sprawę, opiera się on w znacznej mierze na pogłoskach, jakie trafiają do Internetu od kilku miesięcy. Mamy zatem 4,7-calowy wyświetlacz (468 ppi), szafirowe szkło, cienkie ramki (dzięki temu sprzęt nie urośnie za bardzo przy znacznym powiększeniu wyświetlacza), odchudzenie sprzętu. Projekt możliwy w realizacji, nawiązujący do designu amerykańskiej legendy i całkiem przyjemny dla oka. Podejrzewam, że wiele osób przyklasnęłoby korporacji z Cupertino, gdyby ich produkt faktycznie był podobny do tego, co zaproponował niezależny projektant.

Niejako w opozycji do pomysłu iPhone Air stoi propozycja The Dream. W tym przypadku twórcy popuścili już wodze fantazji i postanowili skupić się na technologii trójwymiaru, która do tej pory nie odniosła sukcesu w sprzęcie mobilnym. W znacznym stopniu wynika to pewnie z niedoskonałości stosowanych dotychczas rozwiązań. Być może, gdyby do pracy wzięło się Apple i przygotowało sprzęt ze świetnej jakości obrazem 3D, to nagle zapanowałaby moda na rozwiązania tego typu i szybko doczekałyby się one kolejnych odsłon, poprawek, innowacji. Póki co jednak niewiele wskazuje na to, by korporacja z Cupertino podążała w stronę trójwymiaru.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że na wykorzystanie nazwy Air nie zdecydował się jeden projektant czy jedno studio – propozycja takiego nazwania kolejnego smartfonu Apple przewija się w branży od pewnego czasu. I trudno się temu dziwić – przecież firma skorzystała już z takiego rozwiązania w przypadku innych produktów. Dlaczego miałaby nie powtórzyć tego zabiegu nazywając telefon, który zdaniem wielu będzie większy, ale jednocześnie cieńszy od poprzednika? Niektórzy daleko posuwają się w tym odchudzaniu i zdecydowanie wychodzą poza ramy wytyczone dla dzisiejszego biznesu mobilnego. A nawet gdyby możliwe stało się produkowanie inteligentnych telefonów o grubości 2-3 mm, to nie jestem pewien, czy sprawdziłyby się one w codziennym użytkowaniu. Tu w grę musiałyby już wejść zupełnie nowe rozwiązania opierające się w znacznej mierze na elastycznych komponentach. Prace trwają, zobaczymy, co z tego wyjdzie.

iPhone 6C

iPhone 6C

Kilka kwartałów temu Apple zaprezentowało iPhone’a 5C i wywołało tym modelem spore zamieszanie w branży. Do dzisiaj nie cichną pytania, czy był to sensowny ruch i czy korporacja stworzy następcę tego urządzenia. W Sieci pojawił się projekt iPhone’a 6C przy czym litera C nie nawiązuje do słowa Color (przynajmniej nie tylko do niego), lecz do Curved. Mamy zatem do czynienia z wygiętym sprzętem. Coś na kształt LG G Flex. Na kształt, ale nie jest to identyczne rozwiązanie – w przypadku projektu iPhone’a tylna ściana nie jest wygięta – tu w „banana” zamieniany jest sam ekran. Jedno z tych rozwiązań, o których można chyba śmiało powiedzieć, że nie doczeka się realizacji. Przynajmniej nie z logo Apple.

Na tym koniec? Zdecydowanie nie – projektów jest znacznie więcej i zapewniam, że do nich wrócę. Chociażby po to, by rozwikłać zagadkę urządzenia z grafiki tytułowej. Oglądając te propozycje, tworzone nierzadko przez amatorów-pasjonatów, kolejny raz pomyślałem o tym, o czymś kiedyś już pisałem: za sprawą nowych technologii, sieci społecznościowych, ludzie mogą dzisiaj dzielić się swoimi wizjami i pomysłami z innymi, zapewne nierzadko korzystają z tego firmy, które mogą zostać zainspirowane przez grafikę czy film. Nie wykluczam zatem, że któregoś dnia pomysły prezentowane na YouTube, uznawane dzisiaj za niemożliwe w realizacji, doczekają się wdrożenia i trafią do masowego klienta. A początkiem ich przygody będzie biurko licealisty poświęcającego wolny czas nowym technologiom…

Źródło grafiki: YouTube