Apple

"Tylko" 4 rzeczy, przez które natychmiast kupiłbym nowego iPhone'a

JS
Jakub Szczęsny
42

Są ludzie, którzy nie muszą mieć powodu, by kupić nowego iPhone'a. Gdy kupiłem swojego pierwszego, nie miałem absolutnie żadnego - po prostu chciałem spróbować "jak to jest". Potem wyruszyłem w podróż z Androidem. Z braku innych alternatyw poza systemem Google, znowu wróciłem do iOS na jeden z niższych, ale wspieranych jeszcze modeli. Pomówmy trochę o telefonie iPhone 14 - co by musiało się stać, żebym na pewno (i natychmiast) go kupił?

Telefony iPhone od Apple nie są oczywiście ósmym cudem świata, nie są też czymś o co warto się z ludźmi tłuc po głowach. Wiec tym bardziej śmieszą mnie pojawiające się w niektórych materiałach wojenki między zwolennikami obozów: apple'owskiego i google'owskiego. Są ważniejsze problemy na świecie. Bo na pewno nie jakiś tam telefon. Niemniej, smartfon jest dla mnie urządzeniem codziennie biorącym udział w pracy. Zadań w ciągu jednego dnia jest mnóstwo i część wykonuje w pełni lub w części właśnie na telefonie komórkowym. Oczekuję od takiego urządzenia, że po prostu będzie działać, nie zawiedzie mnie i przy okazji - odrobinę też ucieszy: jak każdego techowego "świra".

O wyższości Touch ID nad Face ID

Face ID jest niesamowicie wygodny i rzekłbym nawet, że jest efektowny. To naprawdę imponujące, że biometryka Apple oparta na skanie twarzy użytkownika, działa tak dobrze. Dobre zgranie sprzętu z oprogramowaniem skutkuje tym, że to odbywa się aż tak szybko. W swoim telefonie nie mam Face ID i wcale za nim jakoś nie tęsknię. Cenię sobie natomiast Touch ID i mam nadzieję, że wróci do większości nowych telefonów Apple w przyszłym roku.

Touch ID bowiem jest dużo wygodniejsze, kiedy płacimy. Czasami terminale mają umieszczone moduły NFC w takim miejscu, że zwyczajnie niewygodnie jest unieść telefon w taki sposób, by najpierw nas "zeskanował" i uwierzytelnił, a potem przeprowadził płatność. Gdy robię to za pomocą Touch ID, to o ile nie mam mocno zawilgoconych palców - wszystko działa tak, jak należy. Trzymam jedynie palec na fizycznym (haptycznym) przycisku z czytnikiem odcisków palców i... voila! Ale gdzie miałby się pojawić ten Touch ID w iPhone'ie 14? Cóż, jedynym sensownym rozwiązaniem byłby... zwyczajnie ekran. Ale ostatnie przecieki nie są zbyt optymistyczne, jeżeli chodzi o użycie technologii pozwalającej na skrycie skanu odcisków palców w wyświetlaczu.

Nie bijcie. A gdyby tak baterie były większe, ładowały się szybciej... również bezprzewodowo?

Wiem, iPhone 13 Pro Max to bateria o zawrotnej w apple'owskim świecie pojemności wynoszącej aż 4352 mAh. Spoko, w biedniutkim bądź co bądź, Redmi 8 miałem równe 5000 mAh. Oczywiście takich wyników długości pracy jak mocarz z Cupertino tam nie uświadczałem, ale i tak mogłem sobie bez problemu "wykręcić" jeden pełny dzień pracy bez doładowywania akumulatora. Telefon o rozmiarach iPhone'a 13 Pro Max mógłby mieścić w sobie spokojnie akumulator o 500 mAh większy (z minimalnymi szkodami dla grubości konstrukcji). Nikt chyba by nie pogardził dodatkowymi miliamperogodzinami.

Idźmy jednak dalej - w apple'owskim świecie na próżno szukać szybkiego ładowania. Flagowce produkowane obecnie przez innych producentów, są w stanie uzupełnić energię od 0 do 100 procent w jedynie 18 minut. To właśnie potrafi Vivo IQOO 7, jeden z mocarzy na tym polu. Tymczasem Apple siedzi w kącie, bawi się resorakami i wyjada klej szkolny z tubki.

Szybkie ładowanie to jedna z takich rzeczy, która przesądza o wygodzie użytkownika w trakcie korzystania z konkretnego sprzętu. Dlatego właśnie jestem zdania, że Apple powinno bezapelacyjnie dołączyć do wyścigu o szybko ładujące się baterie: bo niestety, ale konkurencja już naprawdę mocno odjechała. Bez obaw o kondycję akumulatorów: niedawno pisaliśmy o tym, że wpływ szybkiego uzupełniania energii na baterie nie jest szczególnie duży. Potwierdzają to też komentarze oraz maile skierowane na redakcyjną skrzynkę.

I ostatecznie, szybkie i bezprzewodowe ładowanie. To może pieśń odrobinę dalszej przyszłości, ale gdyby się udało to uzyskać w którymkolwiek z kolejnych iPhone'ów, to w momencie premiery miałbym już w rękach pieniądze ze sprzedanej nerki i czym prędzej ulokowałbym je w takim telefonie. Może nie miałbym nerki, ale miałbym świeżutkiego, nowiutkiego i mega funkcjonalnego iPhone'a!

Wyp... tfu. Spadajcie mi z tym notchem

Notch w ostatnich generacjach iPhone'ów to rzecz skandaliczna, tym bardziej obecnie. Ten w "trzynastkach" jest odrobinę mniejszy, ale... on i tak istnieje. Wiem, gdzieś trzeba zmieścić sensory, przedni aparat, ale no serio? Najbardziej innowacyjna i dbająca o design firma stworzyła rozwiązanie o finezji tępej siekiery i urodzie krateru po eksplozji bomby. Oczywiście, nie jest to rzecz która u mnie iPhone'y całkowicie dyskwalifikuje, ale z pewnością odrobinę... komplikuje moją sympatię do nich. Bo o ile reszta jest ciekawa i ładna, tak te notche po prostu są dla mnie nie do przyjęcia.

Apple prawdopodobnie rozstanie się z notchem jaki znamy już w kolejnej generacji, skrywając przedni aparat "pod" wyświetlaczem, w formie punchhole'a. Super, bardzo fajnie. Cieszę się. Tyle, że konkurencja ma to już od lat...

Zoom (prawie) nie do pobicia

Samsung Galaxy S20 Ultra ma 10-krotny zoom optyczny, który działa świetnie. Huawei Mate 40 Pro+ też to ma i jest to równie ciekawe. Natomiast Apple, o ile naprawdę bardzo mocno przyłożyło się do efektywności aparatu w trudnych warunkach oświetleniowych, HDR i szczegółowości, tak zoom gdzieś przepadł na deskach kreślarskich i zwyczajnie tam go nie zaprowadzono. Ostatnie przecieki jednak mówią, że firma Semco będzie prawdopodobnym dostawcą teleobiektywów do iPhone'ów 14 i wreszcie uświadczymy tam 10-krotnego zoomu. Mam jedynie szczerą nadzieję, że Apple nie postanowi swojego rozwiązania nazywać przełomowym na konferencji produktowym. Bo aż będzie się chciało powiedzieć Apple: "chyba was tam głowa boli w Cupertino...".

Kochani, tylko cztery - ale istotne rzeczy. Sekcja komentarzy jak zwykle jest Wasza i napiszcie proszę, jakie rzeczy spowodowałyby, że od razu kupilibyście iPhone'a? Przypominam (choć nie muszę) - nie musicie się ze mną zgodzić. Właściwie to nawet wolę, jak się ze mną nie zgadzacie. Dobrego weekendu!

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu