40

iOS 11 wciąż działa marnie. Nawet jeśli nowa wersja tego nie zmieni, to ma asa w rękawie

iOS 11 nie może poszczycić się najlepszą oceną — to najgorsza z dotychczasowych wersja mobilnego systemu Apple. Niedopracowana, pełna (nierzadko rażących) błędów i niedociągnięć. Dlatego wszyscy z niecierpliwością wyczekują ich kolejnych, poprawionych, wydań. A wygląda na to, że nadchodząca odsłona oznaczona numerkiem 11.2 będzie miała do zaoferowania coś więcej, niż tylko poprawki.

Tegoroczne modele iPhone’ów przyniosły jedną z nowości, na którą wielu użytkowników smartfonów czekało od lat. Chodzi oczywiście o moduł ładowania bezprzewodowego, którego nareszcie doczekali się użytkownicy przenośnych urządzeń Apple. I w obecnej formie możemy liczyć co najwyżej na 5W mocy — ale najnowsza wersja iOS, oznaczona numerkami 11.2, miałaby to zmienić. Przynajmniej zweryfikowanych, certyfikowanych, akcesoriów od kilku firm.

Już wkrótce iPhone’a szybciej naładujesz bezprzewodowo. Jest jednak „ale”

Od razu warto zaznaczyć, że nie ma tutaj mowy o jakimś demonie szybkości — standard Qi 1.2 z którego korzystają urządzenia pozwala do wykorzystania w tym celu 15W. Najnowsza odsłona iOS, owszem, pozwoli szybciej ładować sprzęty. To już nie 5, a 7,5W — trzeba jednak liczyć się z tym, że mogą na to liczyć wyłącznie użytkownicy korzystający z akcesoriów certyfikowanych przez Apple od firm takich jak Mophie czy Belkin. Pozostałe urządzenia wciąż będą miały nałożone ograniczenia do 5W, których powodem jest prawdopodobnie kwestia dbania o bezpieczeństwo ich użytkowników.

Szybsze ładowanie iOS 11.2? Miło, a czy system będzie znowu działał jak należy?

Bezprzewodowe ładowanie to opcja, z której żal nie skorzystać, jeżeli już zdecydowaliśmy się na zakup najnowszych sprzętów firmy. Problem polega jednak na tym, że szybsze ładowanie — choć cieszy — nie rozwiązuje całego pakietu pozostałych problemów. W tym, rzecz jasna, kłopotów ze stabilnością, zanikającym dotykiem, problemami z odwracaniem ekranu czy… niepoprawnymi rachunkami w kalkulatorze, który zaczyna się gubić. Czy wszystko będzie znowu wyglądało jak należy, okaże się już wkrótce — na ten moment wspomniana wersja systemu doczekała się kolejnej bety dla deweloperów. Stabilna wersja miałaby trafić w nasze ręce w przeciągu najbliższych 3-4 tygodni.

To co zaserwowano nam przy najnowszej wersji iOS od początku wydaje się nieśmiesznym żartem. Przede wszystkim dlatego, że system wciąż jest jeszcze młodym i wszyscy doskonale pamiętamy czasy, kiedy każda kolejna odsłona systemu mobilnego Apple działała szybko i bez najmniejszych problemów. A nawet jeżeli takie zaczęły następować — niemal w mgnieniu oka je łatano dbając o zadowolenie klientów i najwyższą jakość. Tak źle jak teraz jeszcze nigdy nie było. I chociaż każda kolejna aktualizacja łata niedociągnięcia próbując zamaskować to co nie działa, to do ideału wciąż jeszcze sporo brakuje. Sam wciąż doświadczam problemów z dotykiem który… ni z tego, ni z owego, przestaje reagować na moje polecenia i bez zablokowania smartfona właściwie niewiele mogę zdziałać. Cóż, pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że Apple weźmie się w końcu w garść i raz na dobre zażegna problemy i skupi się na implementacji i wsparciu nowych rozwiązań. Wypadałoby, bo konkurencja nie śpi — a wręcz przeciwnie…

Źródło: MacRumors