ios 11 - wygląd panelu w smartfonie Apple
193

iOS 11 to blamaż – tak źle jeszcze chyba nie było

Na przestrzeni lat korzystałem z wielu wersji iOS-a - wszystko zaczęło się od jednego z wydań iPhone OS 3 na pierwszym iPhonie (2G). Od tamtej pory w miarę regularnie wymieniałem telefon na nowszy, a co roku wyczekiwałem nowości przygotowanych przez Apple, które trafią do mnie w kolejnym wydaniu systemu iOS. Nie potrafię sobie przypomnieć, by choć raz finalne wydanie platformy i pierwsze poprawki były pełne tylu błędów i sprawiały tyle problemów.

Wczorajszego wieczora iPhone przypomniał mi o dostępności aktualizacji 11.0.3. To już trzecie wydanie pełne poprawek, które mają zlikwidować najbardziej rażące i odczuwalne niedociągnięcia w jedenastej wersji systemu mobilnego Apple. Jestem pełen obaw przed instalacją łatki, ponieważ dwie poprzednie nie tylko nie poprawiły niektórych błędów, ale stworzyły nowe.

Problemy w iOS 11

Problem z dźwiękami powiadomień istnieje od samego początku. iPhone nie wydaje żadnych dźwięków, powiadomienia zachowują się jak nieme. Przegapiłem przez to kilka wiadomości i kilka e-maili, nic wielkiego, ale sam problem jest irytujący. Tym bardziej, że pojawiał się i znikał zupełnie z zaskoczenia. W jednej chwili wszystko działa w porządku, bym sekundę później zorientował się, że podczas wprowadzania tekstu nie słyszę charakterystycznych piknięć. Jedynym rozwiązaniem jest restart telefonu. Pojawiały się też doniesienia o problemach z reakcją iPhone’ów na dotyk – tę kwestię iOS 11.0.3 też ma rozwiązać, ale czy posiadacze 6s-ów będą skłonni tak szybko zdecydować się na aktualizację?

Ładowanie telefonu dwa razy dziennie

Nie sądziłem, że drenaż baterii dojdzie to takiego poziomu, że potrzebne będzie ładowanie telefon dwa razy w ciągu dnia. Największą pozytywną zmianę, jakiej doświadczyłem po zmianie iPhone’a 6 na 7 był właśnie znaczny wzrost czasu pracy na jednym ładowaniu – choć z urządzenia korzystam często i intensywnie, to pod wieczór wciąż miałem do dyspozycji około 30% energii w akumulatorze. Obecnie, stan 30% osiągam między godziną 13 a 14. W trybie bezczynności – w kieszeni czy na biurku – iPhone bardzo szybko traci energię, a uruchomienie kilku aplikacji i przełączanie się pomiędzy nimi powoduje spadek o 10%, a czasem nawet 15%. Ku mojemu zdziwieniu, aktualizacje co nieco poprawiły sytuację, ale do osiągów z iOS 10 niestety jeszcze bardzo daleko.

Usunięcie złącza słuchawkowego jack skierowało wielu użytkowników ku bezprzewodowym słuchawkom. Jestem jedną z tych osób, a oprócz słuchawek sięgam także po bezprzewodowe głośniki z Bluetooth. Zanim nie zainstalowałem iOS 11.0.2 wszystko było tak, jak powinno być. Od kilku dni walczę z problemem zacinania się, przyspieszania odtwarzania i pomijania kawałków utworów – na szczęście tylko na jednym z urządzeń (głośnik), ale wcześniej nic takiego się nie zdarzało. Oczywiście głośnik działa poprawnie z innymi telefonami.

Do tego wszystkiego należy doliczyć problemy z połączeniami głosowymi (relacja z pierwszej ręki) oraz niektórymi aplikacjami – po otwarciu powiadomienia wita mnie ciemny ekran z wyświetloną klawiaturą. Czasem bez. Nie ma co liczyć na wczytanie się zawartości programu – trzeba ją manualnie zamknąć i uruchomić ponownie.

Strach zainstalować iOS 11.0.3

iOS 11 jest pełen mniejszych i większych nowości, które bardzo szybko polubiłem, ale nie potrafię sobie przypomnieć, by którakolwiek z wcześniejszych dużych aktualizacji sprawiała tyle problemów na tylu różnych urządzeniach. Pytanie więc brzmi, z czego to wynika? Czy to niechlujstwo? O tym, że Apple zatraciło swoje przywiązanie do szczegółów już nie muszę przypominać, ale brak pragnienia utrzymania dobrego zdania o niezawodności i bezproblemowości iOS-a jest wręcz zadziwiający. Nigdy wcześniej nie obawiałem się instalacji aktualizacji poprawkowych dla iOS, gdyż byłem pewien, że tym razem Apple nie mogło pozwolić sobie na wpadkę.

Już nie jestem tego taki pewien.