10

Internet dzieli się na dwie grupy – neutralny i preferencyjny

Internet jest neutralny i wolny. Nie ma w nim żadnego zarządzającego podmiotu, a „jedynie” próby filtrowania treści czy podsłuchiwania użytkowników. Jest on także tworem żywym i podlega ciągłym zmianom. Przez decyzje polityków i sądów podzieli się teraz na dwie grupy – w Europie nadal pozostanie neutralny i równy dla wszystkich, natomiast w USA operatorzy będą […]

Internet jest neutralny i wolny. Nie ma w nim żadnego zarządzającego podmiotu, a „jedynie” próby filtrowania treści czy podsłuchiwania użytkowników. Jest on także tworem żywym i podlega ciągłym zmianom. Przez decyzje polityków i sądów podzieli się teraz na dwie grupy – w Europie nadal pozostanie neutralny i równy dla wszystkich, natomiast w USA operatorzy będą mogli pobierać opłaty za szybsze ładowanie się stron czy filmików.

Już od stycznia neutralność Internetu w USA należy do przeszłości. Gdyby Antyweb działał w Stanach i świadczył usługi, których jakość zależy od szybkości łącza, to byłaby to dla niego ogromna zmiana. Otóż, mógłby dogadać się z operatorami, że za odpowiednią opłatą zapewni mu większą przepustowość w porównaniu do innych stron. Polegałoby to np. na tym, że przeglądarkowe gierki, albo filmiki działałyby szybciej na Antywebie, a nie gdzie indziej.

Nie trzeba Sherlocka, aby wywnioskować, ze taka polityka jest w interesie operatorów. Już w przeszłości blokowali oni usługi takie jak P2P, albo VOiP, co było widocznym naruszeniem zasad konkurencyjności. Teraz bez przeszkód mogą pobierać w USA opłaty np. od Netflixa czy YouTube’a i w zamian zapewniać im lepszy transfer.

net-neutrality

Jakie to będzie miało konsekwencje? Moim zdaniem może doprowadzić do zamknięcia rynku na nowy pomysły. Tylko większe podmioty będą miały odpowiednio zasobne konta, aby zapewniać swoim użytkownikom najlepszy komfort korzystania ze swoich usług. Nawet wtedy, kiedy pojawi się jakiś nowy gracz ze świeżymi pomysłami, to bardzo wątpliwe jest aby nagle przyciągnął do siebie tabuny użytkowników. W Internecie liczy się szybkość, co dobitnie pokazuje e-commerce, gdzie klient, jeśli ma czekać dłużej niż 3 sekundy na załadowanie się danej strony, to po prostu przerzuca się na usługi konkurencji.

Na szczęście kompletnie inne podejście stało się ostatnio udziałem Parlamentu Europejskiego, który wybrał neutralność sieci. Wraz z odejściem od roamingu, konsumenci mogą liczyć także na ochronę kolejnego bastionu ich wolności w sieci.Ten dualizm jest widoczny zresztą także w podejściu do ochrony danych, które jest zupełnie inne na terenach rozdzielonych Atlantykiem.

Internet właśnie dlatego rozwija się tak szybko, że przez całą swoją historię był tworem rozwijającym się organicznie, który często sam sobie ustalał zasady funkcjonujące w cyfrowych środowiskach. Nieco naciągając obraz sytuacji różnicę pomiędzy rynkami, europejskim i amerykańskim, można porównać do problemów polityki patentowej, której skomplikowane mechanizmy utrudniają obieg pomysłów i rozwój całej branży. Przyszłość pokaże, które rozwiązanie lepiej sprawdzi się w praktyce, choć ja zdecydowanie wybieram model unijny.

Socket for Internet connection via Shutterstock

Foto