18

Inteligentne aktualizacje aplikacji na Androidzie. Koniec z pobieraniem setek megabajtów na próżno

Aplikacje na Androida stają się coraz większe  i bardziej „opasłe”. Nikogo już nie dziwią gry ważące kilkadziesiąt (a nawet kilkaset) megabajtów. I dlatego ostatnia zmiana w systemie aktualizacji jest tak bardzo istotna z punktu widzenia użytkowników. Oznacza ona bowiem, że nie będziemy musieli już pobierać całej aplikacji od nowa, a tylko te dane, które uległy […]

Aplikacje na Androida stają się coraz większe  i bardziej „opasłe”. Nikogo już nie dziwią gry ważące kilkadziesiąt (a nawet kilkaset) megabajtów. I dlatego ostatnia zmiana w systemie aktualizacji jest tak bardzo istotna z punktu widzenia użytkowników. Oznacza ona bowiem, że nie będziemy musieli już pobierać całej aplikacji od nowa, a tylko te dane, które uległy zmianie.

Aktualizacje delta po raz pierwszy zostały zapowiedziane na tegorocznej konferencji Google I/O. Nazwa tego rozwiązania nie jest przypadkowa. Grecka litera delta w matematyce oznacza różnice pomiędzy dwoma obiektami. I tak też ma działać cały system. Smartfon czy tablet po uruchomieniu procesu aktualizacji będzie pobierał tylko część danych aplikacji – tych, które uległy zmianie. Pozostałe części składowe pozostaną nienaruszone. Co jednak ciekawe, developerzy nie muszą robić absolutnie nic w tym kierunku, by ich programy stały się kompatybilne z nowym systemem – mechanizm Google zadba o wszystko. Podobnie sprawa się ma z użytkownikami, którzy do skorzystania z nowej funkcji nie muszą nawet aktualizować klienta sklepu Google Play.

Aktualizacja delta w Androidzie nie są nowością. Ponad rok temu zawitały one w systemie aktualizacji oprogramowania iOS 5 i działają w sposób bardzo podobny do opisywanego rozwiązania Google. Do AppStore Apple planuje je wprowadzić natomiast wraz z szóstą wersją swojej mobilnej platformy. Trochę dziwi fakt, że producent zielonego robota dopiero teraz zdecydował się na taki krok. Już od jakiegoś czasu aplikacje na Androida cechują duże gabaryty. O ile w przypadku zwyczajnych programów użytkowych nie jest to tak odczuwalne, o tyle podczas pobierania nowych wersji gier może nieźle nadszarpnąć nasz pakiet danych (jeśli pobieramy przez 3G). Bardziej rozbudowane produkcje mają po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset megabajtów. I teraz wyobraźcie sobie, że producent wypuszcza nową, wersję z masą fajny nowości. Pobieracie ją tylko po to, żeby dzień później dowiedzieć się o jakimś hotfiksie niezbędnym do prawidłowego działania gry. Aktualizacje delta mają być skutecznym remedium na takie problemy.

Ale nie tylko nasze pakiety danych odczują ulgę. W końcu pobieranie danych może mocno nadszarpnąć stan baterii i na dłuższą chwilę obciążyć nasze urządzenie (chyba, że dysponujemy high-endowym sprzętem za kilka tysięcy…). Nie wspominając już o znacznie mniejszej ilości czasu, który należy poświęcić na aktualizację.

Teoretycznie nowy mechanizm powinien już działać i najnowsze aktualizacje aplikacji go wykorzystują. W praktyce sam padłem ofiarą kilku błędów, które skończyły się koniecznością odinstalowania i ponownego zainstalowania kilku programów. Mam nadzieję, że Google ciągle nad tym pracuje i niebawem wszystko będzie działać jak w zegarku.

Teraz tylko pozostaje czekać na drugą ważną zmianę w Google Play, którą zapowiedziano na konferencji I/O, a mianowicie nowe szyfrowanie plików aplikacji, które ma wyeliminować problem piractwa będącego plagą Androida.

źródło grafiki: Android Police