0

Intel pakuje duże pieniądze w… motoryzację. Samochodu nie stworzy, ale swoje i tak ugra

Przestaje dziwić to, że firmy, nawet te, którym teoretycznie daleko jest do biznesu motoryzacyjnego, pakują pieniądze w tę branżę. Na tym rynku dzieje się coś naprawdę dużego, wczoraj zastanawiałem się, czy tę rewolucję mogą jeszcze zahamować ewentualne zawirowania polityczne. Dochodzę do wniosku, że nie - zmiany posunęły się już zbyt daleko, zbyt duże pieniądze zostały w to wpompowane, by teraz się z tego wycofywać. Kolejnym graczem, który wyciąga portfel jest Intel. Tym razem nie będzie jednak przejęć. Przynajmniej na razie.

Intel od lat działa na rynku motoryzacyjnym i w jego okolicach, wśród jego partnerów znajdziemy producentów samochodów czy systemów dla tychże. Nie oznacza to jednak, że firma osiągnęła w tym biznesie wszystko i stała się hegemonem. Co więcej, jeśli korporacja chce być obecna w tym sektorze, musi reagować na wydarzenia na rynku. A tu dzieje się całkiem sporo. Niedawno pisałem np., że rywal Intela, korporacja Qualcomm zamierza za kilkadziesiąt miliardów dolarów przejąć NXP Semiconductors. Cel? Znalezienie nowego źródła przychodów, zakorzenienie się właśnie w segmencie moto:

Postanowiono postawić na dywersyfikację, przejęto firmę, która ma mocną pozycję w biznesie motoryzacyjnym, która tworzy komponenty i rozwiązania dla szeroko pojętego Internetu rzeczy. Dwa lata temu, podczas imprezy CES miałem okazje oglądać stoiska Qualcomm oraz Intela i było tam widać, że chcą „wepchnąć” swoje układy wszędzie – Qualcomm potwierdza teraz te dążenia, przy czym nie zamierza tego realizować na własną rękę. Pozycja NXP na wspomnianym rynku motoryzacyjnym to solidny argument przymawiający za przejęciem, wszyscy widzimy przecież, co dzieje się w tym biznesie, jak się on zmienia pod kątem pakowania elektroniki do pojazdów. Nie chodzi już nawet o prace nad autonomicznymi pojazdami – każda z tych maszyn ma być podłączona do Sieci, ma się stać jeżdżącym komputerem. A ktoś przecież musi dostarczyć podzespoły producentom aut.[źródło]

Nie tylko Qualcomm postanowił wyłożyć wielkie pieniądze, by zaistnieć w tej branży – na początku tygodnia pisałem, że Samsung za 8 mld dolarów przejmuje korporację Harman, której większość przychodów pochodzi ze współpracy z producentami samochodów:

Przejmowana firma to bardzo mocny gracz na polu… motoryzacji. W informacji prasowej towarzyszącej przejęciu wspomina się, że z 7 mld dolarów przychodu wypracowanego przez korporację w ciągu 12 miesiecy (do 30 września), aż 65% pochodzi z działki moto. Składają się na to m.in. systemy audio montowane w autach, ale zagadnienie jest znacznie bardziej rozbudowane, wchodzimy na pole tzw. connected car. W komponenty i systemy pochodzące od tego producenta wyposażonych jest dzisiaj kilkadziesiat milionów aut na całym świecie. A to dopiero początek – przecież wielkie zmiany w segmencie motoryzacyjnym dopiero przed nami.[źródło]

Mocne zagrania, prawda? Intelowi nie pozostaje nic innego, jak uczestniczyć w tym wyścigu – w przeciwnym wypadku może powtórzyć się historia z rynku mobilnego. Tę rewolucję amerykańska korporacja przespała, pozwoliła rozwinąć skrzydła wspomnianemu Qualcommowi. Po jakimś czasie próbowano naprawić błąd, ratować sytuację, ale było za późno. W mediach powtarzano swego czasu, że właśnie za ten błąd Paul Otellini musiał oddać fotel CEO. Jego następca Brian Krzanich nie zamierza iść w ślady poprzednika, nie chce być kojarzony z przespaniem jakichś zmian. Dlatego inwestuje.

W ciągu najbliższych dwóch lat Intel Capital, czyli ramię inwestycyjne firmy, zamierza wydać ćwierć miliarda dolarów na rozwój technologii związanych z jazdą autonomiczną.

These investments will drive the development of technologies that push the boundaries on next-generation connectivity, communication, context awareness, deep learning, security, safety and more. Drilling down into the areas that will be fueled by the fresh investments, Krzanich highlighted technologies that will drive global Internet of Things (IoT) innovation in transportation; areas where technology can directly mitigate risks while improving safety, mobility, and efficiency at a reduced cost; and companies that harness the value of the data to improve reliability of automated driving systems.[źródło]

A zatem Intel nie zamierza na własną rękę tworzyć autonomicznego samochodu – to działanie byłoby przesadą i marnowaniem pieniędzy. Korporacja będzie raczej wspierać rynek z tylnego siedzenia licząc na to, że sektor „odpali”, a firma zarobi na rozwoju Internetu rzeczy, który od kilku lat jest w kręgu jej zainteresowań. W informacji prasowej szczególną uwagę przyciąga jednak motyw danych. Inteligentny, autonomiczny, podłączony samochód będzie wyposazony w masę elektroniki, która nieustannie będzie wytwarzać dane. Jeśli wierzyć prognozom, jedno auto może dostarczyć nawet 4 TB informacji każdego dnia. Powtórzę: 4 TB, czyli 4000 GB.

Ta liczba robi wrażenie. Wyobraźmy sobie teraz, że po ulicach jeździ nie kilka milionów takich aut, lecz kilkadziesiąt, a docelowo nawet kilkaset (już teraz po drogach porusza się ponad miliard aut, a liczba ma rosnąć). Ilość danych produkowanych przez te pojazdy będzie porażająca. I tu pojawia się… Intel. Przecież to właśnie Intel mocno rozwija biznes serwerów, dostrzega w nim stabilny filar, który docelowo może przyćmić segment PC. Im szybciej na rynek trafią miliony aut nafaszerowanych elektroniką, tym lepiej dla Intela – nawet, jeśli nie będzie to ich elektronika. Korporacji będzie zależało na skoku technologicznym w segmencie motoryzacyjnym tak, ja zależy np. Uberowi, który pracuje nad pojazdami autonomicznymi, by wyeliminować największy koszt swojej działalności: wynagrodzenia dla kierowców.

Tak wygląda dzisiejsza branża motoryzacyjna: kasę w rozwój pakują firmy, które same nie tworzą samochodów…