3

My tu gadu gadu o Apple, a Qualcomm płaci 47 mld dolarów za współtwórców NFC

Na krótko przed premierą nowego sprzętu Apple, media obiegła informacja, iż korporacja Qualcomm zamierza przejąć firmę ze swojej branży, NXP Semiconductors za 47 mld dolarów. Porażająca suma, ale jednocześnie jest to kolejna duża transakcja na tym polu, trudno mówić o totalnym zaskoczeniu. Po co amerykańska korporacja otwiera tak szeroko portfel? Ponieważ chce się uniezależnić od segmentu, który uczynił ją potężną: od mobile.

Qualcomm postanowił przebić i Intela, który przejął Alterę za ponad 16 mld dolarów, i Softbank płacący za ARM 32 mld dolarów. Przywołane już 47 mld dolarów robi wrażenie, chociaż nie jest to największa transakcja w branży. Swoją drogą, ostatnio często pojawiają się plotki lub potwierdzone informacje dotyczące tak dużych przejęć: na rynku przepływają olbrzymie pieniądze. Wiadomo już kto kupuje, wiadomo za ile, media podają, że Qualcomm zapłaci pieniędzmi, a nie akcjami, ale większość osób zadaje sobie pytanie: co właściwie jest przejmowane?

NXP Semiconductors to gracz może mniej znany, ale przy tym większy (pod względem liczby zatrudnianych pracowników) od Qualcomma. To holenderska firma działająca w kilkudziesięciu krajach, w ubiegłym roku jej przychody wyniosły ponad 6 mld dolarów. W opisach biznesu wspomina się m.in. o współtworzeniu technologii NFC, rozwiązania dość powszechnie kojarzonego i stosowanego. Warto wspomnieć, że europejski gigant niedawno sam dokonał dużego przejęcia: w roku 2015 połączył się z firmą Freescale Semiconductor, którą wyceniano wówczas na blisko 12 mld dolarów.

Ten ostatni biznes ma długą i bogatą historię: powstał jeszcze w latach 40. ubiegłego stulecia i był jednym z pionierów branży półprzewodników. Przez dekady funkcjonował jako oddział korporacji Motorola, firma została wydzielona ze struktur legendy w roku 2004. Producent dostarczał komponenty przeróżnym klientom, brał udział w wielu projektach i pisał historię Doliny Krzemowej, a szerzej całej branży IT. Biorąc to pod uwagę, można stwierdzić, że Qualcomm przejmuje nie jedną, lecz dwie firmy – wydaje się mało prawdopodobne, by w ciągu kilku kwartałów Freescale Semiconductor został w pełni wchłonięty przez NXP Semiconductors.

Wracam do pytania o powody. Te są w miarę oczywiste, nie ukrywa ich sam Qualcomm. Zdecydowana większość przychodów tego producenta pochodzi dzisiaj z rynku mobilnego. Ten jest potężny, wielki i wart miliardy dolarów, ale po pierwsze nie rośnie już bardzo dynamicznie, a po drugie, robi się na nim ciasno. Przecież Qualcomm musi się tu ściągać m.in. z korporacją MediaTek, dostrzega, że Samsung czy Huawei pracują nad własnymi układami. Firma może i wygrała z Intelem, ale za jakiś czas mogłaby podzielić los konkurenta. I co wtedy? Intel ma jeszcze pecety, jest silny na polu serwerów, a jakim drugim silnym filarem może się pochwalić Qualcomm?

Postanowiono postawić na dywersyfikację, przejęto firmę, która ma mocną pozycję w biznesie motoryzacyjnym, która tworzy komponenty i rozwiązania dla szeroko pojętego Internetu rzeczy. Dwa lata temu, podczas imprezy CES miałem okazje oglądać stoiska Qualcomm oraz Intela i było tam widać, że chcą „wepchnąć” swoje układy wszędzie – Qualcomm potwierdza teraz te dążenia, przy czym nie zamierza tego realizować na własną rękę. Pozycja NXP na wspomnianym rynku motoryzacyjnym to solidny argument przymawiający za przejęciem, wszyscy widzimy przecież, co dzieje się w tym biznesie, jak się on zmienia pod kątem pakowania elektroniki do pojazdów. Nie chodzi już nawet o prace nad autonomicznymi pojazdami – każda z tych maszyn ma być podłączona do Sieci, ma się stać jeżdżącym komputerem. A ktoś przecież musi dostarczyć podzespoły producentom aut.

Tak „uzbrojony” Qualcomm może z nadzieją patrzeć w przyszłość. Chociaż sprawa nie będzie prosta i pomijam tu już kwestię konkurencji: amerykańska firma musi opanować to przejęcie (najpierw potrzebna jest zgoda regulatorów), objąć cały biznes i zrestrukturyzować go. Potrzebne będą cięcia, scalanie poszczególnych struktur. Warto wspomnieć, że NXP posiada własne zakłady produkcyjne, a dla Qualcomma to coś nowego. Firma podejmuje duże ryzyko i musi się spiąć, jeśli chce wygrać rynek tym przejęciem.