9

Instagram rozpoczyna walkę z dezinformacją. Wszystkich upartych odetnie od wybranych funkcji

Instagram nareszcie poczynił krok ku lepszemu w walce z sianiem dezinformacji.

Sianie dezinformacji jest łatwiejsze niż kiedykolwiek. Szczególnie że mimo upływu lat, wielu użytkowników wciąż traktuje internet jako jednolitą masę. Czytałem w internecie, widziałem w internecie, źródło: internet. Czytelnicy i widzowie wciąż nie zwracają uwagi na źródła, nie sprawdzają autorów czy miejsc w których trafiają na informacje. Dla nich między zwykłym brukowcem szukającym sensacji gdzie tylko się da, a serwisem prowadzonym przez naukowców, nie ma właściwie żadnej większej różnicy. I to internet, i to internet. A jak jeszcze znajomi z serwisów społecznościowych coś podadzą dalej, to już wiadomo, że lepszej prawdy nie ma. Podobno. Bo Facebook (a dokładniej — jeden z ich produktów, Instagram) robi krok w dobrym kierunku w walce z dezinformacją.

Zobacz też: Instagram chce zmusić wszystkich do logowania się. Wartościowe zmiany znikają pod płaszczem kontrowersji

Facebook (rozumiany jako serwis społecznościowy, nie gigant zarządzający innymi produktami) to dla mnie narzędzie będące w pierwszym rzędzie tych, które sieją dezinformacje… i jeszcze mają szanse na tym zarobić. Niby po skandalu Cambridge Analytica wprowadzono tam dużo zmian które mają pomóc walczyć z problemem, ale nie powiedziałbym, aby efekty były jakieś zniewalające — no i wciąż potrafią być bardzo groźne. Ale ekipa odpowiedzialna za tamtejsze produkty co rusz przedstawia nowe narzędzia, które mają pomóc w walce z nieprawdziwymi informacjami. Automatyczne oznaczanie wpisów które kipią od bzdur, rozszerzanie programu sprawdzania informacji na cały świat. A teraz także wsparcie dla Instagrama, który mimo że ma tych samych właścicieli — jest oddzielną platformą, skupiającą się na obrazkach i wideo, a nie pisaniu nieskończenie długich historyjek. Mimo wszystko użytkownicy chętnie udostępniają wpisy między serwisami, dlatego też gigant postanowił rozszerzyć wsparcie dla walki z dezinformacją także tam. Za każdym razem kiedy wpis oznaczony przez narzędzia do weryfikowania informacji zostanie oflagowany jako taki z fałszywymi informacjami, zostanie on również stosownie oznaczony po udostępnieniu w serwisie. Mowa o dodatkowej warstwie graficznej z napisem: fałszywe informacje, a niewykluczone też, że znajdzie się również wyjaśnienie tego, skąd się wzięło. Jednocześnie gigant ostrzega, że użytkownicy którzy będą widywać je regularnie mogą stracić dostęp do zakładki Odkrywaj oraz hashtagów.

Szczerze mówiąc nie wierzę w jakąś szaloną skuteczność tego narzędzia, a sam fakt że takie próby podejmowane są dopiero w 2019 uważam za nieśmieszny żart. Mimo wszystko lepiej późno niż wcale — bo choć wszyscy biją na alarm, informują, uczą by sprawdzać informacje i weryfikować wszystkie niepewne treści które widzą online, to jednak większość użytkowników nic sobie z tego nie robi, a każdy post przeczytany w sieci traktuje jak najprawdziwszą prawdę…

Źródło