Od pewnego czasu w ofercie Legimi jest dostępny nowy czytnik ebooków za złotówkę - PocketBook Touch Lux 3. Sprawdzamy, czy jest to właściwy sprzęt do rozpoczęcia swojej przygody z e-czytaniem.

Legimi już od pewnego czasu daje swoim klientom możliwość zakupu czytnika za złotówkę. Dotąd były to modele Obsidian InkBook, którymi zajmowaliśmy się na Antywebie jakiś czas temu. Od niedawna w ich ofercie pojawił się PocketBook Touch Lux 3. Wydawać by się mogło, że czytnik za złotówkę (w dwuletnim abonamencie za 55 zł) jest odpowiednim wyborem dla osób, które z ebookami mają styczność już od dawna. W praktyce jednak ten model w wolnej sprzedaży jest dostępny w cenie ok. 460-470 złotych. To czyni go modelem konkurującym m.in. z Kindle Paperwhite. Nie mamy zatem do czynienia ze sprzętem low-endowym.

Konstrukcja i wykonanie

Czytnik ma prostą konstrukcję. Od dołu nieco mocniej go zaokrąglono, dzięki czemu lepiej leży w dłoni. Przód i krawędzie wykonano z szarego plastiku (warto jednak od razu zaznaczyć, że ogółem dostępne są trzy warianty kolorystyczne – w Legimi znajdziemy jednak tylko ten jeden). Tył jest czarny, gumowany i nieco zgrubiony przy dolnej krawędzi (znów rozwiązanie poprawiające uchwyt). Warty uwagi jest na pewno panel z fizycznymi przyciskami umieszczony tuż pod ekranem. Począwszy od lewej strony są to: home, dwustopniowy guziczek przełączania stron oraz menu. Wszystkie mają bardzo niski skok, ale wyraźne i głośne kliknięcie, co pozwala korzystać z nich w sposób bezwzrokowy. Złącze MicroUSB, slot na karty MicroSD (obsługuje nośniki do 32 GB) oraz przycisk power umieszczono na dolnej krawędzi.

Ogółem czytnik wydaje się być dość solidnie wykonany. Obudowa jest cienka i mierzy zaledwie 8,3 mm. Nie dziwi mnie zatem, że przy mocniejszym uścisku lekko się wygina. Nie towarzyszy temu jednak żadne trzeszczenie. Nie uświadczyłem też żadnych poluzowanych elementów. Jest ok.

Co jednak z ergonomią? PocketBook Touch Lux 3 jest lekki i waży zaledwie 208 gramów. Zatem nawet przy dłuższym czytaniu nie męczy dłoni. Gumowany tył jest przyjemny w dotyku, a zaokrąglone dolne rogi nie wpijają się w dłoń podczas trzymania. Problemem mogą być przyciski przełączania stron, które wymagają od nas określonego chwytu. Co prawda, zawsze możemy skorzystać z ekranu dotykowego. Muszę jednak przyznać, że o wiele lepiej sprawdzają się guziczki po bokach ekranu, jak np. w Kindle’ach.

Warto od razu dodać, że wraz z czytnikiem od Legimi otrzymujemy oryginalne etui. Trzeba przyznać, że prezentuje się ono bardzo dobrze i powinno skutecznie chronić nasz czytnik przed wszelakimi uszkodzeniami.

Ekran i bateria

Ekran jest jednym z największych atutów opisywanego PocketBooka Touch Lux 3 – a przynajmniej tak deklaruje producent. Zastosowanie znalazł tutaj panel E Ink Carta o przekątnej 6 cali. Jego rozdzielczość to 1024 x 758 px. Daje to nam zagęszczenie pikseli rzędu 212 PPI. Dość standardowy rezultat, który niestety mocno odstaje od tego, co mogą zaoferować najnowsze Kindle z ekranami o znacznie wyższych rozdzielczościach. Niemniej nie jest tragicznie i na urządzeniu czyta się względnie przyjemnie. Powiem nawet, że większość użytkowników nie powinna narzekać – przynajmniej do czasu, aż doświadczą paneli E Ink o większym zagęszczeniu pikseli.

Ekran został wyposażony w podświetlenie, które na najwyższych ustawieniach potrafi być bardzo intensywne. Na szczęście skala jest dość szeroka, a więc z pewnością każdy wyreguluje światło w zależności od swoich preferencji i panujących wokół warunków. Nic nie stoi też na przeszkodzie. aby je wyłączyć całkowicie. Diody umieszczono pod dolną krawędzią ekranu, co daje się niestety zauważyć. Niemniej podświetlenie jest dość równomierne i nie powinno stanowić powodów do narzekań.

Panele dotykowe w czytnikach na ogół nie grzeszą responsywnością i nie inaczej jest tym razem. To chyba najsłabszy element całej konstrukcji. Niektóre polecenia trzeba wydawać kilkukrotnie, aby „zaskoczyły”. Inne bywają rozpoznawane niewłaściwie. Może miałem pecha, albo za duże oczekiwania. Albo… trafiłem na wadliwy model. Całe szczęście, że po załadowaniu książki możemy używać już tylko fizycznych guziczków przełączania stron…

Zastosowany litowo-jonowy akumulator ma pojemność 1500 mAh. Czytnik testowałem 3 tygodnie po 0,5-2 godz. dziennie i w tym czasie poziom naładowania spadł do 50 proc. Spodziewam się zatem, że nawet przy bardzo intensywnym korzystaniu powinna spokojnie wystarczyć na ponad miesiąc.

Oprogramowanie i możliwości

PocketBook Touch Lux 3 pracuje pod kontrolą mocno zmodyfikowanej wersji Androida (lecz bez dostępu do sklepu Google Play). Czytniki PocketBook zawsze miały to do siebie, że oprogramowanie wypełniano całą masą dodatkowych funkcji i aplikacji. Nie inaczej jest tym, razem. Znajdziemy tutaj kalkulator, notatnik, odręczny notatnik, czytnik RSS, galerię, przeglądarkę www, a nawet trzy gry (pasjans, szachy, sudoku). Ważnym dodatkiem jest integracja z Dropboksem, a także możliwość skonfugorwania skrzynki e-mail, na którą będziemy mogli wysyłać książki, by następnie zostały automatycznie załadowane do pamięci czytnika. Pod tym względem Touch Lux 3 prezentuje się naprawdę bogato. Z drugiej strony, nie jestem pewien, czy chcę tych wszystkich dodatków w czytniku ebooków. Chyba bardziej odpowiada mi filozofia Amazona, gdzie otrzymujemy absolutne minimum funkcji niezwiązanych bezpośrednio z czytaniem.

Jeśli chodzi o czytanie, tutaj nie uświadczymy żadnych dużych nowości. Czytnik posiada wbudowany słownik ABBY Lingvo (również angielsko – polski i polsko – angielski). Ponadto pozwala nam zapisywać notatki, a także dostosowywać wygląd tekstu – fonty, interlinie oraz marginesy. To właściwie tyle. Dużym plusem urządzenia jest na pewno wsparcie dla ogromnej liczby formatów: PDF, PDF (również z DRM), EPUB, EPUB(również z DRM), DJVU, FB2, FB2.ZIP, DOC, DOCX, RTF, PRC, TCR, TXT, CHM, HTM, HTML, MOBI, ACSM, JPEG, BMP, PNG, TIFF.

Z punktu widzenia tego artykułu kluczowa jest oczywiście integracja z Legimi. Aplikacja jest już widoczna na ekranie głównym i po stuknięciu palcem przenosi nas bezpośrednio do strony z dostępnymi w ramach abonamentu książkami. W tym momencie jest ich już ponad 16 tys. – imponujący wybór. Książki są synchronizowane i pobierane do pamięci naszego urządzenia. Nie możemy ich jednak z niego wyciągnąć, by czytać na innym urządzeniu, co jest akurat logiczne i zrozumiałe. W ramach programu mamy też dostęp do podstawowych mechanizmów zarządzania i organizowania biblioteczki. Ciekawym i fajnym dodatkiem są statystyki czytania pozwalające nam na sprawdzenie naszej „wydajności”.

Jak widać na obrazku poniżej, czytnik otrzymujemy za złotówkę przy dwuletniej umowie, w ramach której płacimy 55 złotych miesięcznie. W zamian mamy nie tylko czytnik i etui, ale przede wszystkim dostęp do usługi dla czterech urządzeń. Możemy zatem czytać na czytniku, tablecie i np. dwóch smartfonach (Legimi ma własne aplikacje mobilne na Androida i iOS). Jest to rozwiązanie, które może dobrze sprawdzić się jako usługa dla całej rodziny.

A skoro o tym mowa, czy PocketBook Touch Lux 3 działa płynnie? Niestety zastosowany chip AllWinner A13 z jednym rdzeniem ARM Cortex-A8 o taktowaniu 1,0 GHz nie jest demonem prędkości. Do tego otrzymujemy jedynie 256 MB pamięci RAM oraz 4 GB pamięci wewnętrznej (w praktyce do naszej dyspozycji pozostaje ok. 3 GB). Czasami zatem urządzenie potrafi zwolnić i potrzebuje więcej czasu na wykonanie pewnych czynności. Ne jest to szczególnie frustrujące… o ile należycie do osób cierpliwych.

Czy warto?

Jeżeli dotąd nie posiadaliście czytnika ebooków, a bardzo chcecie rozpocząć przygodę z e-czytaniem, propozycja od Legimi wydaje się warta uwagi. Z Kindle’ami w Polsce ciągle jest ten problem, że są w ogóle nieprzystosowane do naszego rynku i zintegrowane z ekosystemem Amazona – też nieprzystosowanego do naszego rynku, jeśli chodzi o dystrybucję cyfrową (ma to się podobno zmieniać). Z drugiej strony to rynek bardzo mocno dostosował się do Kindle’i. Tutaj widoczne są największe przewagi konkurencji, a więc w tym i opisywanego PocketBooka Touch Lux 3.

Sęk w tym, że nie jest to czytnik idealny. Niezbyt responsywny ekran dotykowy, kiepska wydajność i nieergonomiczne ułożenie przycisków przełączania stron mogą odstraszać – podobnie jak przeładowany dodatkowymi funkcjami system. To wszystko jednak mocno subiektywne (moje) odczucia i kwestia gustu. W ogólnym rozrachunku jednak i tak chodzi o to, by dało się na nim czytać książki. W tym Touch Lux 3 spisuje się po prostu dobrze. Jest to zatem bardzo fajna propozycja właściwie dla każdego – szczególnie, że gadżet możemy mieć za symboliczną złotówkę, jeśli zdecydujemy się na podpisanie dwuletniej umowy.