10

8-calowy ekran wydaje się w sam raz – czytnik inkBOOK 8 w naszych rękach

E-czytniki to coraz popularniejsze i coraz bardziej pożądane urządzenia. Marką samą w sobie są te od Amazonu, czyli modele Kindle, lecz konkurencja wcale nie składa broni i równie ambitnie podchodzi do walki o klienta, co gigant z Seattle. Jedną z ciekawszych propozycji na polskim rynku są inkBOOKi, a na jednym z trzech oferowanych obecnie modeli czytam od kilku dni.

Całkiem niedawno moim głównym czytnikiem stał się Kindle Voyage, który pojawił się w miejsce pierwszego Paperwhite’a. Zależało mi na poprawie dokładnie trzech aspektów urządzenia, na którym czytam, lecz wśród nich nie znalazł się punkt dotyczący rozmiaru ekranu. Każdy z nowszych Kindle oferuje przekątną wyświetlacza równą 6 calom, dlatego po wzięciu do ręki czytnika z ekranem 8-calowym poczułem się jakbym… nareszcie czytał typową książkę.

Uwielbiam “podróżnicze” rozmiary Kindle, lecz bywają chwile, kiedy życzę sobie, by któregoś dnia w ofercie Amazonu nareszcie pojawiło się urządzenie z co najmniej o 2 cale większą przekątną ekranu. Po dwóch dniach z inBOOKiem 8 to pragnienie jest jeszcze silniejsze. Rozmiar powierzchni, na której wyświetlany jest tekst wydaje się bardziej naturalny, standardowy w odniesieniu do książek papierowych. Rozdzielczość ekranu w tym czytniku wynosi 1024 na 768 pikseli, co oznacza, że tekst nie jest aż tak ostry. Jeśli się dokładnie przyjrzę, to wyraźnie widzę delikatnie poszarpane brzegi liter. Przy normalnym użytkowaniu nie jest to tak widoczne i nie przeszkadza to w czytaniu. Regulowane doświetlenie ekranu posiada naprawdę szeroką skalę i możliwe jest całkowite jego wyłączenie. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się tak dobrych warunków “wizualnych” do czytania po inkBOOKu 8 – to naprawdę pozytywne zaskoczenie.

Nieco mniej kolorowo prezentuje się niestety oprogramowanie, pod którego kontrolą pracuje czytnik. Oparto je o Androida 4.2.2, co pozwala na instalację takich aplikacji jak Legimi, lecz jednocześnie przekłada się na dość powolną pracę urządzenia w niektórych sytuacjach. Chciałbym wyraźnie zwrócić uwagę na fakt, że jedynie przy wykonywaniu niektórych zadań odniosłem wrażenie spowolnienia pracy czytnika, szczególnie przy uruchamianiu aplikacji, choć i to nie jest regułą. Nawigowanie odbywa się przy użyciu ekranu dotykowego, zaś zaraz pod nim obecny jest tylko jeden przycisk pełniący rolę klawisza “Home”.

Interfejs jest dość przejrzysty i intuicyjny, lecz widoczny przez cały czas pasek statusu potrafi rozpraszać w trakcie czytania. Można go na szczęście schować, lecz to utrudnia nawigację. Nie zdecydowałem się jeszcze na skorzystanie z klienta poczty e-mail czy przeglądarki internetowej – nie uważam, by czytnik miał służyć do sprawdzania skrzynki czy przeglądania sieci, lecz w ramach dziennikarskiego obowiązku sprawdzę jak działają te funkcje.

Ze sklepu z aplikacjami, Midiapolis App Store zdążyłem pobrać program GoodReads, którego użytkowanie, choć dość powolne, nie sprawia problemów. Podobnie sprawa wygląda w przypadku różnych wydawnictw – gazet i magazynów – co uważam za największą przewagę inkBOOK 8 z Androidem nad Kindlem. Już dawno zrezygnowałem z czytania dzienników i tygodników na urządzeniu Amazonu, głównie z powodu niewygodnego układu i problematycznego zarządzania plikami, dlatego inkBOOK 8 zdaje się idealnie wpasować w moje potrzeby.

Do pary z czytnikiem otrzymałem do testów także etui dedykowane inkBOOKowi 8. Jest bardzo dobrze spasowane do obudowy czytnika, zaś wierzchnia część pokryta jest bardzo miłym w dotyku sztucznym tworzywem. Tylny panel jest gumowany, dzięki czemu czytnik trzyma się pewnie i wygodnie. Nie dodaje czytnikowi zbyt dużo masy, lecz znacząco poprawia bezpieczeństwo urządzenia.

Powyżej zebrałem swoje pierwsze wrażenia z użytkowania polskiego inkBOOKa 8 i jestem niezmiernie ciekaw do jakich wniosków dojdę po pełnym okresie testowym. Nie natrafiłem jeszcze na żadne rażące błędy czy niedociągnięcia, ale zdążyłem zauważyć, że po dwóch dniach od naładowania baterii pozostało mi 85% energii. Co będzie dalej?