Internet

I co Google? Jednak da się zarabiać na RSS-ach?

Tomasz Popielarczyk
25

Z początkiem lipca 2013 roku swój żywot zakończył Google Reader. Jednocześnie stało się to początkiem dynamicznego rozwoju Feedly, czytnika RSS znajdującego się w cieniu usługi Google'a, którego twórcy teraz pewnie sporo jej zawdzięczają. W kwietniu 2014 roku Feedly chwalił się 15 mln użytkownikó...

Z początkiem lipca 2013 roku swój żywot zakończył Google Reader. Jednocześnie stało się to początkiem dynamicznego rozwoju Feedly, czytnika RSS znajdującego się w cieniu usługi Google'a, którego twórcy teraz pewnie sporo jej zawdzięczają.

W kwietniu 2014 roku Feedly chwalił się 15 mln użytkowników. Szacuje się, że na samym zamknięciu Google Readera rok wcześniej serwis zdobył 8 mln nowych kont. Przy czym jego ekspansja stale trwa. Dwa lata temu uruchomiono subskrypcję Pro dającą dostęp do integracji z większą liczbą zewnętrznych usług, lepszej wyszukiwarki, szybszego agregowania newsów, kopii zapasowych na Dropboksie oraz udostępniania kolekcji. Wyceniono ją na 5 dolarów miesięcznie.

Teraz Feedly chwali się, że już 60 tys. użytkowników korzysta z opcji premium. Teoretycznie nie jest to żaden wyczyn. Dla dużego przedsiębiorstwa mogłoby to być wręcz porażką. Jednak Feedly to mała, ciągle rozrastająca się firma. Zapowiedzi kolejnych zmian pozwalają sądzić, że ten wynik jest dla nich naprawdę dużym sukcesem.

Feedly jest połączony obecnie z 42 mln kanałów z treściami. Każdego dnia dostarczają one ok. 50 mln publikacji. Twórcy zapowiedzieli, że w najbliższym czasie rozszerzą swoją chmurę o nowe serwery, co podniesie jej wydajność oraz szybkość dostarczania informacji. A trzeba tutaj też zauważyć, że Feedly relatywnie rzadko boryka się z jakimikolwiek problemami technicznymi. Przynajmniej ja nie pamiętam takich sytuacji poza czerwcem 2014 roku, gdy usługa borykała się z atakiem.

Feedly w najbliższym czasie ma również otrzymać funkcję udostępniania tagów (co jest rozwinięciem mechanizmu udostępnianych kolekcji), własny mechanizm logowania (a także obsługę logowania za pośrednictwem Slacka i Office'a 365), a nawet mechanizmy filtrowania, zapisywania wyników wysziukiwania oraz redukowania "szumu informacyjnego". To wszystko dopełni nowy plan premium przeznaczony dla firm oraz grup robocznych. Feedly Team na dawać dostęp do logowania SAML, dostarcać treści 50 razy szybciej, integrować się ze Slackiem oraz Google News, pozwalać na współpracę w ramach Trello i Office'a 365, a także dostarczać wybrane treści w oparciu o własne algorytmy.

Feedly to doskonały dowód na to, że RSS-y da się zmonetyzować. Twórcom usługi najwyraźniej udało się dokonać tego, czego nie potrafił zrobić Google. Inna sprawa, że dla Google'a te 60 tys. osób płacących po 5 dolarów miesięcznie nie jest prawdopodobnie warte uwagi. Dla twórców czytnika stanowi jednak z pewnością świetny fundament pod dalszy rozwój.

A samo Feedly jest tym samym dowodem na to, że RSS-y nie umrą. Oczywiście można się spierać, na ile technologia ta pasuje do współczesnej, zdominowanej przez "inteligentne" algorytmy sieci. Nic nie wskazuje też na to, aby kiedykolwiek stała się ona czymś więcej niż rozwiązaniem niszowym, przeznaczonym dla pewnych grup użytkowników (dziennikarzy, blogerów, osób świadomych technologicznie). Nie przesadzę chyba jednak, jeśli napiszę, że to właśnie dzięki Feedly nie skończyła ona na internetowym cmentarzu. Otwarte API, wsparcie niezależnych deweloperów, sprawne reagowanie na głosy społeczności, godne zastępowanie lubianego Google Readera - złożyło się na to wiele czynników. Przy czym nie piszę tego wszystkiego bez powodu, bo sam z Feedly korzystam codziennie (choć nie bezpośrednio) i nie wyobrażam sobie dziś dnia pracy bez dostępu do moich kanałów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

RSSnewsyfeedlyczytniki