Huawei Mate 10 Pro
18

Huawei Mate 10 Pro – pierwsze wrażenia

Już dawno żaden smartfon mnie nie zaskoczył i nie rzucił na kolana. Kolejne premiery są fajne, ale brakuje im rewolucyjnego pierwiastka, który stanowi o tym, czy o danym modelu będzie się mówiło przez lata czy może umrze wraz z pojawieniem się następcy. Jak na tym tle wypada Huawei Mate 10? Zapraszam do moich pierwszych wrażeń i materiału wideo.

Biorąc nowego Huawei Mate 10 Pro w dłoń trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z topowym smartfonem. Cieszy fakt, że producent zrezygnował z nudnych kolorów na rzecz wyrazistego niebieskiego, brązu imitującego złoto oraz zaskakująco popularnego różu. Jest oczywiście też szary dla fanów klasyki. Każdy z nich prezentuje się elegancko oraz stylowo.

Huawei Mate 10 Pro – wygląd

Przód nie zaskakuje. Cienkie ramki otaczające wyświetlacz sprawiają, że urządzenie wydaje się niesamowicie wręcz smukłe. Nie jest to może poziom flagowców Samsunga, gdzie zakrzywione krawędzie jeszcze bardziej potegują to wrażenie. Mimo to prezentuje się imponująco. Sam wyświetlacz cechuje się fantastycznymi parametrami, jak na matrycę OLED przystało. Idzie to w parze ze świetnymi kątami widzenia i bardzo wysokim współczynnikiem jasności. Proporcje 18:9 to ciekawy trend, którego przydatność pewnie poddałbym w wątpliwość, gdyby nie fantastycznie działający tryb dzielenia ekranu w Huawei Mate 10 Pro. Jest też HDR10, ale tego póki co nie sprawdziłem w praktyce.

Huawei Mate 10 Pro - widok z przodu

Czytnik linii papilarnych wrócił na tył, co mnie niezwykle cieszy. To zawsze był charakterystyczny element smartfonów Huawei i niech tak pozostanie. Pogoń za wzorcami wytworzonymi przez Apple’a jest bezcelowa. Tuż nad czytnikiem mamy delikatnie przyciemnioną strefę z aparatami ułożonymi jeden pod drugim. Po bokach umieszczono laserowy autofocus oraz diodę doświetlającą. Wygląda to ok.

Zaskoczeniem nie jest też brak złącza minijack – można się było spodziewać, że kolejni producenci pójdą za tym trendem. Nie ukrywam, że nie jestem zwolennikiem tej mody, bo to oznacza dla mnie konieczność pamiętania o przejściówce na minijacka (używam tylko słuchawem Bluetooth, ale często latam samolotem, a tam w grę wchodzi tylko kabel). Podejrzewam, że będzie to kłopotliwe nie tylko dla mnie. Ale cóż – taki trend.

Huawei Mate 10 Pro – specyfikacja

Na pokładzie Huawei Mate 10 Pro siedzi Android 8.0 z EMUI 8.0. Nowy system, nowa nakłada, ale zmian nie ma wcale jakoś piorunująco dużo. Owszem pojawiły się nowości – część od Google, a inne bezpośrednio od Huawei. Czyni to system bardziej użytecznym, wygodniejszym i bardziej wszechstronnym. Spośród tych największych warto na pewno wymienić możliwość podłączenia telefonu do dowolnego wyświetlacza za pomocą kabla HDMI – USB-C, co pozwala nam na skorzystanie z trybu okienkowego. Do tego podłączamy mysz i klawiaturę (dzięki modułowi Dual Bluetooth możemy jednocześnie) i mamy identyczne doświadczenia jak w przypadku Samsunga Dex – z tym wyjątkiem, że nie potrzebujemy żadnej dodatkowej stacji dokującej. Fantastyczna sprawa.

Inną ważną nowością jest zaawansowany mechanizm sztucznej inteligencji, który ma pomagać w odpowiedniej alokacji zasobów sprzętowych i optymalizować pamięć pod kątem naszych codziennych nawyków (to już było w Mate 9, ale tutaj ma działać po prostu lepiej i bardziej intensywnie). Oprócz tego smartfon będzie nam serwował podpowiedzi i wskazówki dotyczące poszczególnych ustawień i opcji.

Huawei Mate 10 Pro - widok z boku

Huawei Mate 10 Pro – aparat

Testy aparatu jeszcze przeprowadzimy tutaj wspomnę jedynie o sztucznej inteligencji, która rozpoznaje elementy znajdujące się przed obiektywem i dobiera jak najlepsze ustawienia. Póki co działa to nieźle, ale nie jest idealne i w niektórych przypadkach zawodzi. Sam aparat od strony technicznej nie zmienił się tak bardzo. Na pewno cieszy niska przysłona f/1,6, co zdecydowanie wpłynie korzystnie na fotografie wykonywane po zmroku.

Mate 10 będzie bezpośrednim konkurentem Galaxy Note’a 8 oraz iPhone’a 8 Plus. Czy jest od nich lepszy? Na pewno tańszy. Smartfona wyceniono na 3499 złotych. W przedsprzedaży, która wystartuje 27 października dodatkowo otrzymamy kamerkę 360 stopni montowaną w złączu USB-C. Polską premierę Mate’a 10 Pro zaplanowano na początek listopada.