Świat

Główny konkurent Huawei wstawia się za nim w swoim własnym kraju. Oczywiście - nie bezinteresownie

KR
Krzysztof Rojek
4

Huawei został zbanowany w Szwecji i nie będzie mógł budować tam infrastruktury 5G. Niespodziewanie, w sukurs przyszła mu firma Ericsson.

W ciągu ostatnich lat bardzo często widzieliśmy sytuacje, które potwierdzały, że pomimo postępującej globalizacji w dalszym ciągu to lokalna geopolityka może odgrywać główne skrzypce, jeżeli chodzi o strategię i działanie firm. Wiele przedsiębiorstw zamiast skupiać się na rozwoju i sprzedaży swojego produktu musi wikłać się w konflikty polityczne, które (teoretycznie) nie powinny ich dotyczyć. Przykład Huawei'a został już naświetlony ze wszystkim możliwych stron, a jednak wciąż pociąga za sobą wiele nieprzewidzianych konsekwencji, które pokazują, jak duży i długofalowy wpływ jedna decyzja może mieć na światową gospodarkę. Nikt bowiem nie przypuszczał, że w skutek podejrzeń co do Huawei firma Ericsson będzie chciała wycofać się ze swojej rodzimej Szwecji.

Ericsson wstawia się za Huaweiem. Grozi wyjściem ze Szwecji

Zarówno Ericsson jak i Huawei zajmują się  budową infrastruktury 5G na skalę międzynarodową. Ci pierwsi stawiają maszty m.in. w naszym kraju. Niestety, ci drudzy mają w wielu państwach Europy takie same problemy jak u nas . Ostatnio w Szwecji, w skutek politycznych wątpliwości, włodarze państwa zadecydowali, że arbitralnie uniemożliwią tej firmie konkurowanie na swoim rynku. Sytuacja wydawała się beznadziejna dla chińskiego przedsiębiorstwa, jednak w ostatnich dniach zyskało ono niecodziennego sojusznika. Jest nim właśnie Ericsson, który, ustami swojego CEO Borje Ekholma w wywiadzie dla lokalnej gazety zapowiedział, jeżeli nie wycofają się z bana, to Ericsson się wycofa, ale... ze Szwecji. W rozmowie CEO przyznał, że rozmawiał z Anną Allberg, pytając o możliwość zmiany decyzji i potencjalnie - odwołania zakazu.

Piękny przypadek solidarności z konieczności

Zapewne wielu z was zaczęło się teraz zastanawiać, co też mogło skłonić Ericsonna do podjęcia tak drastycznych środków, aby utrzymać konkurencję na rodzimym rynku. W końcu w każdym normalnym przypadku odpadnięcie konkurenta z wyścigu, a szczególnie w takiej kwestii jak budowa masztów 5G, to moment, w którym strzelają korku od szampana. Jednak nie w tym, ponieważ w grę znów wchodzi geopolityka. Jeżeli bowiem Szwecja zbanuje Huaweia, istnieje szansa (potwierdzona raportami), że Chiny w odwrocie zbanują Ericssona. A jako, że jest to nieco większe państwo, odpowiadające za około 10 proc. przychodów szwedzkiej firmy, ta oczywiście szybko przekalkulowała sobie, co jej się bardziej opłaca. Jako, że wolałaby nie tracić chińskiego rynku, wolała zaryzykować i postawić wszystko na szali, by zachować konkurenta na szwedzkim gruncie.

Myślę, że ten przypadek najlepiej pokazuje, że w tym momencie bezpośrednie skutki wojny handlowej, toczonej przez polityków, odnoszą firmy, które mają to nieszczęście być w nie tej branży, której powinny. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie jest to pokłosie działań Donalda Trumpa, który pokazał innym, że można z powodzeniem wyrzucać poszczególne firmy z rynku bez specjalnego oporu społecznego. Jeżeli miałbym sobie czegoś życzyć na nowy rok, to to, żeby niektórzy politycy dwa razy zastanowili się, zanim z tego narzędzia skorzystają, ponieważ jak widać - zbyt często skutki ponoszą podmioty, które nie są niczemu winne.

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: