Amazon

"Hit" Amazonu trafi do Europy

MS
Maciej Sikorski
5

Pamiętacie jeszcze Fire phone, czyli smartfon stworzony przez Amazon? Niektórzy pewnie stwierdzą, że faktycznie było coś takiego. Było i nadal jest. Teraz nawet taniej i u naszych sąsiadów zza Odry. Urządzenie, na temat którego spekulowano przez parę lat, trafia na Stary Kontynent. Bez zbytniego szu...

Pamiętacie jeszcze Fire phone, czyli smartfon stworzony przez Amazon? Niektórzy pewnie stwierdzą, że faktycznie było coś takiego. Było i nadal jest. Teraz nawet taniej i u naszych sąsiadów zza Odry. Urządzenie, na temat którego spekulowano przez parę lat, trafia na Stary Kontynent. Bez zbytniego szumu i przesadzonej ceny. W planach Bezosa wyglądało to chyba trochę inaczej.

Doskonale pamiętam premierę Fire phone’a – dzieli nas od niej niecały kwartał. Wokół sprzętu robiono spore zamieszanie na długo przed jego prezentacją. Był to, obok smartfonu Facebooka, model, który powinien istnieć (przynajmniej tak przekonywało wiele osób), a mimo to funkcjonował wyłącznie w plotkach. Niejednokrotnie wydawało się, że Amazon musi pokazać swój smartfon, że tym razem już na pewno nas zaskoczy, a potem okazywało się, że jednak nie musi i nie zaskoczy.

Nadszedł dzień premiery, Fire phone skomponowano z niezłych podzespołów, dodano bonusy, które miały go wyróżniać na tle konkurencji, zachęcać ludzi do wyciągnięcia portfela i… Od tej pory cisza. Amazon nie chwali się wynikami sprzedaży, nie ma analiz, z których dowiemy się, co stoi za sukcesem tego urządzenia. Powód? Nie ma sukcesu. Popyt na smartfon jest ponoć znikomy – sprzedano mało egzemplarzy, nie ma tu mowy o konkurowaniu nawet z drugą smartfonową ligą.

Kilka lat temu Amazon jako pierwsza firma rzuciła rękawicę Apple na tabletowym rynku. Chociaż ich produkt nie był iPad killerem, to pokazał, że można zrobić tani i niezły sprzęt, który sprzeda się w dużym (a nawet bardzo dużym) nakładzie. Był sukces, Bezos mógł się cieszyć, inne firmy poszły tym tropem. W przypadku smartfonu chyba zbytnio uwierzono we własne siły – model tani nie był, a klienci najwyraźniej nie chcą płacić za markę Amazon.

Korporacja postanowiła zareagować i szybko doszło do poważnej przeceny produktu – wyjściowo kosztował on w umowie abonenckiej blisko 200 dolarów, teraz cena spadła do jednego dolara. W Europie też nie trzeba będzie szastać kasą – w abonamencie smartfon ma mieć symboliczną cenę. Gdzie? Na początek Niemcy i Wielka Brytania. Trudno stwierdzić, czy firma będzie chciała jeszcze bardziej rozszerzyć zasięg sprzedaży. Jeśli okaże się, że na sprzęt nie ma popytu mimo niższych cen, to pewnie po cichu uśmiercą projekt albo skoncentrują się na kolejnej wersji smartfonu, by zatrzeć złe wrażenie.

Przykład Amazonu i Fire phone pokazuje, jak trudny jest smartfonowy biznes. Do gry wkroczył duży gracz z olbrzymim zapleczem, zaprezentował niezły produkt z nowymi rozwiązaniami, udało mu się zrobić szum wokół urządzenia i nic. A właściwie coś, bo wpadka na koncie pozostanie i w przyszłości może być wypominana. To nie tylko nauczka dla samego Amazonu, ale też lekcja dla innych graczy, którzy chcieliby spróbować (lub już próbują) swoich sił w tym sektorze.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

AmazonEuropaFire phone