Felietony

HBO Max - platforma genialna, ale aplikacja tragiczna

Jakub Szczęsny
25

Niby człowiek wiedział, ale jednak się łudził. I tak, jak z nieukrywaną ekscytacją czekałem na HBO Max w Polsce, tak wiedziałem że od lat różni użytkownicy narzekają na HBO Max, że ich programy nie tylko na telewizory, ale i sprzęty mobilne różnego rodzaju. Tradycje ze starszego brata przechodzą na tego nowszego: HBO Max jest świetne, ma ogromny wybór rzeczy które mają szansę mnie zainteresować (i już to robią). Ale ich aplikacje są tragiczne.

Na pierwszy strzał rzecz, która jest skandaliczna do granic. Okazuje się, że mimo faktu iż każda inna platforma streamingowa działa w tych warunkach doskonale, HBO Max ma problem. Światłowód, całkiem dobry telewizor, bardzo nocna pora - to nie przeszkadza HBO Max. Oglądanie filmy w konwencji losowych przerw nie jest ciekawe i po którymś razie człowiek ma dosyć. Czy pomaga w tym jakkolwiek zatrzymanie odtwarzania filmu na chwile i wznowienie go tak, aby bufor zapełnił się danymi? Nie pomaga. Zastanawiałem się, czy tylko ja mam takie problemy. Okazuje się, że nie - nie tylko ja. Mają je również użytkownicy Reddita - od 2019 roku. I żeby nie było, informacje o tym że ktoś narzeka pojawiają się w dalszym ciągu. No, brawo.

Polscy użytkownicy HBO Max przede wszystkim będą osobami, które korzystają również z innych platform streamingowych. Jeżeli na innych wszystko będzie w porządku, a jedynie HBO będzie działać słabo - zniechęcą się całkiem prędko. I sądzę, że nawet naprawdę bogata oferta treści nie będzie wystarczającym powodem do tego, by zostać z Max dłużej. Zadowolenie z usług to połączenie ich realnej wartości ze standardami obsługi.

Aplikacja HBO Max to ładniejsze HBO GO

Dokładnie tak - aplikacja wygląda bardziej nowocześnie, jest lepiej pomyślana w kontekście interfejsu użytkownika. Ale tak samo, jak źle potrafi działać buforowanie, tak równie tragicznie jest z wydajnością - przynajmniej na webOS. Chcecie mi powiedzieć, że to może być wina telewizora, który jest "za słaby"? Matko, Netflix, YouTube, kichowaty Player radzą sobie dobrze. Jeden, biedny HBO Max nie daje sobie z grona wielu wykorzystywanych na urządzeniu programów do obsługi serwisów streamingowych. To, że HBO GO i HBO Max dzielą ze sobą ogromne porcje kodu oraz rozwiązań widać po sposobie wprowadzania tekstu w wyszukiwarce. Obligatoryjnie, po wprowadzeniu kolejnych liter w polu tekstowym, musicie przeznaczyć sekundę lub dwie na "laga". Wpisanie czegokolwiek "na szybko" jest właściwie niemożliwe. Interfejs HBO Max nie jest czymś, co chcę przesadnie długo podziwiać w aplikacji streamingowej - jestem tam po to, aby oglądać filmy.

Jeżeli chodzi o przeglądarkową odsłonę - ta wydaje się być całkiem okej, oczywiście poza momentami w których buforowanie nie wyrabia i musimy rozkoszować się świetnym widokiem zatrzymanego filmu oraz doczytujących się informacji. Nie czuć za to ociężałości interfejsu, co jest obecne chociażby na telewizorze: może dlatego, że to po prostu komputer, który charakteryzuje się o wiele większą mocą obliczeniową niż średniej klasy telewizor na ścianie, który nie potrzebuje wielu rdzeni procesora x86, srogich gigabajtów pamięci RAM i tak dalej.

Platforma świetna, ale aplikacja...

Gdyby na wybór HBO Max przeze mnie miało wpływać tylko to, czy aplikacja jest "okej" - dzisiaj bym się od platformy streamingowej odbił i powiedział, że "nie chcę ani razu więcej". Dlatego właśnie, mogę powiedzieć na razie: "dam jeszcze jedną szansę" - po prostu nie uważam, by było w porządku dyskwalifikowanie HBO Max tu i teraz tylko dlatego, że w moim przypadku coś nie działa. Tyle, że mówię otwarcie - jeżeli to się wkrótce nie poprawi, nawet najlepsza biblioteka tytułów nie pomoże i będę musiał obejść się smakiem. Nie lubię korzystać z rzeczy, przy których trwanie to coś w rodzaju "syndromu sztokholmskiego".

Zobacz też: HBO Max vs HBO GO

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu