2

Widowiskowy występ Ewana McGregora wystarczy, by włączyć serial „Halston” na Netflix

To nie jest wiernie opowiedziana historia Roy'a Halstona, ale przebłyski z jego kariery sportretowane przez Ewana McGregora w serialu Ryana Murphy'ego warto zobaczyć.

Ryan Murphy nie może popisać się passą samych sukcesów, bo jego film „Bal” czy serial „Ratched” nie były tak dobrze przyjęte jak wiele poprzednich projektów. Choć „Ratched” przypadł mi do gustu z różnych względów, tak „Balu” obronić nie potrafię, dlatego ze sporym dystansem podchodziłem do „Halstona” – nowego serialu, którego Murphy jest producentem. a stołku reżysera zasiadł Daniel Minahan, a rolę główną gra Ewan McGregor. Wciela się w Roy’a Halstona – zmarłego już projektanta, który szturmem podbił świat mody w latach 70. Jego życie było pełne wzlotów i upadków, a barwny życiorys to niemalże gotowy materiał na świetny scenariusz.

Thriller w sam raz na nudne popołudnie z Netfliksem. Kobieta w oknie – recenzja

Plus i minusy mini serii Halston od Netflix

Ten okazuje się chyba najsłabszym ogniwem całości, bo nie opowiada o kilku istotnych aspektach życia Halstona, jak chociażby relacji z jego matką. Ten wątek zostaje w mgnieniu oka zamieciony pod dywan, jakby twórcy nie chcieli eksplorować dzieciństwa projektanta. Być może odebrałoby to trochę dynamiki produkcji, ale sprawiłoby, że nieco głębiej poznalibyśmy głównego bohatera. Efekt jest więc taki, że portretowany przez McGregora Halston może być przez nas obserwowany i oceniany tylko z perspektywy życia dorosłego oraz ówczesnego zachowania Halstona. Nie wiemy, czy i co mogło go ukształtować wcześniej. Jeśli szukacie odpowiedzi na takie pytania, to lepszym wyborem będzie dokument z 2019 roku o dokładnie takim samym tytule.

Ewan McGregor znakomicie portretuje Halstona

W mini-serii Netfliksa bardziej chodzi o uwypuklenie kilku kluczowych okresów z życia Halstona. McGregor przygotowując się do roli nawet poprosił podobno o maszynę do szycia, by móc jeszcze lepiej wcielić się w projektanta. Efekt jest taki, że aktor błyszczy na ekranie i znakomicie radzi sobie z zaprezentowaniem dość skomplikowanego charakteru Roy’a Halstona. Ten odznaczał się gigantycznym ego i nie powstrzymywał się przed besztaniem swoich współpracowników, dzięki którym przecież w dużej mierze zawdzięczał swój sukces.

Mam nadzieję, że te bajki też wrócą na Netflix w nowej odsłonie

Po gestach i mimice twarzy widać, że chwilę po wypowiedzianych słowach bohater doskonale zdaje sobie sprawę, że przekroczył granicę, ale ambicje nie pozwalają mu się przyznać do błędu. Ewan McGregor perfekcyjnie oddaje taki stan emocjonalny przed kamerą i od samego początku do końca widać, że czerpie ogromną profesjonalną przyjemność z grania tej postaci dając z siebie wszystko.

Kolorowy, ładny i ze świetną muzyką

Cały serial okraszony jest świetną kolorystyką i ścieżką dźwiękową, dzięki której nasza podróż w czasie do lat 70. poprzedniego wieku jest bardzo namacalna. Nie tylko stroje podkreślają spore zasoby serialu, ale i scenografie, które są nie są dopracowane, a po prostu dopieszczone do ostatnich szczegółów. Każdą ze scen można zatrzymać i studiować przez kilka minut zwracając uwagę na kompozycję, kadr i dobór rekwizytów. Uczta dla oka i ucha każdego fana ładnych seriali.

Kina wracają, a filmów nie zabraknie! Oto tytuły, które zobaczycie na dużym ekranie

„Halston” nie będzie przełomową produkcją ani dla Netfliksa, ani dla Ryana Murphy’ego, ani dla Ewana McGregora. Będzie to jedna mocna pozycja w dokonaniach ich wszystkich, która nie powinna zostać zapomniania. Strona wizualna oraz obsada i aktorstwo są zdecydowaniem większym atutem produkcji, aniżeli historia (wobec której rodzina Halstona ma spore zastrzeżenia), ale to wcale nie przeszkadza w obejrzeniu w całości 5 odcinków, których seans upływa bardzo szybko.