4

Google+ wklejką potwierdzi Twoje nazwisko (choć jeszcze nikt nie wie, jak)

Google+ kontynuuje swoją krucjatę celem “wymuszenia”, jak niektórzy twierdzą, używania prawdziwych nazwisk w tymże serwisie społecznościowym. Tym razem wprowadzają prosty gadżet – małą wklejkę obok nazwiska w naszym profilu, dzięki której inni będą mogli się dowiedzieć, że jesteśmy tą, a nie inną osobą. No, może nie my – bo nowa funkcja póki co wprowadzana jest […]

Google+ kontynuuje swoją krucjatę celem “wymuszenia”, jak niektórzy twierdzą, używania prawdziwych nazwisk w tymże serwisie społecznościowym. Tym razem wprowadzają prosty gadżet – małą wklejkę obok nazwiska w naszym profilu, dzięki której inni będą mogli się dowiedzieć, że jesteśmy tą, a nie inną osobą. No, może nie my – bo nowa funkcja póki co wprowadzana jest do kont celebrytów, polityków i popularnych osób.

Popularność osoby definiowana jest przez ilość kręgów, do których osoba ta została dodana. Póki co jednak nie wiadomo, od jakiego progu zaczyna się popularność danej osoby. Na razie, wklejka ta będzie przyznawana politykom, celebrytom no i właśnie osobom popularnym. Google tłumaczy tę nową opcję w prosty sposób:

(chcemy zapewnić), że osoba, którą dodajesz do kręgów naprawdę jest tą osobą, za którą się podaje.

Całkiem proste, nieprawdaż? Nowa funkcja nie jest wcale taka oryginalna. Na Twitterze tego typu wklejki istnieją już od dawna no i przede wszystkim – sprawdzają się. Faktycznie są przydatne – w przypadku celebrytów i polityków. Bo jeśli mamy takiego Conana O’Briana, to chcemy być pewni, że to Conan, a nie jego sobowtór, żerujący na jego sławie. Conana, nie sobowtóra, znaczy się.

W przypadku sławniejszych, to znaczy popularniejszych osób, tego typu wklejka również się sprawdza. Ale w przypadku znajomych z podwórka? Hmm… A właśnie do tego Google+ chce zmierzać. Jak samo zapewnia, wklejki “verified” mają być stopniowo wprowadzane do wszystkich profili Google+. A ja zapytam – tylko po co do wszystkich profili? Hmm, jestem ciekaw, jak to będzie wyglądało u Jana Kowalskiego. Skoro mamy dwustu Janów Kowalskich, to po prostu śmiesznie będzie, gdy obok ich nazwisk zobaczymy “zweryfikowany”. Ot, takie moje subtelniejsze poczucie humoru daje się we znaki. No i jak Google rozwiąże tę kwestię pod względem logistycznym? Jedynie poprzez odpowiednie alogrytmy i narzędzia automatyczne, bo nie wyobrażam sobie sztabu ludzi potwierdzających Twoją realność.

A jak taka wklejka w ogóle wygląda? Ot, pojawia się jako “ptaszek” obok nazwiska – po najechaniu na nią, ta pięknie się rozwinie i wyświetli nam ładny napis “zweryfikowany” (ang. verified). No i tyle. Ale nie pytajcie mnie, na jakiej zasadzie działa weryfikacja, bo póki co, nikt tego nie wie. Ale napis się ładnie rozwija.

W każdym razie, opcja fajna i dla popularniejszych osób zdecydowanie przydatna. Dziś o kradzież nazwiska, czasem swoiste “marki” w serwisach społecznościowych nietrudno, a weryfikacja, oprócz potwierdzenia, że my to my, dodaje dodatkowo trochę prestiżu do naszej sieciowej toższamości.

PS: tak, obrazek przedstawia kolegę po fachu z Mashable. Niestety, nikt z naszej Antywebowej redakcji nie jest aż tak sławny, a wolałem już nie wstawiać zdjęcia zweryfikowanego Zuckerberga :).