Felietony

Stadia pokazała największy problem Google. Tak firma traci miliony

Krzysztof Rojek
73

Dlaczego sprzęty i płatne usługi Google tak źle się sprzedają? Cóż, odpowiedzią na to są działania samego Google.

Każdy z nas korzysta z jakiegoś rodzaju usług w formie subskrypcji. Jeżeli czytacie ten tekst, prawdopodobnie co miesiąc opłacacie połączenie internetowe, a także - - równie prawdopodobne, że macie wykupiony miesięczny abonament na telefon. Oprócz tego wiele osób posiada różnego typu usługi - od Netflixa i Spotify, przez abonamenty na chmurę po wypożyczanie różnego sprzętu w formie subskrypcyjnej. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ podczas recenzowania i oceniania tego typu usług zazwyczaj skupiamy się na kilku kluczowych aspektach - oferowanej jakości, cenie, możliwościach czy tym, co wyróżnia je od konkurencji. I o ile te rzeczy są jak najbardziej istotne jeżeli chodzi o wybory dokonywane przez konsumentów, to jest jeszcze jedna, bardzo ważna kwestia, która jest w takich sytuacjach często pomijana.

Bez zaskoczenia, chodzi tu o "pewność" co do samej usługi

Jeżeli płacimy abonament na telefon, to sytuacja w której nasz operator z dnia na dzień ogłasza, że wyłącza usługę i nie będzie już oferował połączeń telefonicznych, obsługi SMS czy nie będzie zapewniał internetu mobilnego jest po prostu nie do pomyślenia. Płacąc abonament wiemy, że nasz telefon będzie mógł robić wszystkie te rzeczy teraz, za miesiąc czy nawet za rok. Oczywiście - operatorzy zmieniają nazwy. klienci przechodzą z rąk jednej marki do drugiej, ale ciągłość usług jest zachowana. Podobnie z usługami - płacąc za serwis z grami, filmami czy muzyką oczywiście godzimy się z tym, że skład biblioteki może ewoluować z czasem, ale mamy pewność, że usługa jako całość będzie dostępna.

prime video

Taka pewność oznacza także, że my, jako klienci, czujemy się "bezpiecznie" w usłudze. Jeżeli cała moja biblioteka muzyki jest na Spotify nie boję się inwestować czasu w tę aplikację, tworzyć playlist czy uczyć aplikacji moich preferencji muzycznych. Postawienie na usługi subskrypcyjne oznacza też (najczęściej), że nie inwestujemy w alternatywy. Kupując grę na Steam nie kupujemy jej także w pudełku "na wypadek, gdyby Steam upadł". Backup'ując pliki w chmurze nie robimy (najczęściej) innych backupów, ponieważ cóż... to jest nasz backup. Takie zachowania są naturalne do tego stopnia, że w codziennym życiu nawet nie zwracamy na to uwagi. Po części wynika to z faktu, że większość usług oferujących subskrypcje "po prostu działa" i pozwala sobie zaufać.

Natomiast Google... Google robi wszystko odwrotnie

Kiedy Google ogłosiło koniec Stadii, najstraszniejsze wcale nie było to, że duży gigant zamyka w miarę popularną usługę. W końcu zarówno Google, jak i Apple czy Microsoft mają swoje "cmentarze" i gdyby było inaczej, wciąż w sprzedaży byłyby iPody. Najstraszniejszy był fakt, że ogłoszenie zamknięcia nie zaskoczyło absolutnie nikogo. Na tym etapie reputacja Google zwyczajnie sprawiała, że zamknięcie Stadii było jedną z najbardziej prawdopodobnych opcji. Google nie raz już pokazywało, że doświadczenie użytkowników nie ma dla niego znaczenia, przenosząc bądź zamykając usługi, z których ludzie korzystali. Oprócz Stadii takimi przykładami jest chociażby Google Play Music, YouTube Gaming czy Google Play Movies&TV.

Google Pixel 7

Ba, takie rzeczy dotyczą nie tylko oprogramowania, ale też sprzętów. Urządzenia takie jak Google Home Max, Google Pixel Slade czy Google Nest zostały na jakimś etapie życia porzucone przez Google i użytkownicy mogli z tym zrobić całe nic. I oczywiście - nie mówię tu, jak jedna z największych firm na świecie ma prowadzić swój biznes, jednak odnoszę niepohamowane wrażenie, że zamknięcie Stadii było ruchem "klasycznym" dla Google, który pokazuje, dlaczego usługi firmy cieszą się dużo mniejszym powodzeniem, niż by mogły.

Ja nie ufam Google. A po Stadii już raczej nie zaufam

Wybierając usługę chciałbym mieć pewność, że nie zostanę "na lodzie" jeżeli chodzi o czas zainwestowany w programie, tak jak gracze Stadii, którzy błagają teraz Google, by mogli przenieść swoje zapisane postępy... gdziekolwiek indziej. Dawno temu sam rozważałem nawet przejście do YT Music, w końcu w podobnej cenie mam też YT Premium, więc byłby to miły dodatek. Jednak jestem przekonany, że jeżeli ktoś w Google stwierdzi, że "z tą muzyką to jednak niewypał", to nie będzie nawet dnia zastanowienia się nad tym, czy tę usługę wyłączyć. Podobnie z niedawno uruchomionym przez Google VPN. Nie wróżę tej usłudze dużej popularności, więc nawet, jeżeli chciałbym z niej skorzystać, to obawiam się, że będzie to jedna z tych aplikacji, które szybko odwiedzą wspomniany już cmentarz.

Jest to podejście skrajnie różne od tego, które przejawia chociażby Apple. Patrząc chociażby na Apple Music, jestem przekonany, że nawet gdyby firma nie zarabiała na tej usłudze kokosów, to i tak by ją utrzymywała z samego tylko faktu, że jej zamknięcie mogłoby naruszyć zaufanie do marki i jej reputację. A to wpłynęłoby na sprzedaż innych produktów. Google zdaje się albo tego nie rozumieć, albo też o to nie dba. Firma nie ma problemów z zakończeniem wsparcia dla produktu bądź usługi i zostawieniem klientów na lodzie i ta niepewność jest z pewnością bardzo dużym czynnikiem, przez który dużo mniej klientów sięga po produkty tej korporacji.

I żeby nie było - sam z tego powodu jakoś nie płaczę. Jednak jeżeli ktoś szukałby odpowiedzi, dlaczego Google, będąc międzynarodową korporacją nie jest w stanie sprzedać swoich smartfonów, laptopów czy w sumie czegokolwiek na większą skalę - to jest odpowiedź. Długa historia porzucania produktów i usług, które znajdują się w rękach konsumentów sprawiły, że zaufanie do tego, że coś, co zrobiło Google przetrwa na rynku jakikolwiek dłuższy czas jest po prostu bardzo niskie.

A patrząc po Stadii, Google wciąż uważa, że za wysokie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu