Nauka

Google serio naprawia świat. Nadzieja dla wielu chorych

Jakub Szczęsny
0

Z Google jest mi ostatnio bardzo nie po drodze - w zupełnie innej sprawie. Ale warto odnotować momenty, kiedy robią dobrą robotę. Rak piersi jest jednym z bardziej złośliwych oraz śmiertelnych wśród kobiet, u których występuje w przeogromnej większości. Współpraca Google z iCAD ma być nadzieją dla wielu osób, które może uratować głównie wczesne zdiagnozowanie przypadłości.

Sztuczna inteligencja jest niesamowitym wynalazkiem ludzkości: jej możliwości analizy informacji są po stokroć lepsze niż nasze. Google o tym wie, wie o tym również jego znamienity partner. Wszystko dzięki partnerstwu licencyjnemu firma iCAD zintegruje platformę AI firmy Google ze swoim pakietem rozwiązań AI do obrazowania piersi - to z kolei ma być świetnym sposobem na przesiewowe badania i "złapanie" nowotworu na bardzo wczesnych stadiach. Należy mieć na uwadze, że bardzo niskie stadium rozwoju raka drastycznie zwiększa przeżywalność chorych. I tutaj niezwykle istotna sprawa, będzie to pierwszy przypadek użycia narzędzia "w świecie realnym". Dotąd działo się to głównie na danych wsadowych oraz badaniach już zanalizowanych próbek. Teraz AI od Google przyjrzy się "żywym pacjentom".

Efekty jednak to nie tylko większa przeżywalność. Najbardziej interesuje nas rzecz jasna właśnie to, ale zakłada się, że oznacza to także mniejszą rotację pracowników medycznych, wcześniejsze wychwytywanie chorób i ogólnie obniżenie wydatków na opiekę zdrowotną. Koszty badań są ogromne - leczenia: jeszcze większe. Specjaliści dwoją się i troją, by uratować każdego pacjenta, jednak wniosek jest zawsze ten sam: gdyby raka zdiagnozowano szybciej, byłoby znacznie prościej.

Sztuczna inteligencja analizująca takie próbki jest również odpowiedzią na realia postpandemiczne. Wiele szpitali działa w dalszym ciągu we wzmożonym reżimie sanitarnym. Dostęp do lekarzy jest gorszy, dla pacjentów jest mniej czasu. Lekarze natomiast mają dodatkowe obowiązki, które zabierają coś bardzo cennego w medycynie: właśnie uciekające miesiące, dni, minuty, sekundy . Dla wielu pacjentów onkologicznych przesądza to nierzadko o życiu i śmierci.

Szansa, ale i obowiązek

Trzeba być szczerym: to niesamowity wynalazek, ale technologia ta jest jeszcze w początkowej fazie rozwoju. Amerykańskie Food and Drug Administration zmaga się z tym, jak regulować zestawy danych, na których te platformy są szkolone. Pacjenci też musza mieć gwarancję, że ich informacje są absolutnie bezpieczne i nie zostaną użyte w innych celach, których by sobie nie życzyli. To bardzo istotne.

Sądzę jednak, że w takiej sytuacji istotniejsze jest to, aby ratować ludzkie życie. Pokonaliśmy już ogromną drogę i wygląda na to, że już za 10 lat, lekarz w zwykłym gabinecie lekarskim będzie mieć dostęp do niezwykle wyrafinowanych, skutecznych narzędzi rozpoznających schorzenia, o których dowiadujemy się często o lata za późno. Dzięki Google - tu macie ogromnego plusa.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu