Google

25 mld euro za praktyki monopolowe. UE i UK szykują bat na Google

Patryk Koncewicz
1

Google jest liderem w zakresie reklamy cyfrowej, dzięki czemu może pozwolić sobie na nadużycia. Komisja Europejska ze wsparcie brytyjskiej kancelarii prawnej chce zrobić z tym porządek.

Google nie ma ostatnio lekko. Niespełna miesiąc temu gigant znalazł się w ogniu krytyki za promowanie fałszywych klinik aborcyjnych, powodując zagrożenie dla życia i zdrowia kobiet. Chwilę później doszło do protestów pod biurami Google w sprawie technologii inwigilacyjnej tworzonej na zlecenie izraelskiego rządu. Unia Europejska w porozumieniu z Wielką Brytanią rzuca Google kolejną kłodę pod nogi. Korporacja została oskarżona o praktyki antykonkurencyjne na rynku reklamy cyfrowej. Kwota odszkodowania wbija w fotel.

UE grozi palcem, a Google robi swoje

W technologicznym świecie Google posiada stabilną pozycję jednego z kluczowych dostawców sprzętu, oprogramowania i usług. Warto pamiętać jednak, że Google jest także jednym z największych operatorów reklam internetowych, przez którego przechodzi lwia część treści marketingowych. Według UE i UK macki korporacji sięgają za daleko, przez co korzystając z roli lidera, może pozwolić sobie na liczne nadużycia.

Źródło: Depositphotos

W 2019 roku Komisja Europejska nałożyła na Google grzywnę w wysokości 1,49 mld euro za złamanie unijnych przepisów antymonopolowych. Według KE firma w umowach ze stronami internetowymi osób trzecich stosuje klauzule ograniczające, które uniemożliwiają konkurentom zamieszczania reklam w wynikach wyszukiwania stron internetowych. Proceder miał trwać przez 10 lat działalności Google na rynku, przez co wielu przedsiębiorców zostało pozbawionych możliwości wprowadzania innowacji, ograniczając tym samym zalety płynące z konkurencji, korzystne dla konsumentów.

Minęły 3 lata, a Komisja Europejska znowu wraca do punktu wyjścia. Tym razem ze wsparciem brytyjskiej kancelarii prawnej.

Miliardy grzywny za ograniczające klauzule

Unia Europejska uważa, że Google pomimo pozwów, grzywien i licznych upomnień dalej praktykuje antykonkurencyjne działania. Aby ponownie pociągnąć firmę do odpowiedzialności, połączyła siły z brytyjską kancelarią prawną Humphries Kerstetter i w przyszłym miesiącu wniesie sprawę do trybunału apelacyjnego ds. konkurencji. Google jeszcze w 2016 roku posiadało ponad 90 proc. udziałów w rynkach krajowych w obszarze wyszukiwarek ogólnych oraz ponad 75 proc. udziałów w większości krajowych rynków usług reklamowych. Jak możemy przeczytać na oficjalnej witrynie Komisji Europejskiej, konkurencja w postaci Yahoo! czy Microsoft nie może sprzedawać przestrzeni reklamowej na stronach z wynikami z wyszukiwarki internetowej Google, a firma kontroluje wszystko za pomocą platformy AdSense for Search, pełniącej funkcję pośrednika w usługach reklamowych przy użyciu wyszukiwarek internetowych.

Za te praktyki UE chce ukarać Google grzywną w wysokości 25 miliardów euro. Według wyliczeń wiele internetowych podmiotów, takich jak blogi, strony wędkarskie czy witryny lokalnych wiadomości straciły w UK około 7 miliardów funtów, przez ograniczenia nakładane przez Google.

„Wydawcy, w tym lokalne i krajowe media, które odgrywają istotną rolę w naszym społeczeństwie, od dawna są krzywdzeni przez antykonkurencyjne postępowanie Google – Damien Geradin z belgijskiej kancelarii Geradin Partners

Roszczenia mają być prowadzone dwutorowo, zarówno przez Komisję Europejską (procesowane bezpośrednio przez Holandię) jak i Wielką Brytanię, z tą istotną różnicą, że do pozwu składanego przez UK automatycznie mogą dołączyć się zainteresowane strony, natomiast poszkodowani, chcący podpiąć się pod wniosek KE będą musieli złożyć specjalny dokument.

Źródło: Depositphotos

Przedstawiciel Google skwitował, że firma dostarcza narzędzia reklamowe w całej Europie, dostosowując je w taki sposób, aby każda z milionów witryn miała możliwość dotarcia do klientów, a oskarżenia zawarte w pozwie nazywa zwykłą spekulacją. Nie ma co jednak spodziewać się rozwiązania sporu w przeciągu najbliższych miesięcy. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych spraw, sądowe batalie potrwają dobre kilka lat.

Stock image from Depositphotos

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu