Zmiany w prawie

5 lat gwarantowanego dostępu do części zamiennych. Dyrektywa UE rozzłości producentów smartfonów

Patryk Koncewicz
17

UE chce wymusić na producentach smartfonów bardziej ekologiczne i proklienckie podejście do serwisowanych urządzeń. Konsumenci mogą wiele na tym zyskać.

Oczy technologicznego świata skierowane są na Komisję Europejską, która jeszcze w tym roku może przegłosować wprowadzenie standardu USB-C, wbijając ostatecznie gwóźdź do trumny autorskiego rozwiązania od Apple. Tymczasem parlamentarzyści UE już przygotowują kolejne zmiany, które tym razem skupią się na żywotności baterii i dostępności części zamiennych. Dyrektywa może w przyszłości istotnie ułatwić życie konsumentów.

Gwarancja wymiany baterii przez 5 lat od wprowadzenia na rynek

Komisja Europejska opublikowała w tym tygodniu raport z propozycją zmian w zakresie serwisowania sprzętów elektronicznych. UE chce wymusić na producentach telefonów dostarczanie do autoryzowanych punktów naprawczy co najmniej 15 różnych części zamiennych przez 5 lat od wprowadzenia urządzenia na rynek.

Źródło: Depositphotos

Nowe regulacje ciekawie przedstawiają się także od strony konsumenckiej. Osoba, która zakupiła nowy smartfon, powinna otrzymać gwarantowany dostęp do wymiennej baterii, wyświetlaczy, ładowarek, tylnich fragmentów obudowy, a nawet tacek na kartę SIM, ponownie przez okres 5 lat. Biorąc pod uwagę obecne standardy, gdzie konsument może liczyć na rok gwarancji i drugi rok rękojmi, brzmi to jak kompletne wywrócenie specyfiki rynku do góry nogami.

Z korzyścią dla konsumenta i środowiska?

Zmiany zaproponowane przez UE mają na celu przede wszystkim zmniejszenie śladu węglowego i wydłużenie żywotności urządzeń. Istotne jest jednak także wymuszenie na producentach wypuszczania na rynek trwalszych sprzętów, których naprawa będzie prostsza, co w założeniu ma ograniczyć proces tworzenia elektronicznych odpadów. Komisja Europejska chce także zwiększyć stopień recyklingowanych części oraz zoptymalizować serwisowanie w taki sposób, aby ponowne wykorzystanie części stało się powszechniejsze.

Po przegłosowaniu regulacji opakowania smartfonów i tabletów zyskają nową etykietę energetyczną. Będzie ona wskazywać na szacowaną żywotność baterii i zawierać informację o stopniu odporności na wodę i kurz. Jeśli producent nie będzie w stanie zagwarantować wymiennej baterii przez okres 5 lat, to zobligowany będzie do przeprowadzania testów diagnostycznych, sprawdzających jej użyteczność i stopień zużycia. Dodatkowym wymogiem będzie zapewnienie, że aktualizacje systemowe nie będą miały negatywnego wpływu na żywotność baterii (tak, to pstryczek między innymi w stronę Apple).

Co ciekawe dyrektywa nie dotyczy smartfonów czy tabletów o zwijanych lub składanych ekranach, oraz urządzeń specjalnie zaprojektowanych do pracy w środowisku o wysokim poziomie bezpieczeństwa.

Choć zmiany wydają się dość rewolucyjne, to członkowie Koalicji Środowiskowej ds. Standardów (ECOS) uważają, że to wciąż stanowczo za mało. Twierdzą, że zmiany faktycznie wyznaczają dobry kierunek, ale powinny skupić się umożliwieniu użytkownikom samodzielnej wymiany poszczególnych części jeśli tylko posiadają takie umiejętności i wyrażają chęć majsterkowania bez pomocy autoryzowanego serwisu. Ciekawe co na to Apple. Steve Jobs był przecież zdania, że konsumenci powinni jak najmniej ingerować w sprzęty z nadgryzionym jabłkiem, bo nie są do tego wystarczająco wykwalifikowani.

Źródło: Depositphotos

Wszystko wskazuje na to, że Unia Europejska na zamiar w najbliższych miesiącach naprawdę mocno wstrząsnąć branżą tech. W tym jednak wypadku wydaje się to uzasadnione i co najdziwniejsze, korzystne dla użytkownika oraz środowiska. Pytanie brzmi, w jaki sposób producenci przygotują się na zmiany. Gwarancja części zamiennych przez 5 lat i na domiar złego, informowanie o szacowanej żywotności baterii? Mam nadzieje, że Tim Cook usiądzie przed przeczytaniem tych informacji. Może się to bowiem skończyć zawrotami głowy.

Stock image form Depositphotos

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu