google pixel 4
8

Stylistyczna nuda, której Google i Apple próbują przeciwdziałać

Nie da się ukryć, że obecnie trudno jest rozróżnić między sobą urządzenia różnych firm. Wszystkie telefony bardzo zunifikowały się pod względem wyglądu, ale przynajmniej niektórzy producenci chcą iść "pod prąd".

Amerykańska brzydota czy unikatowość?

Powoli zbliżamy się do kolejnych wielkich premier. Wśród nich należy wspomnieć o sierpniowym debiucie Samsunga Galaxy Note 10, wrześniowej premierze iPhone’ów XI oraz kolejnych prezentacjach, na których poznamy Google Pixel 4 oraz Huawei Mate 30. Trzeba przyznać, że zapowiadają się naprawdę ciekawe miesiące. Tu jednak dochodzimy do tego, że obecnie pokazywane telefony są tak do siebie podobne, że trudno je rozróżnić między sobą. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że z tego względu Google i Apple zamierzają iść trochę w innym kierunku.

Dotychczas firma z Cupertino słynęła ze stylistyki swoich sprzętów. Teraz natomiast zapowiada się coś nowego pod tym względem, ponieważ ich nowości dalej będą miały spore prostokątne wcięcie, a do tego brzydko wyglądający kwadratowy moduł aparatu. Zrozumiem wiele, ale coś takiego nie przystoi Apple. Inna sprawa, że rzeczywiście będzie się wyróżniać.

Przeczytaj również: Wszystko o iPhone XI.

Przeczytaj również: Jaki będzie Google Pixel 4?

Google także chce podążać własną ścieżką. Na powyższej grafice możecie zobaczyć render Google Pixel 4 XL, który powstał na bazie wszystkich wiadomości, jakie pojawiły się w internecie. Moim zdaniem jest lepiej niż w zeszłym roku i nie wzorowano się już na WALL·E, jednak wciąż trudno uznać, aby był to najładniejszy sprzęt. Mimo wszystko doceniam takie zmiany na lepsze.

Wspólne wzornictwo

W przypadku mniejszych producentów nie można liczyć na innowacyjne podejście w tych tematach. Trudno się temu dziwić, skoro klienci wolą to, co znają lub kojarzy im się z uznawaną za prestiżową firmą. Z tego względu obecnie dominują prawie bezramkowe telefony, co jest jak najlepszym rozwiązaniem, ale jednocześnie trudno zauważyć na pierwszy rzut oka różnice między nimi. Taka unifikacja nie będzie niczym słabym dla większości użytkowników, jednak nie obraziłbym się, gdyby różne propozycje na swój sposób podchodziły do tematu stylistyki. Interesujące jest to, w którą stronę to się rozwinie. Niektóre firmy, np. Samsung, mają unikatowy design zarezerwowany tylko dla flagowców i można to zrozumieć, ponieważ high-endy powinny się wyróżniać.

Kolejny krok do popularyzacja niewielkich wcięć w ekranie w kształcie łezki, które już teraz znajdziemy w budżetowcach. Dalej czekają nas prawdziwie bezramkowe wyświetlacze i potem być może składane smartfony. W ich przypadku na pewno będziemy mogli liczyć na większą różnorodność, co już można zauważyć po zupełnie różnych podejściach do ich konstrukcji, co widać po Huawei Mate X i Samsungu Galaxy Fold.

Moim zdaniem potrzebna jest różnorodność stylistyczna na rynku. Multum klonów nie brzmi szczególnie dobrze i w zasadzie nie przekłada się na to, że nagle produkt firmy krzak z Chin stanie się czymś równie premium, jak najnowszy iPhone. Niestety, nie wszyscy to chyba jeszcze rozumieją.

źródło: Pocketnow